Menu Szukaj Czym jest escape room? Wszystkie pokoje Promocje Vouchery prezentowe Gra Escape Room Zaloguj się
Swistakk
  • Escape room Wehikuł Czasu

    Wehikuł Czasu
    Spaced-out
    Toruń

    Podróż w czasie

    19.05.2019 | data wizyty: 03.05.2019

    Po Pokoju Astronoma przyszedł czas na Wehikuł Czasu. Udało się go uruchomić oczywiście tylko i wyłącznie dzięki temu, że u owego astronoma zza ściany udało nam się znaleźć brakującą zębatkę, która była ostatnim elementem potrzebnym do jego zadziałania.

    Głównym atutem pokoju jest bardzo ciekawy pomysł na fabułę pokoju o podróżach w czasie i jej sensowne zrealizowanie. Nie spotkałem niczego podobnego w escape roomach i owy wehikuł i proces podróżowania w czasie są w istocie urzekające.

    Same zagadki są w porządku :). Jedna z zagadek była trzecią, którą widziałem danego typu, ale kiedykolwiek dany motyw się pojawia to mnie on zawsze urzeka, a trzeba przyznać, że do tego tutaj do fabuły pasowała wyjątkowo dobrze :). No ale well, ofc w opiniach nie mogę się wgłębić w takowe kwestie. Po ekspresowych przejściach wcześniej tego samego dnia dwóch innych pokoi tutaj zostaliśmy nauczeni trochę pokory i dwukrotnie naprawdę mocno się zablokowaliśmy, więc o żadnym rekordzie ani nawet czasie do niego zbliżonym mowy nie było :P. Ale poza nimi tempo mieliśmy dobre, więc skończyło się na 51 minutach.

    Pewnym minusem mogłoby być to, że przestrzeń była naprawdę spora i pewnie można było więcej na niej umieścić, trochę lepiej wykorzystać możliwości przez nią dawane. No ale z drugiej strony pokój też krótki nie jest, co jest odwzorywane przez przeznaczone na rozgrywkę 75 minut.

    Szkoda, że się zamyka :(. Spieszmy się odwiedzać escape roomy, tak prędko odchodzą.

  • Escape room Pokój astronoma

    Pokój astronoma
    Spaced-out
    Toruń

    Ekspresowy Pokój Astronoma

    12.05.2019 | data wizyty: 03.05.2019

    Zamknięcie Pokoju Astronoma oraz niewiele późniejsze zamknięcie Wehikułu Czasu było czymś, co mnie trochę tknęło do zapoczątkowania majówkowego wyjazdu do Torunia, a skoro do Torunia to przy okazji i Bydgoszczy. Tak więc oto trafiliśmy do tego pokoju jako do drugiego pokoju na naszym wyjeździe, biorąc na warsztat potem Wehikuł Czasu.

    Pokój Astronoma jest istnym dziadkiem wśród escape roomów, ma na karku już 4 lata, ale trzeba przyznać, że ładnie się zestarzał. Nie ma żadnych fajerwerków, zachwycającej scenografii, bo to nie w tych czasach powstawał pokój, ale też rekwizyty do gry nie okazywały swoim wyglądem zęba czasu, którego być może można by się spodziewać. Dostajemy kawałek dobrze zaprezentowanej klasyki. Jest trochę szukania, jest trochę główkowania, są klasyczne kłódeczki (które oczywiście lubimy). Pokój jest jak najbardziej grywalny, jego elementy fajnie ze sobą współgrają i są w pełni logiczne. Pokój nie jest liniowy, praca się fajnie zrównolegla, a zrównoleglanie to to co tygryski lubią najbardziej :). Do tego połączenie fabularne Pokoju Astronoma i Wehikułu Czasu może nie największe, ale jednak nawet trochę sensu miało :P. Szkoda, że się zamyka, ale cóż, taki mamy klimat.

    Do tego sympatyczni właściciele :).

    Właściciele mówili, że co do Pokoju Astronoma stworzyli kiedyś anegdotę, że jeżeli kiedyś jakaś grupa wyjdzie z niego w czasie poniżej 30 minut, to go zamykają. Półtorej roku temu gdy był bity rekord, to im się upiekło, bo grupa o 6 sekund nie zmieściła się w owych 30 minutach. Jednak skoro pokój był już na końcu swojego żywota to nie mieliśmy litości i nie dość, że zmieściliśmy się w 30, to nawet w 20 minutach z czasem 19:46 :D. No więc cóż, teraz nie mają wyboru i muszą zamknąć :P. Żeby jednak nie wykrzywiać rzeczywistości, to wypada mi wspomnieć, że poprzedni rekord był bity w wersji pokoju z trudną zagadką, której już od ~1,5 roku nie ma. No ale tak czy siak nawet i bez niej tych 30 minut nikt nie przebił przez ten czas. Nie ukrywam, że bardzo się cieszyliśmy, bo o ile na wcześniejsze ~70 odwiedzonych przeze mnie pokoi, z czego ~30 w podobnym składzie, mieliśmy jeden rekord, a tutaj "bum", drugi pokój tego dnia i drugi rekord :P. Ale przynajmniej wehikuł czasu dodał nam potem trochę pokory :P.

