Menu Szukaj Czym jest escape room? Wszystkie pokoje Promocje Vouchery prezentowe Gra Escape Room Zaloguj się
Swistakk
  • Escape room Bezludna Wyspa

    Bezludna Wyspa
    FunEscape
    Warszawa

    Wiarygodna opinia

    Wakacje na wyspie

    17.07.2019 | data wizyty: 11.07.2019

    Jako że pora wakacji to postanowiliśmy się wybrać na Bezludną Wyspę. Jako że prawie całe wakacje spędzam w domu to pewnie chętnie bym to wyjście zamienił na pobyt na prawdziwej wyspie, ale to nie znaczy, że tu nie było fajnie ;p.

    Pokój jest całkiem sensowny. Pochwała za dużą przestrzeń i fajną jej aranżację. Jeden mechanizm bardzo ciekawy i zapewniający fajną zabawę. Zagadek nie jest dużo, ale są w porządku. W większości są raczej łatwiejsze niż trudniejsze, choć jedna rzecz nam umknęła. Trochę przez naszą nieuwagę, ale w dwie osoby może się zdarzyć. Polecam raczej grupom początkującym, doświadczeni mogą woleć odwiedzić w mniejszym składzie, ale pokój wciąż wart wizyty.

  • Escape room Rycerski

    Rycerski
    Room Escape
    Warszawa

    Uciekamy dla piesków

    09.07.2019 | data wizyty: 08.07.2019

    Koleżanka znalazła na fejsie wydarzenie "Uciekamy dla piesków z Palucha!", na którym było napisane, że dochód z 8 lipca w lokalu przy Inżynierskiej 1 idzie na zakup niezbędnych rzeczy dla psów z Palucha. Brzmiało jak dobry pretekst na wyjście do ERu, a może nawet dwóch, więc czemu nie?

    Przyznam, że po Room Escape nie miałem wygórowanych oczekiwań jako że jest to chyba jedna ze starszych firm, a te ich sumaryczne 9 pokoi sprawia wrażenie "masówki". Choć wcześniej byliśmy już w ich "Olimpie" na Marszałkowskiej i bardzo nam się podobało. Dlatego zostałem miło zaskoczony naprawdę ciekawymi pokojami jakie tu zastaliśmy :). Na początek wzięliśmy sobie Rycerski, a potem Muzeum.

    Pokój jest dobrze wystrojony. To co sobie zawsze cenię to ceglane ściany w pokojach, do których by one pasowały i tutaj rzeczywiście takie i były i pasowały :D. Jest wiele rekwizytów wpasowanych do epoki. Fajnie zagospodarowana przestrzeń z zakątkiem, które pewnie marzyło się kiedyś każdemu dziecku ;p.

    Co do zagadek, to są one w porządku. W większości całkiem proste, choć znajdzie się też kilka ciekawszych. A szczególnie ta jedna ;). Nieźle nas zablokowała, tak że aż potrzebowaliśmy podpowiedzi, ale szacunek za nią, na długo zapamiętamy :). Idealny przykład w pełni logicznej i jednocześnie bardzo wymagającej zagadki, dzięki której i doświadczone ekipy będą miały w tym pokoju wyzwanie i efekt wow.

    Podsumowując, pokój może nie topowy, ale still bawiliśmy się w nim bardzo dobrze i na pewno jestem w stanie go polecić i bardziej początkującym i bardziej doświadczonym.

  • Escape room Sekret iluzjonisty

    Sekret iluzjonisty
    Lost Rooms
    Warszawa

    Ostatnie tchnienia iluzjonisty

    08.07.2019 | data wizyty: 06.07.2019

    Do iluzjonisty wybraliśmy się z racji informacji o niedługim zamknięciu Lost Rooms (ach ten taki i owaki PINB :/). Dziękujemy za opublikowanie informacji, dzięki której mieliśmy szansę jeszcze zdążyć odwiedzić ten pokój. Dziennikarza odwiedziliśmy równo rok wcześniej i bardzo nam się spodobał.
    Iluzjonista o tyle mnie intrygował, że na lockme posiadał dość skrajne opinie od użytkowników. Mój znajomy, który był istotnie zachwalał.
    W pokoju najbardziej spodobały mi się dwie zagadki zręcznościowe. Fajnie zbudowane mechanizmy :). Inną zaletą pokoju wydało mi się ciekawe umiejscowienie i umiejętność zaskakiwania graczy. Znajomi trochę potem narzekali na nazwijmy to nie najlepiej zadbaną czystość, ale moim zdaniem ona jednak była w pełni zamierzona i nadawała całemu miejscu odpowiedni klimat. Ucieczka niby udana, misja wykonana, choć niestety z podpowiedzią. Ogół wrażenia w porządku i oczywiście szkoda, że kolejna firma znika z mapy Warszawy.

