Menu Szukaj Czym jest escape room? Wszystkie pokoje Promocje Vouchery prezentowe Gra Escape Room Zaloguj się
Selove
  • Escape room Pogrzebane Tajemnice

    Pogrzebane Tajemnice
    No Way Out
    Gdańsk

    Wiarygodna opinia

    Panie kapitanie, poprosimy o...

    06.12.2018 | data wizyty: 02.12.2018

    Pogrzebane Tajemnice od dawna były na liście „do odwiedzenia”. Po długim czasie padła decyzja – jedziem tam! No i pojechaliśmy. W dwie osoby. Gdybyśmy tylko wtedy wiedzieli, co nas czeka, zabralibyśmy kogoś jeszcze :) W każdym razie nie żałujemy!

    Zazwyczaj pod koniec opinii poświęcam chwilę na obsługę. Tym razem od tego zacznę, bo czuję się w obowiązku powiedzieć, że prowadzący to jeden z najmocniejszych punktów tego miejsca (nie żeby pokój był słaby). Dostaliśmy chyba najbardziej szczegółową instrukcję gry, która przedstawiła niemal każdy aspekt rozgrywki. A najlepsze było na końcu. Mimo że przekroczyliśmy czas, to mogliśmy zostać w środku, jednak nie na tyle długo, żeby po wyjściu mistrz gry nie miał czasu z nami porozmawiać. Szok. To pokazuje, że gracz jest tu ważną osobą, a nie tylko odbiorcą usługi. Po opuszczeniu pomieszczenia usłyszeliśmy, że moglibyśmy spędzić w środku maksymalnie 2 minuty więcej, bo w innym wypadku nie byłoby czasu pogadać. Mam za sobą przeszło 100 pokoi, a pierwszy raz widziałem sytuację, w której mistrz gry przeprowadził na moich oczach analizę i interpretację naszej ucieczki. Powiedział nam dokładnie co i gdzie zrobiliśmy, co chcieliśmy zrobić, a nawet co myśleliśmy! Cuda na kiju! Ogólnie to czułem się jak ważny gość w czyimś domu.

    Jeśli chodzi o sam pokój, to jest to jeden z trudniejszych, w jakich miałem okazję przebywać. Należy on do starej escape roomowej szkoły, co oznacza, że dominują tu rozwiązania analogowe. Jego trudność nie wynika z braku logiki. W sumie to sam nie wiem, dlaczego niektóre rzeczy przychodziły tak opornie, po otrzymaniu podpowiedzi wszystko się rozjaśniało. Zagadki są zróżnicowane i bardzo dobrze wpisują się w fabułę, dzięki czemu można wczuć się w rolę. Spostrzegawcze drużyny zostaną nagrodzone. Twórcy przygotowali dla nich alternatywne rozwiązania, dzięki czemu ucieczka stanie się dużo krótsza. Podpowiedzi są przekazywane przez krótkofalówkę i jej wykorzystanie również zostało sprytnie wplecione w klimat i fabułę pomieszczenia. Kilkanaście odwiedzonych pokoi to absolutne minimum, żeby nie stracić godności i nie rozładować krótkofalówki ze względu na stałą łączność z bazą :)

    Klimat jest zbudowany niemal perfekcyjnie. Zaczyna się dość zwyczajnie, po rozejrzeniu się jest ciekawiej, a wraz z naszym postępem robi się gęsto. Sporo osób pisało, że bardzo się bały itd., więc spodziewałem się jakichś złowieszczych momentów. Jest co prawda kilka soczystych straszaków, jednak nie było tam nic, czego można by się naprawdę przestraszyć. Może wynika to z tego, że za dużo już widziałem. Części akcji po prostu się spodziewałem. Jeśli lubicie thrillery, to poczujecie się tu bardzo komfortowo i z jeszcze większym zapałem będziecie uczestniczyć w rozgrywce. Wystrój jest częścią zagadek i fabuły. Jest dobrany dobrze, sprzęty są solidne, nie ma obawy, że coś się zepsuje.