  • Escape room Skarb Czarnobrodego

    Skarb Czarnobrodego
    Time 4 Secrets
    Poznań

    Skarb Czarnobrodego

    07.05.2019 | data wizyty: 28.04.2019

    Po Krwawym Baronie przyszedł czas na Skarb Czarnobrodego. Tym razem w zupełnie innej ekipie, choć ciągle nietypowej dla mnie grupce mniej doświadczonych znajomych, z którymi wcześniej w żadnym ER nie byłem.

    Jak więc wyglądała nasza wyprawa po skarb? Pokój na wstępie robi całkiem dobre wrażenie, jest w nim stworzony fajny klimat. Poza pewnym odstającym kolorowym dynksem, zagadki są wpasowane wyglądem i tematem w fabułę. W pokoju panuje półmrok, ale nie przeszkadza on aż tak w rozwiązywaniu zagadek i na wszelki wypadek mamy ze 2 przenośne lampki. Jako maksymalna liczba osób jest wyznaczona liczba cztery, ale nawet w tyle osób w pokoju raczej nie jest tłoczno.

    Co do treści zagadek, to uważam, że były ciekawe i mi ich rozwiązywanie na pewno przysporzyło wiele satysfakcji. Trudnościowo stoją one na dość wysokim poziomie. Miałem wrażenie, że szło nam naprawdę dobrze, a w zasadzie wyszliśmy na styk z jedną małą podpowiedzią. Zdaje się to potwierdzać większa liczba opinii trudności "bardzo trudny" niż "średni" i jak na rekord (i to w starym pokoju) całkiem długie coś w stylu ~45 minut. Ale nikt nie mówi, że to źle, po prostu warto być świadomym :). Na minus chciałbym zarzucić design, za którym nie przepadam zbierania elementów rozwiązania po jednym, gdzie gdy brakuje jednej rzeczy, to da się ją łatwo zbrucić. Nie lubię tego dylematu, przed którym czasami jestem stawiany w escape roomach "rozwiązanie ostatniej części pewnie zajmie mi dużo czasu, ale za to mogę użyć "brutalnej siły" i przetestować te kilka możliwości, co zajmie mi 15 sekund" i pytanie co robić? Dzięki temu można ominąć naprawdę znaczną część zagadek. Pewne z nich rzeczywiście ominęliśmy, choć niewiele.

    Jako wypadkową stawiam mocną dziewiątkę. Może w aktualnych czasach nie zwala z nóg, ale ciągle jest to bardzo konkretna propozycja na udane wyjście i jak najbardziej cieszę się, że ten pokój odwiedziłem i moi znajomi też.

    Odpowiedź Time 4 Secrets

    Dzień dobry dziekujemy za opinię. Cieszymy się, że także i ten pokój się Panu podobał. Chcielibyśmy się jednak odnieść do ostatniej cześci Pana opinii, która rozmija się z faktami i mocno przekłamuje rzeczywistość stawiajac nas w złym świetle. Jak najbardziej Wasza grupa spóźniła się 1.5 czy 2 minuty. Bo gdy już od 2 minut powinniscie grać w pokoju dopiero weszliscie do firmy. Zanim się rozgosciliście, schowaliście telefony do depozytu zostały omowione zasady gry i kwestie bezpieczeństa, to grę rozpoczeliście z ponad 7 minutowym opóźnieniem a nie tak jak Pan pisze z 1.5 minuty. Mimo wszystko Kasia miała możliwość nie ścinać Wam, aż takiej ilości czasu nie umniejszała go na timerze ale informowała Was przed grą że tego czasu będziecie mieli mniej. Gra zakończyła się 1,5 minuty przed dzwonkiem tajmera czyli i tak 5 minut później niż powinniście skończyć grę. Prosimy na przyszłość czytać regulamin, który Pan akceptuje bo tam także napisane jest, że prosimy przybyć wcześniej i że spóźniając się macie mniej czasu gry. W regulaminie jest także informacja, że rezerwacje potwierdzamy ręcznie stąd czasami przychodzą z opóźnieniem, ale dzięki temu nie mamy dubli z lockme. O wcześniejszym stawieniu się informujemy dodatkowo w potwierdzeniu rezerwacji, a także wspominałem o tym podczas poprzedniej Waszej wizyty. Gdybyście się nie spóźnili i zjawili o wskazanej godzinie byłaby możliwość rozmowy, a co najważniejsze nikt nie musiałby Was poganiać,a my nie musielibyśmy odpisywać na niniejszy komentarz. Przykro nam, że nie potrafi sie Pan uderzyć w pierś i przyznać do swojego błedu, a zwłaszcza, że nie docenił Pan faktu, że Kasia nie ścieła Wam tych 7 minut gry tylko 1, 5 minuty, a potem w biegu i stresie sprzątała pokój. Tylko wypisuje Pan takie bzdury

