Karol P. 1
  • Escape room Tajemnica Władcy Nilu

    Tajemnica Władcy Nilu
    One Hour
    Bydgoszcz

    Piękna sprawa

    12.02.2020 | data wizyty: 31.01.2020

    Oj jak my lubimy jeździć do Bydgoszczy. Lokalne firmy sprawiają, że miasto to, stało się Polskim zagłębiem ER.
    Nasze dotychczasowe wizyty zawsze były bardzo udane, nie inaczej tym razem.

    Pokój zatytułowany "Tajemnica Władcy Nilu" przenosi nas w klimaty egipskich grobowców, piramid, faraonów i hieroglifów. Wszystko to, czego z grubsza moglibyśmy oczekiwać po takiej tematyce, znajdziemy w pełnej krasie w środku czekających na nas [spojler].
    Zagadki, które spotkamy od wejścia, wymagają od nas głównie rozglądania się po pomieszczeniu i kojarzeniu symboli napotkanych w trakcie gry. Większość z rozwiązań nasuwa się sama, o ile pamiętamy co i gdzie leżało, bądź widzieliśmy. W rozgrywce dominują zadania manualne, czyli przesuń, przekręć, pociągnij. Co zdecydowanie leży w klimacie legendarnych egipskich pułapek. Jeśli już o klimacie mowa, to nie sposób się do czegokolwiek przyczepić. Po przekroczeniu progu pierwszych drzwi obudzimy się w fantastycznie wykonanym grobowcu, wykończonym od podłogi po sufit. Wszystkie mechanizmy i scenografia zostały zrobione z wielką dbałością o szczegóły + z tzw. "debiloodpornością" - w trakcie gry nie zauważyłem jakichkolwiek śladów zużycia materiału.
    Nam całość udało się przejść w niecałe 45 minut bez podpowiedzi, zatem poziom trudności ciężko ocenić na wyżej niż średni. Niemniej byliśmy w środku bardzo doświadczoną ekipą i myślę, że przy przeciętnej rozgrywce zabawy jest na całą godzinę.

    Serdecznie polecam wizytę w tym miejscu. Pokój zdecydowanie równa się w większości z lokalną konkurencją, a miejscami nawet ją przewyższa.
    Nie mam co tu dużo więcej gadać, zasłużone 10/10 !

  • Escape room Pachnidło

    Pachnidło
    Escape Time
    Gdańsk

    Wiarygodna opinia

    Pachnie mi tu sukcesem.