  • Escape room Dom Śmierci

    Dom Śmierci
    Creepy Story
    Warszawa

    Klimacik jest

    03.07.2019 | data wizyty: 28.06.2019

    Nonono, wypad do Domu Śmierci planowałem jeszcze zanim został otworzony, bo sam opis już mnie tak bardzo zaciekawił. To że do niego pójdę było zupełnie jasne tylko kwestia była kiedy (bardzo się cieszę, że nie spadł z rowerka po Koszalinie tak jak najwyraźniej Przeklęty Dom).

    Cała akcja dzieje się w opuszczonym domu na obrzeżach Warszawy. Przyznam, że klimat opuszczonych miejsc jakoś mi bardzo odpowiada. Dla miłośników takich doznań niekoniecznie związanych z escape roomami polecam sobie zrobić wycieczkę po Ursusie, gdzie można natrafić np. na absolutnie zdezelowany magazyn z mnóstwem powybijanych szyb, pośrodku jakiegoś placu z mnóstwem gruzu, wyglądający na opuszczony tak od 30 lat, który po dokładniejszym zbadaniu okazuje się zajezdnią autobusową xD. Ale wracając, atmosfera zdecydowanie jest, posesja idealna. Właściciele bardzo się postarali aby towarzyszył nam klimat grozy przez całą grę. Nie zastaniemy tu poczekalni z czekającymi na nas ciasteczkami i zagadkami manualnymi, oj nie (choć toaleta się znajdzie :P). I podzielam zdanie wielu poprzedników, że rozgrywkę zdecydowanie warto sobie zaplanować po zmroku. Jeden kolega był zdziwiony i niepocieszony gdy usłyszał, że zrobiłem rezerwację na 22 ("co tak późno do eskejpa :/?"), ale zrobiłem to z pełną świadomością i był to zdecydowanie dobry wybór :D. Atmosferę miejsca i gry tworzy jeszcze wiele innych czynników, o których w opinii jednak nie powinienem wspominać :P. Tym klimatem - istotnie innym niż każdy inny ER, w którym byłem - to miejsce wygrywa.

    Przejdźmy zatem do zagadek. Pomimo tego, że zawsze je sobie cenię, to tutaj ich ważność nie była taka jak w standardowym escape roomie :P. Pod względem "merytorycznym" może nie były takie zachwycające, ale też nie były złe, raczej w porządku. Momentami nastawione na szukanie, ono raczej stanowi największą trudność. Ale to co trzeba przyznać, to że na pewno wpasowane do klimatu i za to też duży plus.

    Na minus, o którym dziwię się, że nikt w poprzednich opiniach nie wspominał, zaliczyłbym jednak zakończenie. Mieliśmy wrażenie, że gra cały czas będzie trwać, że zostało przed nami jakby postawione kolejne zadanie, a tu bum, widzimy obsługę i koniec. Trochę jak ten feralny prysznic z elimków PolandEscape xD. Choć nie wykluczam, że może gdybyśmy przykuli większą uwagę do fabuły, to byłoby to bardziej uzasadnione, ale tylko spekuluję :P.

    Co do poziomu trudności zagadek, to nie wydawał mi się on jakiś istotnie wysoki, jednak pomimo tego gra nie szła nam zbyt szybko, ale też nie było tak źle, wyszliśmy tak około 1:50 i potrzebowaliśmy wziąć podpowiedź w jednym miejscu. Po spytaniu o rekord usłyszeliśmy, że 1 godzina i 45 minut, ale zaraz potem dowiedzieliśmy się, że jeszcze nigdy żadna grupa nie wyszła o czasie bez podpowiedzi, w szczególności ta od rekordu wzięła dwie. Z jednej strony co to niby za rekord jak się bierze podpowiedzi (gdybyśmy się prędzej poddali w tamtym jednym miejscu to może dzięku temu mielibyśmy "rekord" xD), z drugiej jak od tyle czasu nikt nie wyszedł o własnych siłach, to może jednak coś trzeba postanowić :P. Nie ukrywam, że mnie to istotnie zaskakuje, bo ogółem wcale nie jest tak trudno, ale jednak szacun dla grup, które robią same to gdzie my wzięliśmy podpowiedź :P, choć jednak niektóre grupy na pewno to robią same.