    Na podsumowanie powiem tyle, że Pogrzebane Tajemnice są obowiązkowym punktem na escape roomowej mapie Gdańska i Trójmiasta. Zachęcam wszystkie zaawansowane grupy do spróbowania swoich sił. Dostajemy ciekawą historię, zwroty akcji, mroczny klimat, wysoki poziom trudności i mistrza gry, który zajmie się nami i przeprowadzi dogłębną analizę naszej rozgrywki, wytłumaczy wszystko i jeszcze zapyta nas o zdanie. Inni prowadzący mogliby się tutaj wiele nauczyć! Jeśli w tym miejscu pojawi się nowy escape room, to zamawiam go w preorderze :)
    P.S. Jeżeli macie wybór, to wybierzcie się w minimum 3 osoby.

    PLUSY
    + gęsty klimat
    + połączenie fabuły, zagadek i wystroju
    + kooperacja
    + ciekawa otoczka fabularna
    + logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy
    + straszaki
    + zwroty akcji
    + MISTRZ GRY

    MINUSY
    - w dwie osoby drogo
    - dla grup 2 osobowych zwiększyłbym limit czasu do 75 minut
    - tło dźwiękowe słyszałem już wielokrotnie

  • Escape room Samobójstwo w psychiatryku

    Samobójstwo w psychiatryku
    Ucieknij.PL
    Gdynia

    CISZA!

    30.11.2018 | data wizyty: 30.11.2018

    Próg starego szpitala psychiatrycznego przekroczyłem w 5 osobowej doświadczonej grupie. Skrywana przez to miejsce tajemnica okazała się zaskakująca i zaangażowała nas.

    Pomieszczenie jest bardzo przestronne i nie było momentu, w którym przeszkadzalibyśmy sobie. To duża zaleta, często pokoje, które są „przeznaczone” dla 4 i więcej graczy okazują się niewystarczające pod względem przestrzeni. Tu każdy będzie mógł zapoznać się ze wszystkimi elementami otoczenia nie przeszkadzając innym.

    Fabularnie może nie jest to wysublimowane arcydzieło dla smakoszy gatunku, jednak, moim zdaniem, lepiej sięgnąć po sprawdzone rozwiązanie i zaadaptować je odpowiednio, niż przekombinować i „oryginalność” pozostawić jedyną zaletą rozgrywki. Twórcy tego escape roomu sięgnęli po wdzięczny motyw – szpital psychiatryczny, czyli coś, czego nigdy za wiele! Na szczęście nie jest to odgrzewany kotlet, a całkiem udane wdrożenie swojego pomysłu na ten motyw. Historia zaskakuje, pomieszczenie pasuje, rekwizyty też.

    Zagadki stoją na umiarkowanym poziomie trudności. My mieliśmy chwile przestoju, jednak szybka wskazówka (wyświetlana na ekranie wewnątrz pomieszczenia, podobnie jak zegar) uświadamiała nam, że czegoś nie dopatrzyliśmy lub źle wbiliśmy kod. Na naszej drodze do wolności napotkamy różnego typu łamigłówki, jednak większość obraca się wokół zadań fabularnych, na spostrzegawczość i kojarzenie faktów. Rozwiązań użyjemy, by otwierać kłódki szyfrowe (z nielicznymi wyjątkami). Tu jedno, czego nie lubię – w tym samym momencie spotykamy kłódki tego samego typu i zgadujemy, gdzie użyć kodu. I tu pojawia się analogia do wkładania wtyczki USB do gniazda – wkładasz, nie wchodzi, obracasz, nadal nie wchodzi, obracasz, wchodzi xD Tu było podobnie, a cenne minuty uciekają!

    Klimat jest dobry, są półmrok i ciemność, niepokojące dźwięki, gra świateł. Czyli komplet. Ja ze swej strony życzyłbym sobie jeszcze jakiegoś ambientowego tła dźwiękowego. Pomieszczenie, w którym odbywa się gra, dobrze współgra w fabułą i zagadkami, co dopełnia spójnego obrazu tajemniczego i opuszczonego miejsca. Założę się, że co bardziej strachliwe osoby, miały pewne opory w różnych momentach gry, ja sam czułem nutkę niepewności przed wykonaniem kilku akcji.