  • Escape room Krwawy Baron

    Krwawy Baron
    Time 4 Secrets
    Poznań

    Wiarygodna opinia

    Celebryci internetów uciekają pt. 2

    30.04.2019 | data wizyty: 25.04.2019

    Nasza wizyta w Krwawym Baronie zaczęła się dość nietypowo, gdyż już w łazience czekała na nas pierwsza zagadka - odnalezienie wyjątkowo pomysłowo usytuowanych ręczników papierowych. Właściciel powiedział, że on sam ich nie mógł znaleźć przez tydzień po tym jak jakiś inny pracownik jest tam umieścił i widać, że jestem doświadczony zawodnik, że mi się szybko udało xD.

    Sam ER jest w steampunkowym/staroangielskim stylu. Całkiem lubię te klimaty i trzeba przyznać, że kwestia wystroju została załatwiona po mistrzowsku. Gdy byłem w steampunkowej Alicji w Krainie Czarów w Katowicach (tzn. w niestety już zamkniętym pokoju "Po drugiej stronie..."), to zachwycałem się tam właśnie super wystrojem, jakimiś dekoracjami w stylu skorpiony z zespawanych ze sobą sporych nakrętek na śrubki itd., ale trzeba przyznać, że
    tutaj w Baronie wystrój jest jeszcze rząd wielkości lepszy, o ile nawet nie dwa. [Spojler] System podpowiedzi również dobrze dopasowany do tamtejszych czasów.

    Co do zagadek, to trzeba przyznać, że były na dość wysokim poziomie, zarówno pod względem jakości jak i trudności :). Byłem w dość nietypowej dla siebie mniej doświadczonej niż zazwyczaj grupce znajomych . Niestety trzeba przyznać, że pokój nas dość pokonał. Tzn. podpowiedzi były nam dawane w dobrym tempie, abyśmy wyszli z grubsza akurat o czasie, więc tu plus dla obsługi za ogarnianie tempa rozgrywki, ale niestety potrzebowaliśmy ich całkiem sporo. Nawet in hindsight odnoszę wrażenie, że niektóre momenty były naprawdę trudne i pomimo tego, że mieliśmy momenty przebłysku, gdzie zrobiliśmy coś nietrywialnego, to tych, których nie ogarnęliśmy still było dużo :P. Dlatego może mój odbiór na gorąco był trochę stonowany, bo wiadomo, że fajniej się człowiek czuje jak zagadki dobrze idą, ale to wcale nie znaczy, że gorzej ocenię ten pokój - wręcz przeciwnie, doceniam nieoczywistość, różnorodność pomysłowość zagadek i uważam, że pokój stawia przed nami interesujące wyzwanie. Różnorodność, bo znajdują się i zarówno takie bardziej standardowe (ale i wtedy są pomysłowe i ciekawe), manualne, na spostrzegawczość jak i z wykorzystaniem pewnych nietypowych rekwizytów. Rekord rzędu bodajże 44 minut też mówi, że pokój zdecydowanie do łatwych nie należy.

    Jedna kwestia, którą mógłbym trochę zarzucić, to że momentami pokój nie dawał odpowiedniego feedbacku, że coś zostało wykonane dobrze, że nasze akcje czymś poskutkowały. Zazwyczaj było to widoczne, ale co najmniej dwa razy musieliśmy pomimo braku sensownego feedbacku (ew. po jakimś cichutkim "pyk") uwierzyć, że jednak coś się stało i zacząć wyszukiwać potencjalnych efektów. Druga kwestia, że w pokoju znajdują się pewne zmyłki. Obecność zmyłek jest często dyskusyjna, tutaj akurat niezbyt mi przypadły do gustu. Są to jednak raczej nieduże wady w porównaniu do ogólnej jakości pokoju.