    All in all, ogół doświadczenia jest niesamowity i jest to zdecydowany must see.

  • Escape room Alladyn

    Alladyn
    EXODUS
    Poznań

    Cusz

    02.07.2019 | data wizyty: 09.06.2019

    Cóż, tej wizyty nie jestem w stanie zaliczyć do udanych. Spróbuję opisać zdarzenia w kolejności z grubsza chronologicznej.

    W trakcie wprowadzenia technicznego zostaliśmy poinstruowani, że "Nie bawimy się w dekoratorów wnętrz" czy podobnymi innymi tekstami. No ja wiem że grupy lubią odwalać różne maniany i warto pewne uwagi techniczne przekazać, ale przez formę odebrałem wrażenie jakby mówiono do nas jak do dzieci i z góry zakładano naszą winę.

    Przed wejściem do pokoju zostaliśmy poinstruowani, że wprowadzenie fabularne zostanie przeprowadzone już wewnątrz pokoju z głośników. Że będzie tak, że wchodzimy, słuchamy historii i gdy po niej zacznie grać muzyka rozpoczyna się gra. No to pan wychodzi, zamyka drzwi i zaczyna grać muzyka a jakiejś historii brak? Czułem się trochę zdezorientowany, ale pokminiłem chwilę, co się dzieje i zorientowałem się, że w tej muzyce jest jeszcze jakieś cichutkie mamrotanie. Wytężyłem maksymalnie słuch i zacząłem rozumieć większość słów, ale jak trzeba się tak skupiać aby zrozumieć każde słowo to ciężko jeszcze wyłapać ogólny sens historii, tym bardziej, jeżeli z jej pierwszej połowy nie słyszało się nic. Znajomi mieli dokładnie takie same wrażenia. W efekcie pierwszy raz zacząłem grę bez usłyszenia jakiejś fabuły. No ale ja jednak nie przywiązuję do nich wielkiej wagi, to raczej nie waży zbytnio na moim ogólnym wrażeniu.

    W pewnym momencie (koło 40 minuty?) przestała nam grać owa muzyka, która wcześniej była bardzo zauważalna i nastała dziwna cisza, która trwała do końca gry. Choć dopuszczam możliwość, że miało to związek z przypadkowym zresetowaniem przez kolegę timera, który był w pokoju. No ale to też nie takie istotne.

    Przejdźmy zatem do największego minusa pokoju, które stanowi istotna część jego zagadek. Dla kontekstu i humblebraga przytoczę taki fakt, że tego samego dnia byliśmy jeszcze w dwóch innych pokojach i braliśmy udział w drugim etapie PolandEscape (który był głównym powodem naszej wizyty w Poznaniu). I powiedzmy, że poszły nam ... bardzo dobrze 🙂. A z Alladyna nie wyszliśmy nawet z podpowiedzią :P. Ja rozumiem, że to wcale nie musi samo w sobie jeszcze nic znaczyć, ale nie, to nie jest tak, że on był trudny. On był zły. No i tak, jestem świadom, że pokoje się bardziej ludziom podobają, gdy się z nich wychodzi o czasie, a jak się nie udaje, to odbiór jest bardziej stonowany, ale mam wrażenie, że po grze na spokojnie jestem w stanie zazwyczaj ocenić pokój uniezależniając swoją ocenę od tego, czy poszło mi lepiej czy gorzej. Były pokoje, w których byłem wręcz zalewany falami podpowiedzi, bo sobie zupełnie nie radziliśmy (choć to w innych składach), a mimo tego bardzo mi się one podobały i figurują w moich topkach, a poszczególnymi zagadkami, które nas pokonały zdarzało mi się jeszcze długo ekscytować. Nie mogę tego jednak powiedzieć o Alladynie. Momentów, w których się zablokowaliśmy było dość sporo, jestem w stanie naliczyć cztery i nie były one zbyt chlubne z punktu widzenia ich jakości. Chciałem coś tu o nich napisać, ale moja opinia w pierwszej swojej iteracji może nie zawierała explicite spoilerów, ale jednak zawierała pewne informacje, których jako potencjalny inny gracz bym nie chciał przeczytać, więc konkretniejsze narzekania przerzucam do informacji dla właścicieli. To co może się ostać, to że jeden raz to przykład łamigłówki typu, który uwielbiam i zawsze się jaram jak taką widzę, ale tutaj jednak skopana w sposób prowadzący do tego, że nie da się jej zrobić inaczej niż zupełnie przez przypadek, a inny raz to akurat nasza wina niewykminienia zagadki aczkolwiek zdecydowanie nam w tym pomógł istotnie mylący element.
    Jeżeli w całym doświadczeniu mam się doszukiwać jakichś plusów, to jednak też byłyby to pewne zagadki. Ale te które działały i miały sens. O tyle fajnie, że w pokoju nad wyświechtanymi motywami przeważały zagadki polegające na rzadko wykorzystywanych pomysłach. Druga sprawa, że w istotnej większości były one jednak proste i było ich całkiem mało. Gdyby z pokoju odjąć fakapy, o których pisałem to nie byłoby to takie trudne wyjść z niego w jakieś 20 minut (no choć takiego czasu to byśmy nie mieli, ale dać by się dało :P). A tak to i z podpowiedzią brakło nam jakiejś minuty czy dwóch.