    Obsługa to duży atut tego escape roomu. Czułem się jak dobrze przyjęty gość. Miałem okazję wymienić się doświadczeniami. Dodatkowo prowadzący są otwarci na nowe pomysły, co dobrze rokuje na przyszłość. Cieszę się, że mogłem wyrazić swoją opinię na temat zagadek czy wystroju, a także podsunąć kilka wskazówek na przyszłość.

    Podsumowując – Samobójstwo w psychiatryku to miejsce dla graczy na różnym poziomie zaawansowania. Odradziłbym jedynie grę najmłodszym, jednak tematyka może być zbyt mocna dla takich osób. Zagadki są w porządku, jednak nie napotkamy tu raczej nic nowego, jeżeli mamy za sobą kilkanaście i więcej pokoi. Cena mieści się w granicach rozsądku. Prowadzący na plus.

    PLUSY
    + klimat
    + elementy grozy
    + obsługa
    + przestronność

    MINUSY
    - trochę zmarzliśmy
    - dublowanie kłódek tego samego typu w jednym momencie gry
    - w jednym etapie zbyt ciemno, co uniemożliwiło wbicie kodu

  • Escape room Prosektorium

    Prosektorium
    Questrooms
    Sopot

    Wiarygodna opinia

    Daleko od prosektorium

    17.06.2018 | data wizyty: 16.06.2018

    „Prosektorium” miałem okazję odwiedzić w 4 osobowej doświadczonej grupie. Nazwę pokoju celowo umieściłem w cudzysłowie, ponieważ spodziewałem się czegoś innego. Nie znalazłem wielu cech, które łączyłyby to pomieszczenie z wyobrażeniem, jakie serwują nam książki i filmy. Twórcy wręcz podrzucają nam taką wizję w grafice reklamowej swojego pokoju – lodówka na zwłoki, wielki metalowy stół, aparatura medyczna, narzędzie itd. Gdzie to wszystko jest? Udało się nam wyjść przed regulaminowym czasem, jednak czuję niedosyt.

    Fabuła – mamy drobne wstawki, aczkolwiek nie gra ona tu dużej roli, a szkoda. Zakończenie nie było żadnym zaskoczeniem, co więcej – podobny motyw występuje w innym pokoju tej firmy. Ogólnie to sztampa. A kapitan Hank kojarzy mi się z piratem…

    Zagadki – tu duża pochwała, nowe rozwiązania, których wcześniej nie widziałem. Poziom trudności określę jako średni. Zagadki są bardzo intuicyjne, w większości przypadków wiadomo, czym obecnie powinniśmy się zająć. Nieco gorzej było w przypadku kilku aspektów technicznych. Dostaliśmy rozładowaną krótkofalówkę, dobrze, że zapasowy system podpowiedzi na monitorze działał bez zarzutu – nie lubię jednak podawania gotowego rozwiązania w postaci kodu. Wiem natomiast, dlaczego taki otrzymaliśmy - w jednym przypadku nie byliśmy w stanie rozwiązać łamigłówki, bo pewne elementy nie przypominają tych, które należy policzyć. Nie działało też jedno urządzenie, przez co prowadzący musiał wkroczyć do pokoju po raz drugi. Totalnie psuje to immersję (a ta i tak kulała, no bo gdzie to prosektorium!?!?).

    Wystrój – w porządku, aczkolwiek odbiegający od tytułu w dużej mierze. Z jednej strony przestrzeń jest dobrze wypełniona, z drugiej zaś to co zobaczyłem, gryzło się z tym, co zobaczyć chciałem. No po prostu te elementy nie pasują mi nijak do tematyki prosektorium. Można zauważyć wiele podobnych rozwiązań obecnych w innych pokojach tej firmy. Aha – jest ciasno, nie polecam w więcej niż 3 osoby, my w 4 musieliśmy ciągle ustępować sobie miejsca, żeby coś obejrzeć itd. (a 3 z 4 graczy to nastolatki)

    Klimat – tu jest pies pogrzebany. Czytając fabułę i poznając tytuł pokoju, spodziewałem się zupełnie czegoś innego. W tym przypadku Questrooms wpadło w pułapkę własnej „sławy”. Liczyłem, że pomieszczenie będzie jeszcze lepsze niż inne ich escape roomy, a nie mogę, niestety, o prosektorium tego powiedzieć.

