Menu Szukaj Czym jest escape room? Wszystkie pokoje Promocje Vouchery prezentowe Zaloguj się
ejw
  • Escape room Eliksir Trolla

    Eliksir Trolla
    Scopeout
    Gdynia

    Jak w bajce

    06.12.2018 | data wizyty: 06.12.2018

    Kurczę. Patrzę w ten gdyński ranking i oczom nie wierzę. Bardzo długo czekaliśmy z wizytą w tym pokoju, bo zawsze były pozycje "wyżej", a nie omieszkam wspomnieć, że co poniektóre pozycje wyżej do pięt Trollowi nie dorastają. Co więc się tu wydarzyło?
    Mówiąc brzydko i wprost, ta dycha jest, bo się totalnie nie zgadzamy z rankingiem. Nieco zawyżamy ocenę, ale tylko nieco. Bo ten pokój jest naprawdę bardzo dobry.

    Najlepsze, co się tu odznacza, to wystrój. Niewielka przestrzeń, ale jak wykorzystana! Robi wrażenie, naprawdę. Jak weszliśmy to własnym oczom nie wierzyliśmy i to nie dlatego, że spodziewaliśmy się znacznie mniej niż dostaliśmy. Dlatego, że to był jeden z najpiękniejszych pokoi, w jakich byliśmy.

    Jeśli chodzi o poziom trudności, to hehe, daliśmy ciała. Ale tak bardzo jak nigdy wcześniej. Zagadki totalnie nie wpasowały się w nasz tok myślenia. Ale to dobrze, to nas uczy, że nie wszystkie pokoje jadą jedną linią i dzięki temu za szybko nam się nie znudzą. Ten pokój wymaga przede wszystkim dużej spostrzegawczości (no jokes, naprawdę dużej spostrzegawczości) i kreatywnego myślenia. To samo w sobie jest dużą podpowiedzią.

    Wady? No cóż, jako pokój starej generacji oczywiście się broni i to bardzo. Jest gdzie szperać i w czym szukać, ale coś, co nigdy nam się nie podobało i nie spodoba, to użycie po parę kłódek tego samego rodzaju. Jeśli już to robimy, to miłoby było znaleźć jakieś oznaczenie wskazujące, która kłódka czego dotyczy, bo w przeciwnym razie mamy parę liczb, które wklepujemy w każdą kłódkę na sali, a było ich sporo. Co za tym idzie brakowało nam różnorodności rozwiązań, bo wychodzimy z założenia, że nie samymi cyferkami pokoje powinny stać.

    Mistrz Gry z bardzo przyjazną postawą. Takich, którzy potrafią zabić uczucie zażenowania ilością wziętych podpowiedzi rzadko się spotyka 😄 Widać, że towarzystwo tu jest zajarane tematem, ale jednocześnie stawia na zabawę, co mega dobrze odbieramy.

    W Scopeout na pewno się jeszcze pojawimy. Eliksir Trolla jest bardzo obiecujący i totalnie polecamy choćby dla samych wrażeń wizualnych 😊

  • Escape room Spętani w raju

    Spętani w raju
    Escape Room Tczew
    Tczew

    Zerwane jabłko

    27.11.2018 | data wizyty: 24.11.2018

    Ten pokój ma od nas dychę za tę cudowną nieschematyczność. W Tczewie tego dnia był to nasz drugi i zarazem ostatni podbój, a lepiej tego dnia zwieńczyć nie mogliśmy.

    Rajski ogród znajduje się w pomieszczeniu o małym metrażu i totalnie udowadnia, że nie trzeba dużo miejsca i nie wiadomo jak wielkiego budżetu, żeby zrobić coś genialnego. Wystrój Spętanych w Raju? Nic dodać, nic ująć. Chyba nikt się tak nie kojarzy z opisem stworzenia jak Michał Anioł właśnie, więc użycie tego motywu to strzał w dziesiątkę. W pokoju znajdziemy wszystko, czego potrzeba, żeby poczuć się jak Adam i Ewa. Nawet długopis oddaje klimat tego miejsca :D

    Poprzez nieschematyczność tego pokoju, poza tematyką, mam na myśli przede wszystkim zagadki. Typowe łamigłówki, te które tak kochamy z czasów dzieciństwa - i chyba dlatego udało nam się uporać z nimi tak szybko. A żałowaliśmy, naprawdę żałowaliśmy. Prawdziwy zachwyt przyniosła jednak dopiero przedostatnia zagadka, doskonale nawiązująca do tematyki pokoju. Dosyć złożona i trochę podchwytliwa. Złapała nas za serducha i znalazła się w naszym zagadkowym TOP5.