    A skąd się wziął tytuł tej opinii? Najpierw czemu pt. 2. Niedawno odwiedzałem w Warszawie pokój "Napad na Bank" i tam właściciel zaskoczył mnie tym, że mnie kojarzył z grupki Fani Escape Room i pamiętał w jaki sposób odpowiedziałem na jeden z jego postów 😀 (był to styl, well, dość pretensjonalny 😛, więcej szczegółów w mojej opinii z tego pokoju). Natomiast co do Krwawego Barona, to też pewnego dnia włożyłem swoje trzy grosze w dyskusję o Krwawym Baronie w jednym z tamtejszych postów, w którym pewna pani wyjątkowo zachwycała się nad tym pokojem (łatwo znaleźć przez szukajkę fbową) (mam nadzieję, że nikt wtedy jakoś źle nie odebrał mojej wypowiedzi, bo nie taki był mój cel, co najwyżej humorystyczny :P). I po rozmowie po grze w pokoju, jakaś taka gadka szmatka, co się podobało, no to i tamto itd i nagle kolejny raz zostałem wzięty z zaskoczenia i właściciel wręcz zacytował mój komentarz i ja takie yyy, ci właściciele to jednak mają dobrą pamięć do imion/twarzy z fb 😀. Ale przyznam, że właśnie trochę przez tamtą dyskusję Krwawy Baron mnie ciekawił i był to mój first choice przy wycieczce do Poznania, no i rzeczywiście mogę się tylko przychylać do tych wszystkich pozytywnych opinii 😉. Ale o innych pokojach chyba nie pisałem równie "ciekawych" komentarzy, więc na pt. 3 się prędko nie zanosi :P.

    Dla escape roomowych wszędobylców mam jeszcze bonusową zagadkę - który inny pokój w Polsce ma bardzo podobny wystrój pierwszego pokoju jak pierwszy pokój Barona 🙂 (noo, pomijając oświetlenia, które jednak sprawiają, że końcowy odbiór jest istotnie inny)? Ci, którzy już byli w Baronie mogą już zgadywać, a jak ktoś nie był, to może się pokierować trzecim zdjęciem na górze 🙂. Jak ktoś chciałby poznać moją wersję odpowiedzi, to aby nie spoilować powiem to w taki zawoalowany sposób, że jest to pokój, dla którego napisałem opinię 8.03.2019 (co oczywiście bardzo łatwo wyszukać wśród moich opinii i co jednoznacznie go identyfikuje).

  • Escape room Odeon

    Odeon
    Tkalnia Zagadek
    Radom

    Tajemniczy Odeon

    19.04.2019 | data wizyty: 14.04.2019

    Jako grupka przyjezdnych z Warszawy, która akurat była w Radomiu postanowiliśmy okazję bycia tam wykorzystać do odwiedzenia tutejszych ERów. Na początku odwiedziliśmy Eksperyment, a potem Odeon. Eksperyment był całkiem w porządku, ale też znowu nie zachwycił jakoś bardzo, ale to opinia o Odeonie, który z kolei wyjątkowo się spodobał 🙂.

    Na początku powiem, że czas 45 minut wydawał mi się trochę alarmującym znakiem. W końcu kto z poważnym podejściem do tematu tworzyłby ER na 45 minut? Jednak opinie bardzo pochlebne, więc postanowiłem się tym nie przejmować i uwierzyć, że pokój będzie dobry. Przed rozgrywką miałem też jakieś myśli, że skoro w komentarzach wyczytywałem, że nikomu się nie udawało wykonać wszystkich zadań, to może zaproponować obsłudze, aby za jakąś dopłatą wydłużyć nam czas do 60 minut, ale w końcu się na to nie zdecydowałem. Po wizycie w tym pokoju wiem jednak, że ten czas 45 minut jest tutaj dobrze wymierzony i naruszyć się go nie da 😛. W każdym razie, czas jest krótki, ale nie ujmuje to jakości pokojowi.

    Jak można przeczytać w prawie każdej opinii - cel w tym pokoju jest bardzo nietypowy, gdyż nie chodzi o wyjście z pokoju, a o zebranie jak największej liczby scenariuszy. Nam się udało zebrać 15, co wydaje się całkiem dobrym wynikiem, choć też do jakichś rekordów nie było zbyt blisko. To co mnie intryguje, to że nie mieliśmy praktycznie żadnych punktów zaczepienia co do tych kilku nieznalezionych. Jakieś szczątkowe informacje, które powinny się przydać w trakcie mieliśmy, ale nie miejsc, z których moglibyśmy zacząć. Ciężko mi sobie wyobrazić, że w tym pokoju istniało jeszcze choć jedno nieprzeszukane przez nas kilkukrotnie miejsce, a co dopiero n-15 (gdzie n jest liczbą scenariuszy, której nie chcę spoilować :P)! Choć tak naprawdę uczciwie znaleźliśmy 13 scenariuszy, ale okazało się, że mam w drużynie znajomego, który potrafi "hakować kłódki" i dwie sobie ot tak otworzył xD. O tyle kiepsko, że jak się dowiedzieliśmy od obsługi jak się robiło te 2 zagadki, które zhakowaliśmy, to wyczerpały one dosłownie wszystkie punkty odniesienia, które znaliśmy, których nie rozwikłaliśmy. Obsługa niestety nie wyjawia tajemnic, jak znaleźć pozostałe scenariusze i akurat się to musiało stać w pokoju, w którym ciekawość mnie kompletnie zżerała! Jest to jednak całkiem sensownie uzasadnione tym, że po pierwsze jest planowana przebudowa pokoju, po której w pokoju znajdzie się istotnie więcej scenariuszy do znalezienia, a po drugie obsługa zachęca do powrotu do pokoju i szczerze mówiąc, chętnie bym się wybrał z powrotem do tej wersji 2.0 i może to zrobię za rok, jak ponownie odwiedzę Radom. Ale naprawdę dawno nie czułem tak niezaspokojonego poczucia ciekawości :P.