    Obsługa – tradycyjnie na najwyższym poziomie. Dość powiedzieć, że prowadzący znalazł dla nas chwilę, nawet gdy przed wejściem kotłowały się tłumy żądne ucieczki :) Miłe jest też to, że zostaliśmy potraktowani w pełni profesjonalnie, mimo że byłem jedyną dorosłą osobą w drużynie.

    Pokój mogę polecić zaawansowanym grupom. Początkujący raczej niech skierują swe kroki w inne miejsce, bo mogliby się tylko zniechęcić dużą liczbą zagadek i brakiem liniowości. Na koniec powiem tylko, że jeśli skusiły Was tytuł pokoju, jego grafika reklamowa i opis fabularny, to zastanówcie się 3 razy przed rezerwacją, bo te elementy wyglądają tylko na przynętę :) Odejmuję 1 punkt za niedziałający mechanizm i wizyty prowadzącego w pomieszczeniu, a także 2 za klimat, który nie zgadza się z tym, co jest nam serwowane na stronie.

  • Escape room Czarny motylek

    Czarny motylek
    Fox O'clock
    Wrocław

    Wiarygodna opinia

    Nie taki diabeł straszny

    31.05.2018 | data wizyty: 18.02.2018

    Czarny Motylek został przez twórców zaklasyfikowany do kategorii horror, co jest, moim zdaniem, nieco na wyrost. Jedynie największe strachajła mogą się tu przestraszyć :) Myślę, że kategoria thriller zdecydowanie lepiej oddawałaby charakter tego pokoju. Ale to tylko detal, który nie powinien przysłonić frajdy, jaka wynika z rozgrywki w tym pomieszczeniu.

    Twórcy postawili przed nami zmierzenie się z dużą liczbą zagadek. Są one różnego typu, więc każdy powinien znaleźć coś, w czym poczuje się dobrze. Napotkamy rozwiązania analogowe i cyfrowe – te drugie są dopasowane tak, by nie zakłócać klimatu. Poziom trudności określę jako średni. Zaawansowani gracze z pewnością są w stanie ukończyć grę bez podpowiedzi, mniej obeznani z escape roomami poradzą sobie z kilkoma ułatwieniami. System podpowiedzi zasługuje również na pochwałę, jest świetnym uzupełnieniem całokształtu.

    Fabuła i klimat swoją na dobrym poziomie. Zapoznajemy się z pewną historią i w miarę progresu poznajemy kolejne fakty. Nie jest to pokój fabularny, jednak opowieść towarzyszy nam do końca gry. Wystrój pomieszczenia zasługuje na pochwałę. Jest dopracowany, wszelkie elementy techniczne są dobrze zakamuflowane. Można wręcz pooglądać sobie, jak twórcy zbudowali dla nas tę przestrzeń. Są też elementy zaskoczenia, niezbędna jest kooperacja, co uważam za duży plus.

    Podsumowując – Czarny Motylek to nie horror, choć bardziej wrażliwi lub młodsi gracze mogą poczuć nutkę grozy i niepewności. Poziom trudności jest średni, zagadki ciekawe i dopasowane do klimatu i fabuły, które również są całkiem w porządku. Polecam!

    PLUSY
    + wystrój
    + zbudowany klimat
    + ciekawe zagadki
    + ciąg przyczynowo-skutkowy
    + podpowiedzi w ciekawej formie
    + obsługa
    + kooperacja
    + elementy zaskoczenia

    MINUSY
    - pokój nie powinien znajdować się w kategorii horror
    - wysoka cena

  • Escape room Algorytm Tożsamości

    Algorytm Tożsamości
    Escape Room Center
    Gdańsk

    ZZZZZZZ

    27.05.2018 | data wizyty: 10.06.2017

    Pokój odwiedziłem w 4 osobowej grupie. Mieliśmy sporo problemów, by ukończyć grę. Jest to jedno z niewielu pomieszczeń, które nie wiem jak ocenić. Z jednej strony wystrój i fabuła byłe ciekawe. Z drugiej strony „przeszkadzający” mistrz gry i zagadki jakoś mnie nie zachwyciły.