    Co do wystroju to w porządku. Choć odłażąca tapeta, czy rozwalone doniczki/figurki w tym nie pomagają. Z komentarzy można wyczytać, że niedawno pokój doświadczył jakiegoś generalnego remontu. Nie wygląda.

    Jeden Mistrz Gry obsługuje dwa pokoje. Do tego system podpowiedzi jest przez krótkofalówki, co poskutowało tym, że przed grą w poczekalni musieliśmy zatykać uszy, aby nie słyszeć spoilerów w wymianie zdań grupy z Inkwizytora proszącej o podpowiedź z Mistrzem Gry.

    Jeszcze wspomnę o wyjątkowo nisko wiszących żyrandolach. Wysoki kolega walnął się w nie dosłownie co najmniej z 5 razy, a jego zadowolonie z faktu każdego kolejnego bliskiego kontaktu ze źródłem fotonów bynajmniej nie rosło 😛. Aż przypomniał mi się pewien użytkownik lockme, wśród którego opinii można było znaleźć takie z gatunku "bolała mnie dzisiaj głowa - 5/10", czy "kopnąłem się w próg - 6/10" xD (oczywiście przekolorowuję). Ale no nie jedynie dlatego ten pokój nie dostanie wysokiej oceny ode mnie.

    Gdybym miał się kierować słownymi opisami ocen to najbardziej odpowiadający byłby chyba ten przy ocenie 4, ale rzeczywista skala ocen lockme jest jaka jest, więc niech będzie 7. Po wyjściu z firmy, zanim jeszcze zdążyłem coś powiedzieć i zarazić resztę drużyny swoją negatywną opinią to usłyszałem od nich krótkie acz treściwe (:p) podsumowanie wyrażające bardzo podobne emocje co moje. Na spokojnie potem przeanalizowaliśmy krok po kroku co było w tym pokoju i utwierdziło nas to w tych odczuciach. Mam nadzieję, że niska ocena i długa wylewna opinia zamiast być potraktowane jako niesłuszny hejt burzliwego studenciaka zostaną potraktowane jako sensowne uwagi, które można wykorzystać do polepszenia pokoju. Aby nie być gołosłownym w notce do właścicieli zamieszczam dokładniejsze wyjaśnienia elementów, co do których nie mogłem się tu rozpisywać.

    Jeszcze na boku wspomnę, że pomieszczenie, w którym mieści się ten oddział EXODUSa nie posiada toalety, więc polecam nie opijać się wodą tuż przed wyjściem z domu. No ale to już nie wpływa na ocenę pokoju 😛.

  • Escape room Wampir

    Wampir
    EXODUS
    Poznań

    Wiarygodna opinia

    Wampirzątko

    02.07.2019 | data wizyty: 23.06.2019

    Do Wampira wybieraliśmy się z oczekiwaniami porządnego wystraszenia nas, czy gry w poczuciu sporej niepewności
    i grozy. W końcu opinie zatytułowane "Najlepszy horror w Poznaniu" zobowiązują. I tutaj było na pewno rozczarowanie, gdyż ani to straszno ani jakiejś niepewności. Jedynie na początku były jakieś niespodzianki, ale też nic wielkiego. Nie wiem czy naszą grupę postanowiono z jakiegoś względu oszczędzić, czy może jakieś braki zasobów, ale ja straszność naszej wizyty oceniam na 2/10 ¯\_(ツ)_/¯. Może po prostu mieliśmy pecha, bo czytając wiele innych opinii użytkowników odbieram silne wrażenie jakobyśmy nie dostali "pełnej wersji pokoju".