    28.08.2019 | data wizyty: 27.08.2019

    Oj jak długo czekaliśmy na ten pokój !
    Nie dość, że od naszej wizyty w Cyrku i Sali Przesłuchań minęło już ponad rok, to generalnie od wizyty w jakimkolwiek ER w Trójmieście minął już szmat czasu. Zwyczajnie nic nowego nie pojawia się w okolicy. Lepszej informacji niż planowane otwarcie kolejnego pokoju Escape Time po prostu nie mogliśmy sobie wymarzyć.
    No więc po kolei.
    Ja rozumiem, że z każdym kolejnym Escape'em firma z Asesora stawiała śmiałe kroki do przodu i wraz z każdą wizytą bawiliśmy się coraz lepiej. Takiego skoku jakościowego jednak nikt się nie spodziewał.
    "Światowi" bywalcy Escape Roomów mogli narzekać na poprzednie pokoje ekipy, głównie z powodu nienajlepszego (na tle topowych w Polsce pokojów) wystroju. Tym razem jednak to "reszta świata" powinna tu przyjechać i obejrzeć ściany i poczuć klimat wnętrza. Wreszcie mamy pomieszczenia wypełnione w 100% ! Rekwizyty to jedno, ale samo wykonanie ścian czy powierzchni płaskich ;), robi wrażenie. Żeby to zobaczyć trzeba się wybrać samemu, można wręcz powiedzieć że ściany tutaj mają nie tylko uszy ale i inne atrybuty !.
    Kiedy już się napatrzymy na wystrój pora zabrać się za zagadki. Szczerze mówiąc tak się zaaferowaliśmy przechodzeniem kolejnych zadań, że nikt nie zwracał uwagi czy parę zagadek idzie jednocześnie, czy wszyscy siedzimy nad jedną, więc ciężko mi stwierdzić czy ten pokój jest nieliniowy, zakładam że tak :D.
    Zadania na szczęście nie ograniczają się do modnej ostatnio elektroniki (choć ta jest wykonana z rozmachem, jeśli można tak powiedzieć), w środku znajdziemy także sporo kłódek. I dobrze, po sezonie "bezkłódkowych" pokoi , warto czasem pochylić się nad zwykłym 4cyfrowym szyfrem do wbicia.
    Jeśli ktoś się zastanawia jak dużą grupę zebrać, podpowiem - jak największą możecie (6 osób?). Podczas rozgrywki mamy ogrom przestrzeni, a i sam klimat może niektórym nieźle się udzielić i warto zabrać ze sobą wsparcie :).
    Skoro o klimacie mowa, mamy okazję tu zobaczyć jak można skonstruować pokój, w którym łatwo się bać, a zarazem w którym nie jest ciemno jak w d.... Nikt nie będzie nam tu dawał latarek do ręki, dacie radę się przestraszyć, a także rozwiązać zadania i bez dodatkowych źródeł światła. Bardzo fajnie że podpowiedzi i sposób ich podawania, także siedzą w klimacie.
    Poziom trudności pokoju określiłbym jako średni. Mimo dużego doświadczenia, 1x musieliśmy posiłkować się podpowiedzią. Możliwe, że w momencie pisania tej recenzji, zagadka na której się zatrzymaliśmy dostała lekki update i już jest jasna dla każdego :). Ludzie z Escape Time stawiają na grywalność i pewnie przez najbliższe 2 miesiące zbiorą taki feedback, że ten pokój będzie tak zoptymalizowany, że będzie wykraczał poza skalę.
    Na razię daję 10/10, więcej się nie da. W Trójmieście ten pokój po prostu nie ma konkurencji, klimat jest miodny, grywalność full wypasik, obsługa jak zawsze top.
    Tylko stosunek cena/jakość blisko zera, sami sobie podzielcie stówkę przez miliard i zobaczcie co wam wyjdzie ;)
    Pozdro !

  • Escape room Pułapka Szeryfa

    Pułapka Szeryfa
    Escape Gdańsk
    Gdańsk

    Nie taki dziki ten zachód

    09.04.2019 | data wizyty: 31.03.2019

    Escape Gdańsk to jedna z niewielu trójmiejskich firm, do których nie mieliśmy jeszcze okazji zawitać. Nie warto było zwlekać bo czas jaki spędziliśmy w Pułapce Szeryfa, zdecydowanie można zaliczyć do tych udanych.
    Do pokoju zawitaliśmy w 4-osobowej grupie. Wnętrze mimo, że dość ciasne jak na taką ekipę, zawierało dość zadań aby nikt się nie nudził. Zagadki nie były skomplikowane, żeby nie powiedzieć proste. O ile na niektóre z problemów nie wpadniemy za pierwszym razem, to z reguły druga lub trzecia koncepcja okazuje się raczej tą właściwą. Doświadczone drużyny mogą poczuć się nienasycone, gdyż całość zabawy ograniczy im się tutaj bardziej do około 30 minut (tak jak nam się to udało). Gra przebiega do tego w dość umiarkowanym tempie. Dobrze rozglądając się po pomieszczeniu, nie powinniśmy pominąć żadnych szczegółów, a podpowiedzi do zagadek umieszczone w postaci obrazków na elementach, dość klarownie wskazują co w danym momencie trzeba robić.
    Rozwiązania zaproponowane w środku to masa kłódek różnego rodzaju + nieco elektroniki, zadań manualnych i magnesów. O ile taki układ zadań nieco ginie na rynku, gdzie modne ostatnio jest robienie pokojów bez żadnych kłódek, to nie odczuliśmy jakiegoś niesmaku w trakcie samej rozgrywki. Zadania są przede wszystkim grywalne, nie powodują irytacji samym ich rozwiązaniem, lub też nie psują się z niewiadomych przyczyn (co zdarza się przy elektronicznych pokojach).
    Obsługa moim zdaniem dobrze się spisała wprowadzając i wyprowadzając nas z gry. Ciężko nam jest ocenić jakość podpowiedzi, gdyż nie potrzebowaliśmy ani jednej.
    Głównym minusem tego pokoju jest moim zdaniem wystrój wnętrza. O ile klimat jakoś nadrabiany jest poprzez muzykę i elementy trwale przytwierdzone do ścian, o tyle samo wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Nie widzę jakiegoś specjalnego nadwyrężenia budżetu w schowaniu głośnika do drewnianej skrzynki (bo na razie leży na widoku) czy zastawienia okien kratami czy drewnianymi okiennicami. Samo wnętrze pokoju też jest nieco puste, generalnie wszystko stoi pod ścianą, a miejsca jest na tyle dużo, że nic nie zaszkodziłoby wstawienie na środek dużego stołu który zawierałby kolejną (1 lub więcej) zagadkę.