    Klimat jest…nie wiem, senny? Wyimaginowany? Twórcy mieli swój pomysł na przestrzeń, do mnie on do końca nie przemawia. Ale nie jest źle. Widziałem wiele gorszych scenerii.

    Pozwolę sobie jedynie napisać, że warto odwiedzić to miejsce dla samego testu. Pamiętam, że prowadzący powiedział coś takiego – ten pokój albo się kocha, albo nienawidzi. Ja stoję gdzieś pośrodku. Niektórym może spodobać się ten klimat. Nie zachęcam i nie odradzam.

  • Escape room Teatr żywych lalek

    Teatr żywych lalek
    Escape Gdańsk
    Gdańsk

    Not bad

    18.05.2018 | data wizyty: 11.11.2017

    Twórcy oznaczyli pokój jako thriller. Jest to trafna kategoria. Można poczuć tu nutę niepewności i odrobinę strachu. Zazwyczaj w escape roomach stosuje się zabieg gęstnienia atmosfery wraz z przebiegiem gry. Tu jest na odwrót. Taki pomysł niespecjalnie do mnie przemawia, ale może znajdą się osoby, którym się to spodoba.

    Zagadki są przemyślane i dopasowane do pomieszczenia oraz fabuły. Napotkamy różnego typu łamigłówki, także każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Poziom trudności jest dla mnie ciężki do określenia. Parę razy zacięliśmy się, jednak po podpowiedzi padało „No tak!”. Tak więc opinię o wysokim poziomie trudności zrzucę na naszą niedyspozycję.

    Wystrój jest ok. Widać pracę włożoną w zbudowanie wielu elementów otoczenia, jednak mam pewne obawy o ich trwałość. Wszystko jest stworzone raczej domowymi metodami. Druga część gry trochę odstaje, pokusiłbym się o wzbogacenie wystroju w tym etapie. Przyczepie się tu jeszcze do tytułowych lalek. Wydają się one być po prostu zapychaczem i pretekstem do stworzenia fabuły. Nie odgrywają jakiejś znaczącej roli, a tego się w sumie spodziewałem. Coś w stylu: - ej, o czym ten pokój będzie? – może o lalkach! – o, dobre, to lecimy.

    Fabuła – sztampa. Szalonych naukowców i doktorków widziałem już tylu, że pewnie pomyliłbym się przypisując ich do konkretnych pomieszczeń. Wszystkie elementy fabularne są do bólu nudne i dobrze wyeksploatowane przez twórców escape roomów. Ogłuszenie albo zastrzyk, przebudzenie w nieznanym miejscu, ucieczka przed psycholem – nuda! Naprawdę nie potrzeba dużego nakładu pracy, bo w jakikolwiek sposób urozmaicić opowiadaną historię. Punkt ten nie będzie miał znaczenia dla osób, które nie mają za sobą wielu pokoi.

    Pokój polecam niewielkim grupom, myślę, że 4 osoby będą sobie wchodziły w drogę. 2-3 to takie optimum. Obsługa na duży plus. Jeżeli macie za sobą kilkadziesiąt pokoi, to raczej nie zobaczycie tu nic nowego, jednak nadal można się dobrze bawić. Do czołówki Gdańska trochę brakuje, jednak myślę, że śmiało można zaznaczyć ten pokój jako „do odwiedzenia”.

  • Escape room Okręt podwodny

    Okręt podwodny
    Podziemna pułapka
    Gdańsk

    Wiarygodna opinia

    HALP!

    16.05.2018 | data wizyty: 11.11.2017

    Okręt podwodny odwiedziłem w 2 osobowej doświadczonej grupie. Pokój jest bardzo wymagający i mimo sporego bagażu doświadczeń z innych pokoi nie udało się nam opuścić go w regulaminowym czasie.