    Ale przejdźmy do oceny pokoju, w końcu przyszliśmy do hipotetycznie strasznego escape roomu, a nie domu strachów. Jedna rzecz, którą należy zaznaczyć to że pokój jest mocno nastawiony na szukanie. Wszystko co nie jest szukaniem jest raczej proste. Szperacze się odnajdą, choć moim zdaniem trudność mogłaby być trochę bardziej zbalansowana. Na plus zapiszę spory metraż, co dla mnie jest zawsze istotną zaletą, całkiem dobry wystrój dający dobre fundamenty dla pokoju pod bycie strasznym oraz kilka ciekawych pomysłów, których oczywiście zdradzić nie mogę.

    Wyszliśmy w zadowalającym czasie bez podpowiedzi. Po grze MG nam powiedział, że z tego pokoju w jego nowej wersji (która jest od roku) bez podpowiedzi wyszły około 4 grupy. Wydaje mi się to dość trudne do uwierzenia, gdyż moim zdaniem wszystkie zagadki są proste, choć na szukaniu można się rzeczywiście nieźle zaciąć, ale pomimo tej informacji nie jestem w stanie trudności ocenić na wyżej niż średnia. Może ma to też związek z tym, że wiele opinii tutaj wspomina, że ciężko się przechodzi pokój w poczuciu takiego strachu i grozy, a nam nie było za bardzo dane tych uczuć doznać.

    System podpowiedzi jest przez krótkofalówki. Obsługa przed wejściem do pokoju mówi, aby mieć ją cały czas wyłączoną poza momentami kiedy chcemy się nimi skontaktować, bo łapie wiele sygnałów od jakichś taksówkarzy, czy budowlańców, czy cokolwiek, a co za tym idzie, obsługa ostrzega nas, że nie jest się z nami w żaden sposób skontaktować nawet jeżeli chce (tzn. gdyby coś złego się działo, to mogą po prostu wejść do pokoju, ale nie robią tego bez istotnej potrzeby oczywiście). My akurat podpowiedzi nie potrzebowaliśmy i w przypadku grup, które same sobie życzą, że podpowiedzi tylko na ich wyraźne życzenie to może nie takie złe, ale w połączeniu z tym, że po grze MG mówił, że wiele grup to w ogóle połowy pokoju nie przechodzi, to wydaje mi się, że coś powinno tu zostać zdecydowanie zmienione na albo jakiś sensowniejszy sposób łączności albo jakieś ekrany z tekstem, aby jakoś podnieść ten podobno niski escape rate.

    A Mistrz Gry sympatyczny, choć w rozmowie po grze odebraliśmy wrażenie, jakoby nie obserwował uważnie naszej rozgrywki, gdyż w trakcie gry przytrafiły nam się dwie nietypowe sytuacje, a był dość zaskoczony kiedy o nich wspominaliśmy (choć jak myślę, to jedna mogła być trudna do zauważenia).

    I tak niezależnie od jakichkolwiek ocen to przestrzegę, że warto uważać na głowę :P.

  • Escape room Gniew Olimpu

    Gniew Olimpu
    Break The Brain
    Bydgoszcz

    Olimp na kuniec

    21.06.2019 | data wizyty: 05.05.2019

    <spam_introduction>
    Na soczysty koniec naszej escape roomowej majówkowej wycieczki na Kujawy zostawiliśmy sobie Freakshow. Owy Freakshow był zdecydowanie pokojem bardzo dobrym, jednak niestety nie cała nasza drużyna była zachwycona pobytem w nim ze względu na jego specyfikę. Padło stwierdzenie, że dla niektórych kiepsko by było wycieczkę zakończyć takim doświadczeniem i padł nie wiem na ile żartobliwy a na ile poważny pomysł, aby zrobić jeszcze jeden escape room, pomimo tego że mieliśmy pociąg za jakieś 1,5h, a musieliśmy jeszcze pójść do hotelu po bagaże (choć był dosłownie 30m od Break The Brain) i na dworzec oraz pomimo tego, że byłby to już nasz piąty escape room tego dnia, a nigdy wcześniej nie zrobiliśmy więcej niż trzy. Może trochę na wariata, no ale you only yolo once, stwierdziliśmy że bieremy taki lżejszy pokój z oferty BTB - Olimp. Żeby nie było, nie chciałem tu przeprowadzić antyreklamy Freakshow, uważam, że to świetny pokój, tylko najwyraźniej nie dla każdego. Ale raczej dla >=90% ludzi będzie ok ;p. Wiedząc, że nie mamy zbyt dużo czasu Pani nas obsługująca ekspresowo przygotowała dla nas Olimp.
    <\spam_introduction>

    W pokoju mamy elegancki starożytny klimat. Zagadek wcale nie jest mało, ale się dobrze zrównoleglają, co dla mnie będzie zawsze zaletą. Są raczej prostsze niż trudniejsze, ale jednocześnie ciekawe. Dodatkowo wspomnę, że dzielni szperacze mogą zostać nietypowo wynagrodzeni :D.