    Generalnie pobyt uważam za udany. Szkoda że krótko i łatwo, bez większych doznań estetycznych, ważne że mimo to przyjemnie i dzięki temu można śmiało polecić.
    Howgh !

  • Escape room W cieniu piramid

    W cieniu piramid
    Wyjście Awaryjne
    Bydgoszcz

    Poza skalą

    23.11.2018 | data wizyty: 17.11.2018

    Kolejny pokój oferowany przez Wyjście Awaryjne to ponowna okazja do przeżycia godziny niezapomnianych wrażeń - z taką myślą wybieraliśmy się do Bydgoszczy. "W Cieniu Piramid", bez niespodzianki, nie zawodzi, a nawet przebija nasze oczekiwania.
    Pierwszy raz mamy tu do czynienia z wystrojem TOTALNYM, to serio jest jedyny pokój w którym po przekroczeniu drzwi wejściowych przenosimy się do innego świata. Dekoracja jest kompletna od podłogi po sufit. Jeśli myśleliście, że Łódź podwodna czy komnaty zamkowe były zrobione w pełni to musicie zobaczyć wnętrze piramidy żeby zrozumieć co mam na myśli :).
    Jeśli chodzi o zadania, które stają na naszej drodze nie ma do czego się przyczepić, znowu postawiono na ich ilość i różnorodność, a nie na skomplikowanie. Ekipa dobrze wie jak tworzyć pokoje w których dobrze bawią się goście w każdym wieku i widać, że po prostu robią to co wcześniej się udawało.
    Mimo że z każdym przekroczeniem drzwi wejściowych widzimy że lokalizacja się ciągle rozbudowywuje, to fajnie widzieć u progu tych samych ludzi, którzy z uśmiechem wprowadzają nas w klimat gry, a także chętnie porozmawiają po grze. Tak się bawi w ten biznes !
    Recenzja tym razem nieco krótsza, bo i nie ma co za dużo spoilerować. Po prostu polecam, przejdźcie się tam a na każdym kroku albo wasze wyobrażenia zostaną zaspokojone albo przebite. Na przeżycia w tym miejscu po prostu brakuje skali ocen :) kropka .