    Z racji na to, że nie zdobyliśmy kilku scenariuszy i nie mieliśmy żadnych punktów zaczepienia pomimo wielokrotnego przetrzepania pokoju (a grupa raczej doświadczona i miałem wrażenie, że dobrze nam szło), wystawiam temu pokojowi ocenę "Bardzo trudny", gdyż takim wyzwaniem jest zdobycie wszystkich scenariuszy, ale zagadki oczywiście dzielą się na prostsze i trudniejsze, więc nie ma co się zniechęcać, bo mniej doświadczone grupy też będą się tu dobrze bawiły. Wersja "e k s t r e m a l n i e trudna" Eksperymentu, jak to mawiają właściciele, wcale nie jest jakaś szczególnie trudna, prawdziwe wyzwanie czeka dopiero tutaj!

    Do tego klimat pokoju jest super. Opuszczone kino dobrze oddać wewnątrz pokoju to rzeczywiście wyzwanie, ale do tego wszystkiego jest dołączony mroczny charakter, tworzony zarówno poprzez wystrój pokoju jak i poprzez mroczne przerywniki filmowe, nadający całej zabawie smaczek i pewien dreszczyk. Ostatnio zauważyłem, że takie klimaty mi bardzo pasują :). Jedno, co trochę nie pasowało, to kolorowe biurko - pewnie można je trochę postarzyć.

    Do tego sympatyczna para właścicieli, można było też trochę pogadać :).

    Podsumowując, pomimo niepozornej długości i niepozornego metrażu, pokój zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie, byłem naprawdę podjarany całą tą zabawą, trafia do mojej topki i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś mi się uda tę niezaspokojoną ciekawość jednak zaciekawić :). Jak się jest w Radomiu i jest się fanem ER, to jest to zdecydowanie must see! A nawet jak się w tym Radomiu nie jest, to warto się tu wybrać :).

  • Escape room Napad na bank

    Napad na bank
    Akcja Ewakuacja nr 1 Warszawa
    Warszawa

    Wiarygodna opinia

    Celebryci internetów napadają na bank

    31.03.2019 | data wizyty: 13.03.2019

    Moja wizyta w Akcji Ewakuacji zaczęła się bardzo nietypowo :D.
    Standardowe pytanko: "Na kogo rezerwacja?", to odpowiadam: "Na mnie, Wojtek Nadara", na co otrzymuję odpowiedź "Aaa, to Ty jesteś ten Wojtek, tam z grupy fb, Fani Escape Room?" xD. Z jednej strony byłem lekko zaskoczony i skonsternowany i odpowiedziałem coś w stylu "To ja jestem już sławny? Nie wiedziałem", a z drugiej doskonale wiedziałem o co się rozchodzi xD. Otóż kiedyś właśnie na tej grupce pod jednym z postów właściciela skomentowałem w swoim pretensjonalno-passive-aggressive stylu strategię promocji na lockme tejże firmy, porównując te promocje m.in. do soków Caprio xD. Idąc tam miałem jednak nadzieję, że nie będzie o tym pamiętać i byłem w zasadzie przekonany, że nie będzie, bo w końcu chyba tylko ja mam taką dobrą pamięć do takich rzeczy? Okazało się, że jednak byłem bardzo w błędzie, a właściciel miał bardzo dobrą pamięć i bardzo dobrze pamiętał ten komentarz i nawet wspominał jakieś moje inne posty/komentarze, już zupełnie niezwiązane z jego firmą, których ja sam nawet już nie za bardzo pamiętałem :D. Ale cała rozmowa była w charakterze bardzo humorystycznym, obyło się bez jakichś większych niezręczności, czy nieprzyjemności, pozytywny człowiek :P. No i też promocje czy nie - nie miało to żadnego wpływu na moje nastawienie na jakość ER, który przecież oceny ma bardzo wysokie.