    Początek gry poszedł nam bardzo sprawnie, jednak wraz z upływem czasu robiło się raczej trudniej i na końcu raczej zwolniliśmy, co w efekcie dało nam czas 33 minuty, rozminęliśmy się z rekordem o 3 minuty :P (i dzięki temu zdążyliśmy jeszcze trochę porozmawiać z sympatyczną obsługą i zdążyć spokojnie na pociąg :D). Osobiście jestem wyznawcą teorii, że poziom trudności zagadek w pokoju powinien z grubsza rosnąć wraz z upływem czasu, ale nie powinien być monotoniczny (czyli taki sin(x-pi)+ax+b dla jakichś a,b>0 dla matematyków :D), aby wprowadzać graczy w dobry flow na początku i co jakiś czas dawać im większą satysfakcję, ale nie sprawiać aby się blokowali, i wydaje mi się, że ten pokój to świetnie realizuje.

    Pokój jestem w stanie polecić w miarę każdemu. Zgodnie z oznaczeniem bardziej początkującym, ale i doświadczone ekipy będą się dobrze bawić, choć mogą rozważyć zmniejszony skład. Może nie jest to ścisła czołówka, ale nie mam nic do zarzucenia, dobra zabawa gwarantowana :).

    W tym pokoju udało mi się odblokować dość śmieszny achievement. W amoku rozwiązywania zagadek, podszedłem do skrzynki, wpisałem do niej poprawny kod, zdjąłem kłódkę i sobie poszedłem nie otwierając skrzynki XD. Po jakimś czasie jeden kolega wykrzyknął, że znalazł skrzynkę, która była zamknięta, ale się tak po prostu otwierała, a ja na nią patrzę i takie "lol, zdjąłem z niej kłódkę jakieś 5 minut i jej nie otworzyłem" xD. Było to efektem tego, że akurat jak wpisywałem kod, to tuż obok stał kolega i jakoś tak mi blokował jej otworzenie no i jakoś tak wyszło :D.

  • Escape room Maze of Hakaina

    Maze of Hakaina
    Komnata Quest
    New York
    Stany Zjednoczone

    Zobacz pokój na lock.me

    Definitely mixed feelings

    21.06.2019 | data wizyty: 03.10.2018

    When I was starting visiting escape rooms I got to talk with one of my friends who has been in more than 150 escape rooms by now. He told me that the best escape rooms that he has ever been to are in New York. That sounded great given that I was going to New York in half a year. And he said that the best room in New York he has been to (and the best ever for him) was Maze of Hakaina. After such advertising I couldn't have missed such an opportunity and definitely needed to go there.

    Unfortunately my friends that I was there with weren't so eager to go to an escape room with me, even though I were in some ERs in Poland with them which they enjoyed. After some serious struggle I managed to convince one of them to go with me, so we formed a team of two.

    So let's get into reviewing this room.
    Its strongest side is definitely its interior and atmosphere it creates. Decorations and statues are definitely well prepared. Whole room creates really mysterious and intriguing vibes. The game progresses nicely and can ensure you immersive experience and some surprises and plot twists. However I don't think that car safety belt that was in one place was an original intention of authors :).

    However riddles were not a strong side of this escape room to put it lightly. Most of them were heavily based on reading some cryptic messages and guessing what an author could have had on his mind. I definitely wouldn't say they were clear and logical. In addition to this, light in this room was really bad. I understand that this was as intended in order to create mysterious vibes but it was a serious pain when needing to read a lot. As a result when solving "riddles" I was going back and forth in order to find a slightly better source of light that would allow me to read these texts. However I have to admit that not all of riddles were like that, I remember one that really got us stumped, but was in fact a really good riddle. But there is one more thing caveat. The last riddle. Oh my God. It was the worst riddle I have ever seen in any escape room. It emphasized all disadvantages that I have mentioned. A lot of reading, no source of light which made it really hard for us and utter lack of logic. When we failed to solve it even after some hints and failed to escape, Game Master explained to us what it was about and I was literally disgusted and seriously disappointed. In some sense it was really original idea which I have not ever seen before, but on the other hand I hope to never see it again.