    Mistrzyni Gry świetnie poprowadziła grę, a oprócz tego to po prostu świetna babka. Super się rozmawiało. Takich Mistrzów życzę wszystkim uciekinierom.

    Z niecierpliwością czekamy na nowości w Tczewie. Zawsze z chęcią zatrzymamy się tu na szybką przygodę.

  • Escape room Komnata Króla Artura

    Komnata Króla Artura
    Escape Room Tczew
    Tczew

    Relaks w zamczysku

    27.11.2018 | data wizyty: 24.11.2018

    Do komnat Króla Artura wpadliśmy przejazdem, po całym dniu innych wrażeń. Byliśmy już trochę zmęczeni, ale wizyta w Tczewie zdecydowanie nie pogłębiła tego zmęczenia. Zrelaksowaliśmy się i odprężyliśmy. I, o dziwo, udało nam się wyjść w czterdzieści minut.

    Komnata Króla Artura to pokój starszej generacji. Rządzą przede wszystkim kłódeczki, ale jak to z kłódkami bywa - albo się wie, co z nimi zrobić, albo się nie wie. Osoby odpowiedzialne za tworzenie zagadek w Tczewie zdecydowanie wiedziały. Rozwiązywanie łamigłówek w tym miejscu to czysta przyjemność. Oprócz tego w zabawie bardzo ważna jest spostrzegawczość i dobra umiejętność przetrząsania każdego zakamarku pokoju.

    Mimo wszystko widać niestety, że czas w jakiś sposób odcisnął piętno na tym pokoju. Nie chodzi o zagadki, bo jak na klasykę zagadki są super, ale o sam wygląd pokoju. O ile rekwizyty bardzo dają radę, o tyle już ściany czy drzwi przydałoby się nieco podrasować, żeby nadać klimatu grze.

    Polecamy to miejsce początkującym grupom i tym zaawansowanym też, szczególnie w ramach miłego odprężenia po męczącym dniu.

  • Escape room Pokój egzorcysty

    Pokój egzorcysty
    Let's Play The Game
    Bydgoszcz

    No i jedno z nas wyszło opętane ;)

    24.11.2018 | data wizyty: 24.11.2018

    Trochę ciężko nam będzie podejść pewnie do oceny tego pokoju. Zaważyło o niej parę dziwnych niespodzianek, ale może od początku.

    Przede wszystkim czuliśmy się jak dzieci wpuszczone do lunaparku. A to dlatego, że było w tym pokoju tyle atrakcji, że naprawdę cieszyliśmy się nim od pierwszej aż do przedostatniej minuty. Jako pokój, powiedzmy, starej generacji, czyli według nas opierający się głównie na kłódkach, totalnie daje radę i jest to jedna z lepszych pozycji, jakie odwiedziliśmy. Było tu czego szukać i na początku mieliśmy wrażenie, że idziemy jak burza. Jakież było więc nasze zdziwienie, kiedy na samym końcu okazało się, że nie wyszliśmy. Co więcej, nawet po dodaniu paru minut moglibyśmy nie wyjść, bo przytrafiło się nam coś dziwnego. Otóż oszukaliśmy system i przez przypadek rozwiązaliśmy w pokoju liniowym jedną zagadkę o dużo za wcześnie. Nagle całej reszcie ubyło sensu i w pewnym momencie dostawaliśmy nawet podpowiedzi do rzeczy, których bez pomocy nie rozwiązalibyśmy, bo brakowało nam rozwiązań z poprzednich zagadek. Trochę, a sumie trochę bardzo żałujemy, że nie dostaliśmy od Mistrzyni Gry informacji o tym, że się pośpieszyliśmy i pewne elementy powinniśmy zostawić na razie w spokoju. Oprócz tego mieliśmy wrażenie, że jak na tę ilość zagadek, czasu było zdecydowanie za mało - ale to wrażenie z pewnością spotęgował fakt zepsucia liniowości pokoju, więc tak naprawdę nie wiemy, czy faktycznie było za dużo jak na godzinę.