    Więc koniec tego spamu, może niektórych rozbawiłem, a może niektórzy mają mi za złe zmarnowany czas, który woleliby przeznaczyć na jednak czytanie opinii o pokoju, więc przejdźmy do merikum.
    Sam pokój trzeba przyznać, że jest bardzo nietypowy. Zadaniem wcale nie jest ucieczka z jakiegoś miejsca. W końcu złodzieje nie po to włamują się do banku, aby od razu po wejściu z niego chcieć uciekać, prawda? Zanim ucieczka, to muszą zgarnąć to po co przyszli, a to się nazywa kasa! Z tą nietypowością wiąże się jeszcze więcej oryginalnych rozwiązań, co zaskakuje tym bardziej, że pokój sięgą swoją historią aż do 2015 roku, ale może w szczegóły wchodzić nie powinienem.

    Klimat bardzo fajnie zrobiony. Te lasery, które można zobaczyć na wszelakich zdjęciach wcale nie są dla picu! Weźcie chociaż jedną osobą, która potrafi stawiać rozważne kroki! No dobra, nie jest z nimi wcale tak trudno :P, a atmosferę tworzą bardzo fajną. Wejście do skarbca też super. Jedyne na co mógłbym trochę ponarzekać to dziwny sufit oraz zamiast fototapety cegieł wolałbym zobaczyć prawdziwe cegły, ale oczywiście rozumiem, że jeżeli nie ma ich tam od razu, to tradeoff budowy takiej ściany do zysków jest dość bez sensu :P.

    Zagadki całkiem ciekawe, dające satysfakcję. Są zróżnicowane typem, praktycznie nie ma jakichś takich bardziej standardowych. I takie logiczne i takie manualne i takie na szukanie i takie mechaniczne i niestety trochę też na niezbyt lubiane przeze mnie czytanie :P.

    My byliśmy w 3 osoby i wydaje mi się to optymalna liczba osób do tego pokoju. W 4 byłoby jeszcze ok, w 5 już raczej zbyt tłoczno.

    Co do trudności to odebrałem wrażenie, że pokój raczej należał do prostszych (w 3 osoby bez podpowiedzi 43 minuty iirc), choć z tego co widzę to raczej nie zgadzam się z userami lockme, z których na 444 opinie poziom trudności "łatwy" wystawiły całe 3 osoby :P. No cóż, raz pójdzie lepiej, raz pójdzie gorzej.

    Pokój jest raczej liniowy, ale raczej nam to nie przeszkadzało za bardzo. Choć wyobrażam sobie, że jeden moment może być dla wielu grup frustrujący, bo dość naturalne można się w nim zablokować na dłużej bez pojęcia, czego w ogóle można się aktualnie czepić. No ale podpowiedzi zawsze są na wszelki ratunek.

    Podsumowując, bawiłem się bardzo dobrze i pokój polecam i na pewno kiedyś wrócę odwiedzić Pasażera (mam nadzieję, że w doładowanej wersji).

  • Escape room Wrota Czasu - Tortuga

    Wrota Czasu - Tortuga
    TickTack
    Gliwice

    Druga część Wrót Czasu

    31.03.2019 | data wizyty: 12.02.2019

    Wizytę w gliwickich Wrotach Czasu zaczęliśmy od Egiptu. No ... to chyba logiczne akurat że Egipt przed piratami, prawda? Rzeczywiście wydaje się dobra kolejność nie tylko chronologicznie, ale także pod tym względem, że o ile oba pokoje są bardzo dobre, to Tortuga jest pokojem nowszym i zdumiewa jeszcze bardziej.

    Z jednej strony pokój wysoko oceniany, podobno swoimi czasy był nawet na pierwszym miejscu w rankingu, a z drugiej już z tej topki zaczął wypadać a moi znajomi wystawili mu 8/10, więc może wcale nie taki super? Pędzę rozwiać wątpliwości, pokój jest świetny! Wystrój naprawdę niesamowity, lepiej zrealizować statek piracki wewnątrz mieszkanka w kamienicy to by było zadanie naprawdę bardzo trudne. A tych znajomych muszę opieprzyć (:

    Jak już zapowiedziałem, klimatycznie jest to ścisła topka pokoi, w których kiedykolwiek byłem i raczej w niej pozostanie. Wprowadzenie też bardzo fajne. Ekipa dba, aby jeszcze przed wejściem byliśmy już wczuci w klimat zarówno właśnie tym wprowadzeniem jak i ... a dowiecie się ;p.

    Zagadkowo pokój jest też bardzo fajny. Jedna zagadka wyjątkowo oryginalna dla mnie, bardzo na plus nas zdumiała. Niestety akurat z nią mieliśmy też mały problem, ale po prostu wymagało to naprawdę dokładności, o którą akurat było trudno. Zagadki nie dość że bardzo fajne to jeszcze bardzo dobrze wpasowane w fabułę i klimat statku pirackiego.