    Zagadki są złożone, zwłaszcza w ostatniej części gry. Pamiętam, że nie raz, nie dwa, staliśmy jak ciołki i nie mogliśmy załapać, co i dlaczego powinniśmy zrobić. Do dziś nie wiem, o co chodziło w końcowej fazie gry, pomimo wytłumaczenia wszystkiego przez mistrza gry, nadal nie jestem w stanie pojąć, skąd miałem wiedzieć co i jak obsłużyć. I dlaczego łączyć coś z czymś innym xD

    Wystrój jest całkiem sympatyczny, przestrzeń wykorzystano bardzo dobrze, a aranżacja całości jest godna podziwu. Polecam zaawansowanym grupom, bo początkujący mogą się bardzo zdziwić, bo przecież mówili, że będzie extra w escape roomach i na pewno wyjdziecie xD

  • Escape room Schron 2.0

    Schron 2.0
    Podziemna pułapka
    Gdańsk

    Wiarygodna opinia

    Chroń się, kto może!

    16.05.2018 | data wizyty: 11.11.2017

    Schron to escape room starego typu, można odwiedzić, jeżeli nie mamy za sobą wielu pokoi. W innym przypadku wizyta tutaj może okazać się nieco nudna, ponieważ pokój oferuje jedynie „stare” rozwiązania. Mam tu na myśli takie, które są obecne na rynku od początku.

    Pokój odwiedziłem w 2 osobowej grupie. Fabularnie coś się działo, jednak pamiętam, ze nie do końca byliśmy w stanie powiązać początek rozgrywki z jej końcem. Wystrój w miarę odpowiadający temu, czego można się spodziewać. Nie jestem fanem motywów militarnych, a te tutaj dominują, być może dlatego moje odczucie nie jest zbyt przychylne.

    Jeżeli będziemy mieli problemy z jakimiś zagadkami, to uzyskamy podpowiedź na ekranie wewnątrz pomieszczenia. Pamiętam dobrze, że ten element totalnie nie pasuje do wystroju, myślę, że dałoby się go lepiej wkomponować w całość. Łamigłówki nie są wysublimowane. Dla lubiących zagadki matematyczne i szperanie. Całkiem fajne z kolei były wstawki fabularne, ale jak już wspominałem, nie zapadają raczej w pamięć.

    Pokój mogę polecić grupom początkującym, które jeszcze „mało widziały”, bo w innym przypadku można się przejechać na braku nowatorskich rozwiązań, jakiegokolwiek elementu zaskoczenia, oryginalnej fabule itd.

  • Escape room Śmierć w Bractwie

    Śmierć w Bractwie
    Questrooms
    Gdańsk

    Wiarygodna opinia

    AJEJ!

    13.05.2018 | data wizyty: 20.10.2017

    Śmierć w bractwie to jeden z najbardziej zaskakujących pokoi, w jakich miałem okazję przebywać. Twórcy zdecydowali się zbudować pomieszczenie na zasadzie kontrastu. Zaczyna się niewinnie, a kończy dość złowieszczo. I to jest to!

    Zagadki stoją na przyzwoitym poziomie, nie są przekombinowane, dobrze wpasowane w przestrzeń. Często są związane z elementami wystroju, więc jeśli lubicie szukać, dopasowywać itd., to odnajdziecie się tutaj. Jeżeli macie za sobą kilka pokoi, to z podpowiedziami poradzicie sobie. Jeśli tych pokoi jest już kilkadziesiąt, to można pokusić się o wyjście bez ułatwień. Napotkamy tu dużo łamigłówek matematycznych.

    Fabularnie to ogólnie nudy – do pewnego momentu. Pierwsza część gry jest niezbyt oryginalna, ale z drugiej strony nie trzeba się zbytnio zastanawiać, a można od razu przejść do zagadek. Potem klimat diametralnie się zmienia i można stracić pewność siebie wypracowaną wcześniej – w pozytywny wydźwięku.

    Pokój można polecić, jest przemyślany i solidnie zrobiony. Może nie jest zbyt oryginalny, ale płynność rozgrywki i dopracowanie wszystkiego rekompensuje ewentualne braki.