  • Escape room Zapomniany pokój

    Zapomniany pokój
    WALKOUT
    Gdynia

    Zapomniane technologie

    03.09.2018 | data wizyty: 01.09.2018

    Pokój ten odwiedziliśmy w 4-osobowej grupie, w ramach jednej z atrakcji wieczoru kawalerskiego. Jako że był on oznaczony jako ten trudniejszy z dwóch, które wybraliśmy w firmie Walkout, dołączyłem chętnie właśnie do ekipy wchodzącej do ".Zapomnianego Pokoju".
    Widać od wejścia, że ten ER ma już swoje lata i w czasie gdy go tworzono nie przywiązywano większej uwagi do wystroju a do liczby zagadek. I o ile do "aranżacji" wnętrza można mieć spore zastrzeżenia, to do samych zadań nie ma co się przyczepić. Choć mamy tu do czynienia niemal z samymi kłódkami (czy to szyfrowymi czy na kluczyk), to jest ich naprawdę sporo. Co więcej wszystkie zagadki wydawały nam się logiczne i nie było tu większego naciągania z wchodzeniem na właściwy trop. Może nie zawsze pierwsza myśl pasowała do rozwiązania kodu, niemniej już w 2 lub 3cim podejściu szyfr udawało się złamać. Pokój cierpi jednak na błędy starości ;), więc ma problem którego unika się obecnie projektując pokoje nieliniowe (sam ER jest taki za co duży plus). Mianowicie kiedy odnajdujemy szyfr 3 albo 4 cyfrowy, bardzo często mamy dostęp do 2 lub 3 kłódek w które dany kod może pasować. Kończy się to rozbijaniem drużyny w różne kłódki i wbijaniu szyfrów w każdy możliwy zamek. Choć traci się może po minucie zabawy na takich operacjach, to są one nieco irytujące, tym bardziej jeśli przypadek powtarza się pare razy w ciągu gry.
    Co do obsługi nie mamy żadnych zastrzeżeń, pani prowadząca była bardzo miła i uśmiechnięta cały czas, pomogła wprowadzić wszystkich w zasady Escape'owe i przymknęła oko na spóźnialską część ekipy :). Niestety nie wiem jak do końca działały podpowiedzi, gdyż pokój udało nam się przejść bez ani jednej.
    Generalnie mimo że pokój ma swoje niedociągnięcia i cierpi w związku ze swoim wiekiem, to myślę że mogę go polecić wbrew pozorom początkującym ekipom. Mimo dość trudnego poziomu zagadek, są one przystępne i na tyle zróżnicowane że pomogą wdrożyć się w świat ER. Niestety brak nowszych technologii i "pełnego" wystroju może zniechęcić escape'owych wyjadaczy, a byłaby szkoda bo pokój oferuje fajne zagadki, które są nieco przyćmione innymi brakami :)
    Ja osobiście nie jestem zawiedziony, a koledzy którzy byli pierwszy czy drugi raz w ER, wręcz się świetnie bawili.
    Mimo nienajwyższej oceny - polecam !

  • Escape room Statek Piratów

    Statek Piratów
    Combinator Kraków
    Kraków

    Picie przed dwunastą nie czyni z Ciebie alkoholika..

    26.02.2018 | data wizyty: 26.02.2018

    ...czyni z Ciebie pirata !! Arrr !!!
    Pokojów o tematyce pirackiej mamy na swoim koncie już parę, Krakowskich ani jednego. Wiemy, że ten znajduje się w lokalnej czołówce. Nic dziwnego, jest to zdecydowanie najlepszy escape w tym klimacie jaki mieliśmy okazję odwiedzić, zdecydowanie zasługuje także na bycie w krajowym topie. Po kolei:
    Klimat: miodzio miodzio, widać pracę włożoną w wykończenie wnętrza. Od podłogi po sufit mamy masę dekoracji. Lin , żagli , sterów i broni jest tutaj pod dostatkiem. Pod względem przygotowania wnętrza mogę śmiało powiedzieć, że niczego tutaj nie brakuje.
    Jeśli chodzi o samą grę, mamy tu do czynienia prawdopodobnie z jedną z lepszych w Polsce. Pokój jest zdecydowanie nieliniowy, naraz mamy dostęp często i do 3-4 niezależnych od siebie zagadek. Oczywiście są kluczowe punkty w których trzeba zebrać wszystkie potrzebne elementy. Jeden z nich to defacto najbardziej złożona zagadka z jaką się dotychczas spotkałem w Escape Roomach, w dodatku genialna i w całej swojej złożoności bardzo oryginalna. Za samą tę zagadkę można tu maksować oceny. Pozostałe zadania w pokoju to mieszanka manualnych i magnetycznych rozwiązań. Trafia się też całkiem sporo klasycznych kłódek co w dobie "bezkłódkowych" pokoi jest bardzo fajne. Ważne, że dojścia do właściwych kodów są podane w ciekawy i niebanalny sposób.
    Ilość osób, które przechodzą pokój bez podpowiedzi (wg. obsługi 10%) powinno świadczyć, że jest on bardzo trudny. My byliśmy w środku w 4 osobowej grupie, dwóch bardzo doświadczonych oraz 2 totalnych żółtodziobów i udało nam się przejść wszystko bez wskazówek (z jednej strony szkoda bo lubię oceniać podawane podpowiedzi), zatem po prostu warto przejść się i samemu sprawdzić. Dla nas zagadki były mega logiczne i dobrze zrobione, ani przez chwilę się nie nudziliśmy. Na pewno nie można powiedzieć o nich, że są niedopracowane bądź trywialne, tego tutaj nie uświadczycie ani grama ;).
    Obsługa także bez zarzutu, dobrze nas wprowadzili do gry, opowiedzieli fabułę i sporo porozmawiali po rozgrywce. Z reguły prosimy o wyjaśnienie pewnych zagadek, jednak w "Skarbie Piratów" wszystko było tak logiczne, że nie usłyszeliśmy żadnych wyjaśnień ani podpowiedzi na które moglibyśmy ponarzekać ;)