    Trudnościowo wydaje mi się, że pokój był raczej po tej trudniejszej stronie, ale też nie było aż tak bardzo trudno. Z tego co pamiętam to chyba wyrobiliśmy się na styk bez podpowiedzi.

    Z zarzutów to powtórzę to co w Egipcie - jedyne co moim zdaniem trochę pogorsza odbiór to bardzo polubione przez Tick Tacka światło UV, gdzie jego użycie jest doprowadzone wręcz do skrajności, bo latarki UV dostajemy na samym wejściu i trzeba nimi w zasadzie traktować wszystko jak popadnie i w Egipcie i w Tortudze. Choć o ile pamiętam w Tortudze hipotetycznie dałoby się obejść bez niego, ale może być trudno.

    Ale tak czy siak, pokój to zdecydowane MUST SEE! Bardzo polecam, pokój kompletny i świetny.

  • Escape room Wrota Czasu - Egipt

    Wrota Czasu - Egipt
    TickTack
    Gliwice

    Pierwsza część Wrót Czasu

    31.03.2019 | data wizyty: 12.02.2019

    Wizytę w gliwickich Wrotach Czasu zaczęliśmy od Egiptu. No ... to chyba logiczne akurat że Egipt przed piratami, prawda? Rzeczywiście wydaje się dobra kolejność nie tylko chronologicznie, ale także pod tym względem, że o ile oba pokoje są bardzo dobre, to Tortuga jest pokojem nowszym i zdumiewa jeszcze bardziej.

    Klimat bardzo fajnie oddany, fajne piramidowe kamulce, klimatyczne malowidła czy hieroglify, a znalazł się nawet i piasek i to wszystko sprawia, że naprawdę czujemy się jakbyśmy byli w piramidzie. Do tego całkiem ciekawa i dobrze opowiedziana fabuła. Zagadki też fajne i logiczne, najbardziej mi się spodobała taka, określibym to, trochę mechaniczna z wieloma wyjściami :P.

    Trudnościowo jest chyba odbierany czy przedstawiany jako trudniejszy, jednak przyznam że nam większą trudność sprawiła Tortuga.

    Jedyne co moim zdaniem trochę pogorsza odbiór to bardzo polubione przez Tick Tacka światło UV, gdzie jego użycie jest doprowadzone wręcz do skrajności, bo latarki UV dostajemy na samym wejściu i trzeba nimi w zasadzie traktować wszystko jak popadnie i w Egipcie i w Tortudze.

    Ale ogólne wrażenie i tak pozostaje bardzo dobre, podsumowując, bawiłem się w pokoju świetnie i polecam ten pokój, a sąsiednią Tortugę jeszcze bardziej!

  • Escape room Wyrocznia

    Wyrocznia
    Escape Plan
    Warszawa

    Wiarygodna opinia

    Wyrocznia

    30.03.2019 | data wizyty: 27.03.2019

    Jako że wypatrzyłem na lockme, że Escape Plan się zamyka to postanowiłem się ze znajomymi przejść się do Szpitala i Wyroczni (w Sherlocked byłem i się dobrze bawiłem). W związku z niskimi ocenami oczekiwania miałem raczej nieduże, ale też czemu nie iść, skoro można iść :)?

    To co mnie zaskoczyło w porównaniu do pozostałych pokoi w tej firmie to chyba istotnie lepiej stworzony klimat. No może nie jakiś topowy, ale jednak było widać różnicę moim zdaniem pomiędzy Wyrocznią a Sherlocked i Szpitalem. Choć jednak znak wyjątkowo nieprofesjonalnego podejścia gdzieś musiał się znaleźć i była nim numeracja świeczek poprzez przyklejanie do nich taśmą klejącą karteczek z zeszytu w kratkę z cyframi napisanymi długopisem.

    A co z zagadkami? No wydaje mi się jednak, że pod tym względem akurat Wyrocznia wypadała najsłabiej w porównaniu do Sherlocked i Szpitala. Na pewno jest istotnie trudniej niż w pozostałych prostych pokojach - tu wcale nie było prosto,powiedziałbym że średnio-trudn, ale z rzeczy, która nas zablokowała na najdłuższy czas raczej nie byłbym zbyt dumny na miejscu autora "zagadki". W pewnych miejscach był też źle przemyślany design zagadek, bo to jednak kiepskie, jeżeli cyfry do szyfrów zdobywa się jakoś oddzielnie i dość prędko ma się ich n-1. W takich przypadkach nie jestem pewien czy dobre sumienie eskejpowicza mają mnie wzbraniać przed zbruceniem 10 możliwości na ostatnią i o ile jeżeli w jakimś ER zupełnie nieprzewidzianie przypadkiem dostaniemy klucz, przez jakiś błąd mechaniczny to wolę go odłożyć do kieszeni aż do czasu, gdy poprawnie rozwiążemy daną zagadkę, to jeżeli żaden taki błąd się nie dzieje tylko tak to jest zaprojektowane że zostaje mi 10 możliwości z 10000, to nie mam jakichś wyrzutów sumienia z otworzeniem takowej kłódki :d. A w innym miejscu było coś w podobnym stylu brakującego jedynie jednego elementu, ale jeszcze głupsze :d.
    Choć jednak znalazły się też niektóre całkiem ciekawe zagadki, dodatkowo dobrze wpasowujące się w klimat pokoju. Szczególnie ostatnia.