    Klimat jest super. Świetna muzyka stworzyła w nas duże poczucie niepokoju, choć jednocześnie jest to raczej bardzo lekki horror, coś a'la "Gęsia skórka", ponieważ nie było w nim momentów, w których można by się było przestraszyć. Pokój jest bardzo starannie, pięknie wykonany, ale czysto technicznie nie podobała nam się ilość takich samych kłódek - ponieważ znajdując czterocyfrowy kod musieliśmy najpierw wklikać go w pierdyliard kłódek, zanim udało się znaleźć tę odpowiednią.

    Jeżeli Piła jest tak samo dobra pod kątem zagadek, to totalnie chcemy tu wrócić, bo mimo że nie udało się nam opuścić pokoju w czasie, to wizyta w tym miejscu była dla nas naprawdę świetną zabawą. Mamy porównanie do innych horrorów, w których z kolei było niby bardziej "strasznie", ale taka wersja dużo bardziej złapała nas za serca.

  • Escape room Tajemnica starej fabryki

    Tajemnica starej fabryki
    Room 404
    Bielsko-Biała

    Nie tak do końca stara Fabryka

    04.11.2018 | data wizyty: 02.11.2018

    Wpadliśmy do Starej Fabryki w cztery osoby i bardzo miło spędziliśmy czas. Fabryka nie do końca może wygląda jak fabryka, ale zagadki wiele nam wynagrodziły. Zostały tu zastosowane klasyczne kłódeczki, ale też klasyczne zamki, co było dla nas miłą odmianą. Mechanizmów było raczej mało, ale jakieś się znalazły. Pokój wymaga drobnej spostrzegawczości, chętnego myszkowania w swoich kątach i odrobiny myślenia. Dla nas był bardzo łatwy, ale weszliśmy do pokoju w największej możliwej grupie, a wiadomo, że co dwie głowy to nie jedna.

    Mistrzowie Gry sprawują się idealnie. Bardzo szanujemy również za nietypową pamiątkę, jaką dostaliśmy po odkryciu tajemnicy Fabryki. Dla nas ludzie tworzą miejsce, a więc takie przywitanie to już praktycznie połowa sukcesu.

    RooM 404 to całkiem nowa firma na liście Bielska. My Fabrykę uznajemy za poprawną - dobrze się bawiliśmy, ale nasze większe lub mniejsze doświadczenia escape'owe nie zostały tu doścignięte. Z niecierpliwością czekamy na kolejne pokoje, ponieważ z tego co usłyszeliśmy, zapowiadają się bardzo obiecująco. Trzymamy kciuki za rozwój branży ER, a RooM 404 wydaje się być odpowiednim miejscem, by to się mogło udać.

  • Escape room Rytuał - Historia prawdziwa

    Rytuał - Historia prawdziwa
    Questrooms
    Sopot

    Kolejna Rzeźnia

    31.10.2018 | data wizyty: 24.10.2018

    Odczucia po wyjściu z Rytuału mamy dokładnie takie same jak po Krwawej Rzeźni. Zaczynam mieć wrażenie, że mamy po prostu pecha, wchodząc do horrorów w czasie, w którym Mistrz Gry prowadzi też inne grupy. Dlaczego pecha? Bo po raz drugi tuż po wyjściu słuchamy, w jakie jeszcze sposoby straszy się grających. Sporo tych sposobów, a na nas wykorzystano tylko jeden. Innymi słowy gra w naszym wypadku odbyła się bez emocji. Że tak powiem, żeby podnieść sobie ciśnienie, musiałam robić pajacyki... ;) Było miło. A powinno być strasznie. I to chyba jedyny tak duży mankament tego pokoju.

    Zagadki są fajnie skonstruowane. Pod tym kątem Questrooms nie zawodzi nas nigdy. Jest sporo kłódek i choć wiemy, że nie są one już w branży ER głównym przedmiotem zabawy, to Questrooms zawsze kreatywnie potrafi je wykorzystać.
    Pokój urządzony starannie, całkiem klimatycznie. Ale z uwag czysto technicznych dorzuciłabym do pomieszczeń jakieś latarki, choćby najsłabsze. Mamy nie najgorszy wzrok, ale w ciemnym Rytuale sporo czasu spędziliśmy na próbach przeczytania czegoś w ciemnościach.

    Pokój co prawda nie znajdzie w naszym TOP, ale dobrze spędziliśmy czas. Z czystym sumieniem polecamy.