    When I talked to this friend that suggested me going to this room we obviously had quite opposite feelings. I complained to him about really bad light and illogical texts. He told me that he usually has problems with poor light but he had no problems like this in this room at any point. Moreover I literally quoted him some of texts that were given to us that were supposedly telling us what to do along the lines (after reading them that many times I memorized some of them quite well :f). He agreed with me that they were not clear and were illogical as clues. It seems that this room was kinda changed throughout the time. Too bad that all these changes were for bad.

    As a kind of pioneer of writing reviews on USA version of lockme, let me make use of grading scale adjusted to text explanations associated with grades. I rate it 6/10, I think "This room was all right - it was nicely spent time, but wasn't up to our expectations." describes our experience well, however this is a result of highly imbalanced factors. Immersion and vibes are impressive. Riddles are poor.

  • Escape room Pandemic Zero

    Pandemic Zero
    OMEscape
    San Jose
    Stany Zjednoczone

    Zobacz pokój na lock.me

    Pandemic Zero

    21.06.2019 | data wizyty: 29.08.2018

    This was the first room that me and my friends visited during our summer stay in California. I have already been in quite many escape rooms before, but this was relatively new experience for most of my friends (they either did none or just a few before).

    This room had really nice production value, decorations were looking really well, I think this was the strongest side of this escape room. We were also shown introductory movie before the game that was well prepared as well.

    Riddles were quite nice and logical. Room was mostly linear (but not completely) which I am not a fan of, especially if room is allowed for 6 people. I think number of riddles could be increased. Level of difficulty was not too high, we managed to escape in 36 minutes.

    This was a really nice experience, my friends definitely liked it and they were eager for more. As a result we visited Sorcerer's Sanctum which we liked even more and Joker's Asylum that was THE BEST ESCAPE ROOM I HAVE EVER BEEN (my counter is at 92 escape rooms currently). However these 3 games were during 3 different visits, not all in one day :). As kind of a pioneer of writing reviews on USA version of lockme let me make use of the grading scale adjusted to explanations associated with them. I grade it 8/10, I think "This room was very good - I had a great time playing and enjoyed every aspect of it." describes well our experience, however on Polish site where grades are highly inflated, I would rate it probably 9/10 or even 10/10 ;p.

    By the way, it is not true that this company uses public booking as indicated here (which is obviously good).

  • Escape room Superheroom

    Superheroom
    Mr Lock Escape Room
    Bydgoszcz

    Sztosik

    20.06.2019 | data wizyty: 04.05.2019

    W trakcie naszej escape roomowej wycieczki na Kujawy nie mogło zabraknąć pokoju, który przebojem wdarł się na na szczyt ogólnopolskiej tabeli. Uważnie czytając stronę wyczytałem przed wyjazdem, że mile widziane jest przywdzianie peleryn superbohaterów. Wpadłem na pomysł, że może o ile nie będą to peleryny superbohaterów, to 3/4 naszej drużyny jest w stanie założyć koszulki naszej drużyny Warsaw Eagles z czasów, gdy startowaliśmy w trójkę jako drużyna na zawodach programistycznych. Tym samym razem z Ewą tworząc gotową do ratowania świata drużynę herogramistów - Ewarsaw Eagles :D.

    Idąc do escape roomu, który stoi tak wysoko w rankingu oczywiście ma się wysokie oczekiwania, co sprawia że ciężej jest się zachwycić i łatwiej rozczarować. Być może nawet moja przekorna natura trochę mi podpowiadała, aby się nastawić do gry "niby tak wysoko, a wcale nie jest taki fajny, bo taki i owaki". Oj nie nie nie. Tu nie ma możliwości takiego werdyktu. Jest po prostu "ŁOOOO!", które zostaje jeszcze długo po grze.

    Jeszcze przed rozpoczęciem gry mieliśmy okazję odbyć bardzo miłą rozmowę z samym MrLockiem, pałającym energią twórcą tego pokoju. Nastawił on nas pozytywnie do gry, rozbudził nasz entuzjazm i dostarczył odpowiedni ekwipunek do walki ze złem i występkiem (emm, chyba pomyliłem bajki).

    Wnętrze miejsca gry zdecydowanie wywiera spore wrażenie. Oj na scenografię to nikt tu nie szczędził ani budżetu ani wysiłku. Chyba jest to nawet pokój z największym production value w jakim byłem albo co najmniej w ścisłej topce.