    Acha, i do tego jeszcze podobnie jak w Sherlocked, krótkofalówka znowu nawaliła a do tego jeszcze i latarka.

    No i ogólnie powierzchnia do gry też nie powala.

    Ponownie, jak w przypadku Szpitala, pokojowi na pewno bardzo daleko do wszelkiej topki, ale po średniej ocenie <6 na lockme spodziewałbym się zupełnej straty czasu, ale aż tak źle nie było. Pewne pomysły warte docenienia, jakoś się w tym pokoju pobawić można i oczywiście nie żałuję, że się tu wybrałem.

  • Escape room Szpital

    Szpital
    Escape Plan
    Warszawa

    Wiarygodna opinia

    Stary szpital

    28.03.2019 | data wizyty: 27.03.2019

    Jako że wypatrzyłem na lockme, że Escape Plan się zamyka to postanowiłem się ze znajomymi przejść się do Szpitala i Wyroczni (w Sherlocked byłem i się dobrze bawiłem). W związku z niskimi ocenami oczekiwania miałem raczej nieduże, ale też czemu nie iść, skoro można iść :)?

    To zacznijmy od dobrych stron. A są nimi zagadki. Uważam, że były całkiem dobre, kilka rozwiązań nam się bardzo spodobało i gdybym miał je oceniać to bym dał 9 albo 10. Ale w nie oczywiście nie można nigdy za bardzo wnikać w opiniach :(.

    To teraz kiepskie strony. Pokoje w Escape Plan mają wyjątkowo niskie production value i to raczej dlatego klepią końcówkę rankingu. Rozumiem przez to widoczną naokoło amatorszczyznę w postaci np. wysłużonych lub tanich (=kiepskich jakościowo) rekwizytów, regulaminu pokoju napisany ręcznie długopisem na kartce wyrwanej z zeszytu wiszący na drzwiach obok kartki z jakimiś qrcodami na zniżki do pozostałych pokoi, ostrzeżenia o nieszarpanie drzwiczek w podobnym stylu co regulamin, nazwiska pisane flamastrem zamiast jakoś ładnie wydrukować, popękana szyba w oknie, na którą lepiej było uważać itd. W połączeniu z kiepską fabułą powoduje to że pomimo tego że niektóre rekwizyty rzeczywiście były szpitalne i na swoim miejscu, to mimo wszystko immersja jest wyjątkowo niska i raczej ma się wrażenie jedynie rozwiązywania po kolei zagadek aniżeli uczestniczenia w jakiejś historii.

    Do tego wszystkiego malutka powierzchnia i w sumie contentu jednak też dość mało. Nam w trzyosobowej grupie starczyło 30 minut bez żadnych podpowiedzi. Dlatego tym bardziej dziwi mnie poziom trudności przez użytkowników oceniany jako trudny (a w Wyroczni łatwy???).

    No i dopóki się nie odwiedzi wszystkich pokoi to czekając w poczekalni lepiej zatkać uszy aby nie słyszeć tego co inne grupy mówią przez mikro...ekhm...krótkofalówkę do GM lub podpowiedzi których GM im udziela.

    Mimo wszystko uważam, że oceny wystawiane przez użytkowników są momentami krzywdzące. Wiele z nich ma treść, co do której czytając takową przy innym pokoju spodziewałbym się oceny 9, a tutaj znajduje się 6. Może efekt śniegowej kuli i jak inni wystawili nisko to ja też nieświadomie się tym zasugeruję i też wystawię niską? Ale może brane były pod uwagę też niewypowiedziane wrażenia ;p. Ja w każdym razie stawiam 8 (jako wypadkowa zagadek na plus i production value bardzo na minus), choć mój kolega z którym byłem mówił, że on wystawiłby 10 (pomimo tego, że był już w kilkudziesięciu pokojach).

Zobacz więcej opinii: 1 2 3 4 5 6
Ta strona używa cookies

Możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce. Niektóre funkcje witryny mogą wtedy nie działać.

Poznaj naszą politykę cookie.

OK, ROZUMIEM