  • Escape room Twierdza

    Twierdza
    Escape Me
    Gdynia

    Przeklęty Kanon

    22.08.2018 | data wizyty: 21.08.2018

    W gdyńskim Escape Me gościliśmy po raz drugi. Czeka nas jeszcze Tajemnica Atlantydy, do której staramy się nastawić jak najlepiej, ale naprawdę nie mamy pojęcia, co nas czeka. Bo póki co poczuliśmy się trochę jakbyśmy weszli do drugiej części Chatki Hagrida, całe szczęście w lepszej odsłonie. Styl Escape Me być może już taki jest - [spojler] jako stały element wystroju, zagadki wymagające użycia siły, przy których w innych pokojach usłyszelibyśmy chyba, że robimy rozróbę i niszczymy elementy wystroju. Mechanizmy, które nie działają zbyt precyzyjnie albo są już po prostu zużyte, ciężko określić. Zdaję sobie sprawę z tego, że to dosyć ostre słowa, ale nie sposób napisać szczerą opinię i pominąć takie szczegóły. Escape Me w wersji gdyńskiej po raz kolejny cieszy [spojler] i po raz kolejny zasmuca wszystkim zrobionym na jedno kopyto, gdzie w kolejnych pomieszczeniach zmienia się jedynie rozkład zagadek.

    Kolejna sprawa to po raz drugi kanon. Kanon to piękna, ale obusieczna broń. Można nim oczarować, ale może też w najlepszym wypadku - jak tutaj - pozostawić po sobie niedosyt. W najgorszym niesmak. Z Wiedźminem znamy się dosyć dobrze - i z książek Sapkowskiego, i z gier o przygodach Geralta z Rivii. Wiemy, jak wygląda wiedźmińskie odczynianie klątw. Trzeba dowiedzieć się co się stało, jak się stało, a potem z użyciem odpowiednich przedmiotów przegonić marę czy cokolwiek, co nawiedziło miejsce. W Przeklętej Twierdzy twierdzę można kupić. Historii nie, bo nie ma żadnej. Rekwizyt znaleźliśmy aż jeden, pozostałe kluczowe przedmioty dla nieznanej sprawy były nieużytecznymi kawałkami układanki, która nie stworzyła obrazu. Innymi słowy nie bawiliśmy się w Wiedźmina, po prostu rozwiązywaliśmy łamigłówki.

    Same zagadki dzieliły się na te z problematycznymi mechanizmami i te genialne/cudowne przywodzące na myśl faktyczne odkrywanie tajemnych przejść czy powrót do czasów dzieciństwa w formie małej zabawy w podchody czy poszukiwanie skarbu. Fajnie ukryte przedmioty i nietypowe rozwiązania.

    Tym razem przywitała nas uśmiechnięta Mistrzyni Gry. Rozgrywka przebiegała płynnie, nie było żadnych wtop. Mamy nadzieję, że następnym razem pod tym kątem będzie równie dobrze 😊

    Podsumowując spędziliśmy miły wieczór, ale zabrakło naprawdę sporo, by mogło nas porwać. Pokój jest przeciętny, a mógłby być znacznie lepszy.

  • Escape room Tajny ośrodek badawczy

    Tajny ośrodek badawczy
    Outscape
    Gdynia

    Pod stałą obserwacją w wariatkowie

    19.08.2018 | data wizyty: 19.08.2018

    Kiedy mówią, że ten pokój jest inny niż wszystkie, to mają rację. I pewnie stąd jego fenomen. W pustym, białym pomieszczeniu odnaleźliśmy się doskonale i dostaliśmy dokładnie to, co obiecali nam twórcy. Podczas gdy ostatnio coraz częściej spotykamy się z pokojami, w których zagadki są albo rozwinięte, albo diabelsko trudne, a w związku z czym jest ich mało... no cóż, tu daliśmy upust swojej kreatywności. Pokój wymaga dużej spostrzegawczości, ale i elementy na myślenie się znalazły. Nam się podobało - faktycznie czuliśmy się, jakby ktoś przeprowadzał na nas test.

    Bardzo podobał nam się ten radziecki klimat. W pewnym sensie nadaje on całej rozrywce trochę humoru. My spędziliśmy świetny czas. Poziom oceniamy jako średni - odnosimy wrażenie, że większość zagadek nie sprawiła nam trudności. Ale znalazły się również i nieco cięższe. Doceniamy starania Mistrza Gry w kwestii podpowiedzi - nie są rzucane na tacę rozwiązania, a właśnie małe sugestie mające naprowadzić nas na trop, nie rozwiązanie.