  • Escape room Krwawa Rzeźnia

    Krwawa Rzeźnia
    Questrooms
    Gdańsk

    Wiarygodna opinia

    Podaj mi tasak, żebym mógł...

    06.05.2018 | data wizyty: 20.10.2017

    Dochodzenie w Krwawej Rzeźni przeprowadziłem w 4 osobowej doświadczonej grupie. Udało się nam pobić rekord!

    Questrooms po raz kolejny nie zawodzi. Na zgliszczach pokoju Andrzejka wybudowali escape room, który od razu wskoczył do trójmiejskiej czołówki. Nie mogło stać się inaczej, na co przekłada się wiele składowych.

    Klimat pokoju jest stworzony świetnie. Jest wszystko, co powinno być – półmrok, mroczne oświetlenie, niepokojące odgłosy, czerwona łuna itd. Niepewność towarzyszy nam niemal od początku rozgrywki. Sami zastanawialiśmy się i dyskutowaliśmy, czy na pewno powinniśmy iść dalej, bo nie byliśmy przekonani, czy jest możliwość odwrotu :) Strachajła będą miały nie lada wyzwanie. Osoby bardziej wrażliwe również! Byłem w straszniejszych pokojach, ale nie jest źle :) Na miejscu twórców pokusiłbym się o jeszcze większe zagęszczenie atmosfery – więcej odgłosów, stuków, gaśnięcie światła. No i oczywiście jeszcze coś w stylu akcji z początku rozgrywki! Koniecznie!

    Zagadki są dopasowane i świetnie wpisują się w całą rozgrywkę. Wykorzystano wiele elementów, by stały się integralną częścią pokoju. Przynależą do niego, nie są tylko pretekstem do przejścia. Kilka było nowatorskich. Poziom trudności nie jest wyśrubowany, leży gdzieś pomiędzy średnim i wysokim, ale bliżej średniego. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie, czy braliśmy jakieś podpowiedzi, bo rozgrywka przebiegała płynnie.

    Fabularnie może nie ma się czym ekscytować, no ale cóż. Śledztwo w podejrzanym/opuszczonym miejscu – twórcy escape roomów karmią nas tym często, ale jeżeli danie to jest doprawione tak, jak zrobili to kucharze z Questrooms, to ja chętnie skosztuję. Małe wstawki fabularne pozwalają nieco lepiej poznać to miejsce i zrozumieć, co tak właściwie się dzieje.

    Wystrój pokoju współgra z całością. Mamy tu dbałość o detale. Znajdujemy na swojej drodze różne przedmioty, część z nich wzbudza opory przed użyciem i sprawdzeniem! I tak ma być, żeby gracz się zawahał, o to chodzi w horrorze. Cała przestrzeń jest bardzo przemyślania. Została wykorzystana w pełni, za co też należy się pochwała.

    Obsługa na plus, znają się na rzeczy. Chętni do wyjaśnienia różnych aspektów związanych z pokojami ucieczki, czy też wysłuchania opinii na temat ich pomieszczeń. Naprawdę ciężko jest się do czegoś przyczepić.

    Pokój polecam wszystkim zgranym grupom. Może nie jest to ER na pierwszy raz, ale przy kolejnych wizytach można spokojnie odwiedzić Krwawą Rzeźnię. Spróbujcie wyzwania w 2 osoby. Jeśli macie odwagę. Wtedy, być może, opuścicie to miejsce... Być może w jednym kawałku…

    PLUSY

    + jest mrocznie
    + trzyma w napięciu
    + obsługa
    + dbałość o detale
    + ciekawe i oryginalne zagadki

    MINUSY

    - subiektywnie – chciałbym, żeby było jeszcze straszniej :P
    - wysłużony motyw fabularny – ale to już moje czepialstwo

Zobacz więcej opinii: 1 2 3 ... 6 7 8
Ta strona używa cookies

Możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce. Niektóre funkcje witryny mogą wtedy nie działać.

Poznaj naszą politykę cookie.

OK, ROZUMIEM