    Oczywiście nie jest też tak, że aby zbudować zbierający laury escape room to wystarczy w niego władować kupę kasy. Trzeba mieć jeszcze niezła dozę pomysłowości, aby stworzyć fajne zagadki. Tutaj zdecydowanie je dostaniemy. Wiele z nich jest niestandardowych. Jedna wykorzystała pewną technologię, której jeszcze nigdy nie widziałem w żadnym innym escape roomie, pomimo bycia już w prawie setce. Ale nawet te, które takich technologii nie wykorzystywały potrafiły być naprawdę oryginalne, a co za tym idzie dawać dużą frajdę i satysfakcję z ich rozwiązywania. Niestandardowość mechanizmów sprawia, że poziom trudności idzie w górę, ale czasu jest wystarczająco i wszystko jest jak najbardziej logiczne.

    Większość zagadek poszła nam sprawnie, aczkolwiek nie wykorzystaliśmy na pewno w pełni możliwości zrównoleglania działań, które pokój oferuje i raz się też na dłuższą chwilę zablokowaliśmy, co w efekcie końcowym sprawiło, że uzyskaliśmy całkiem dobry, ale nie bliski rekordowi czas - 45 minut (rekord wynosił wtedy i być może ciągle wynosi - 38 minut). Ale jak tu bić rekordy i się zrównoleglać, jeżeli w tym pokoju tyle się dzieje i efekt każdej wykonanej akcji wywołuje "łoooo!" przyciągające uwagę całej drużyny ;)?

    Nie możemy się doczekać kolejnego pokoju - "Klątwa Czarnobrodego"!

    Wspomnę jeszcze, że świat superbohaterów to nie moja działka. Nie oglądam żadnych filmów z nimi, nie czytam komiksów o nich itd. Być może bardziej obeznani ode mnie potrafią się dodatkowo dopatrywać jakichś smaczków wszelkiego rodzaju, ale oczywiście zdecydowanie nie jest to potrzebne ani do tego aby doskonale bawić w tym pokoju ani do tego aby być w stanie rozwiązywać pewne zagadki.

    Jedynym minusem było to, że z racji tego, że nam całkiem dobrze szło, to MrLock zadzwonił do następnej grupy, że mogą trochę wcześniej przyjść, oni przyszli jeszcze wcześniej i pomimo tego, że byliśmy na czas i tego że zakończyliśmy grę 25 minut przed czasem, to jakoś nie było dane nam się ponapawać pokojem na tyle na ile byśmy chcieli. To znaczy z 5 minut po zakończeniu gry jeszcze pochodziliśmy po pokoju i poanalizowaliśmy z właścicielem różne jego elementy czy tok naszej gry, ale pewnie mieliśmy ochotę na jeszcze trochę, bo było co podziwiać :P. Ale też nie było wcale tak źle i na takiego wariata, a potem jeszcze w smsie za to przeprosił.

    Słyszałem pewne opinie, że niektórzy uważają Superheroom pod względem ceny za prowadzący nieczyste zagrywki, czy wręcz prowadzą "bojkot", jednak ja bym się z tym zupełnie nie zgodził. Za jakość się płaci. Przecież ten escape room mógł być zbudowany z dużo mniejszymi nakładami finansowymi, mógł mieć dużo słabiej wyglądający wystrój, mógł w niego zostać włożony mniejszy wysiłek i to wszystko poskutkowałoby istotnie mniejszymi kosztami stworzenia takiego pokoju, ale jednak właściciel postawił na zapewnienie graczom doświadczenia na najwyższym poziomie wkładając w to dużo swoich środków, to czemu mu tego teraz nie zrekompensować i nie wynagrodzić za stworzenie tak docenianego escape roomu? To nie jest święte prawo graczy, że każdy escape room, bez względu czy świetny czy kiepściutki ma kosztować max 130zł. Wszędzie gdzie się nie będzie chciało iść do ERu za granicą to należy się liczyć z 3-4 razy wyższymi kosztami (nieproporcjonalnie wyższymi nawet w porównaniu do zwiększonych zarobków/kosztów życia!) i np. za grę w 2 osoby za kiepski pokój można zapłacić 220zł NA OSOBĘ :P. W Polsce serio jest średnio taniocha.

Zobacz więcej opinii: 1 2 3 ... 6 7 8
Ta strona używa cookies

Możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce. Niektóre funkcje witryny mogą wtedy nie działać.

Poznaj naszą politykę cookie.

OK, ROZUMIEM