    Do Outscape w wolnej chwili pewno jeszcze chętnie wrócimy. Tajny Ośrodek Badawczy znalazł dziś miejsce w naszym TOP 3 Trójmiasta, a trzeba wspomnieć, że tej małej liście wciąż brakuje jeszcze trzeciej pozycji, która tak bardzo by do nas przemówiła :)

    Pozdrawiamy,
    Bracia Smirnow i Natasza :)

  • Escape room Hunter

    Hunter
    Forest Escape
    Łódź

    Takie rzeczy tylko w Łodzi?

    31.07.2018 | data wizyty: 29.07.2018

    Do Huntera wybraliśmy się w cztery osoby. I już pytam: takie rzeczy tylko w Łodzi? To było coś! Widać, że teren został przygotowany przez osoby z pasją. Wyobrażamy sobie, że wymagał dziesięć razy więcej wkładu niż przygotowanie zwykłego escape roomu.
    To miejsce przyjmuje nas bardzo gościnnie. Przygotowany jest nawet poczęstunek, choć nie bardzo miał nas kto częstować - na terenie, na którym się znaleźliśmy nie było żywej duszy. Dowiedzieliśmy się, że właściciel posiadłości gdzieś wyjechał. Ruszyliśmy więc bez głębszego celu do środka - tylko po to, by odkryć jego sekrety.

    Zagadki są przygotwane bardzo starannie i pomysłowo. Takich nie widzieliśmy jeszcze nigdzie. W centrum uwagi znalazły się przedmioty użytku codziennego, których w tym miejscu było bez liku. Rzeczy zupełnie nie rzucające się w oczy, oryginalne, nie stworzone na potrzeby rozgrywki. Przypomniało mi to trochę pierwotną ideę escape roomu, innymi słowy grę komputerową, w której Twoim celem jest znalezienie ukrytych przedmiotów. A było tu gdzie szukać i właśnie dlatego pokój był tak diabelnie trudny dla nas.

    Zagadek w zasadzie było mało. Były za to bardzo wymagające i czasochłonne, przez to już sądziliśmy, że nie wyjdziemy. Na szczęście sie udało. I mieliśmy z tego tytułu super frajdę!

    Obecne były elementy zaskoczenia, bardzo mocne, rzekłabym. Z przyjemnością wybrałabym się do kolejnych terenów Forest Escape. Mam nadzieję, że okazja jeszcze się nadarzy.

  • Escape room Pionek i Kostka

    Pionek i Kostka
    OtoPokojeZagadek
    Łódź

    Gry w grze

    31.07.2018 | data wizyty: 28.07.2018

    "Pionka i Kostkę" wybraliśmy jako pierwszy pokój dla naszych przyjaciół. Cel był prosty: wciągnąć ich w przyjemność, jaką dają kolejne ucieczki. Misja zakończona powodzeniem i nie wątpimy, że stały za nim kolejne starannie przygotowane zagadki w pomieszczeniu. Uważamy, że były naprawdę dobrze i klimatycznie wykonane. Dostaliśmy to, co nam obiecano -planszówki. Nie grywamy w nie za dużo, ale niektóre obecne w pokoju znaliśmy i sprawiło nam dużo frajdy rozwiązanie zagadek, których te nam znane gry dotyczyły.

    Dostaliśmy jeden moment zaskoczenia, który pozytywnie naładował nas emocjami. Niestety było tego dla nas za mało. Pokój był stricte łamigłówką, brakowało nam choćby przejść do kolejnych pomieszczeń.
    Pokój opływa w łamigłówki, kłódki i różne mechanizmy. Te ostatnie - zrobiły na nas naprawdę dobre wrażenie.

    Pani, która nas przyjęła, zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie. Miło się rozmawiało, również na wstępie zapowiedziała, że w razie czego 60minut będzie można trochę rozciągnąć. I faktycznie skorzystaliśmy z tej oferty, choć oczywiście nie celowo 😁

    Jeśli jeszcze zawitamy w Łodzi, chętnie odwiedzily kolejne pokój w tym miejscu 😊

Zobacz więcej opinii: 1 2 3
Ta strona używa cookies

Możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce. Niektóre funkcje witryny mogą wtedy nie działać.

Poznaj naszą politykę cookie.

OK, ROZUMIEM