    W skrócie: wybierając się na Statek Piratów otrzymacie dawkę genialnej rozgrywki. Wszystkie zagadki są tutaj przemyślane, jest ich bardzo dużo i są na tyle różnorodne, że nie można się tu nudzić. Poziom trudności wynika nie z przegiętości zagadek a ich ilości, co sprawia, że w pokoju zdecydowanie lepiej odnajdą się grupy co najmniej 3-osobowe.
    Polecam każdemu , obowiązkowa pozycja dla escape'owych wyjadaczy i nie tylko !
    Arrrr!!!!

  • Escape room Prawdziwa Magia

    Prawdziwa Magia
    IQuest
    Warszawa

    Trochę magii, trochę elektroniki

    01.02.2018 | data wizyty: 28.01.2018

    Pokój zaproponowany przez iQuest odwiedziliśmy w grupie trzyosobowej. Na wejściu przywitała nas bardzo uśmiechnięta pani z obsługi, która mimo samemu (tak nam się wydaje) zajmowania się obydwoma dostępnymi pokojami, radziła sobie całkiem nieźle z wprowadzaniem kolejnych ekip.
    Po krótkiej historii znaleźliśmy się w środku i niezły szok :), nie tak sobie wyobrażałem start gry. Pierwszy etap zabawy wg mnie jest świetny i genialnie wykorzystuje dostępną przestrzeń, chociaż prosi się o dołożenie jeszcze jednej zagadki gdzieś w zakamarkach.
    Podobny problem ma też druga część rozgrywki, najpiękniejsze pomieszczenie w trakcie zabawy zawiera w sumie tylko jedną zagadkę, mało !!!
    Kiedy już trafimy do końcowej komnaty jest co robić i można powiedzieć, że poprzednie rzeczy to tylko wstęp, niemniej ja w trakcie tego wstępu bawiłem się dużo lepiej niż pod koniec, zdecydowanie warto dołożyć zagadek na początku (nawet kosztem usunięcia jakichś z końca).
    W środku znajdziemy masę odwołań do świata Harrego Pottera, wnętrza są ładnie wykończone, a rekwizyty także sprawiają wrażenie mało zużytych. Klimatycznie wszystko się zgadza z opisem pokoju i raczej nie ma czego się czepiać. Fajne jest to, że gadżety w środku są rozmieszczone z umiarem. Myślę, że osiągnięto tutaj dobry punkt pomiędzy pustą przestrzenią a napaćkaniem wnętrza pierdołami, jest dokładnie idealnie pod tym względem.
    Zagadki jakie napotkamy na swojej drodze to w większości klasyczne rozwiązania, klasyczne poza pierwszym zadaniem, które wg mnie jest najlepsze w całym pokoju i to właśnie tam chyba najlepiej się bawiliśmy :). Reszta zagadek z perspektywy oceniania pokoju po paru dniach była także bardzo dobra, chociaż w momencie ich rozwiązywania wyglądały zaledwie na poprawne. Nie wiem z czego to wynika, w sumie jak teraz pomyślę to może chodzić o to że często do jednego "czarowania" trzeba było podchodzić parę razy. Często rozentuzjazmowani wykonaniem poprzedniego zadania utykaliśmy w martwym punkcie bo niekoniecznie elektronika działała za pierwszym razem (a wiadomo jak to jest, jak nie działa od razu to próbuje się złych rzeczy zamiast parę razy dziobać dobre rozwiązanie ;)).
    Poziom trudności pokoju oceniamy jako średni, warto sugerować się opiniami odwiedzających, gdyż z zagadkami (poza może jedną) spokojnie poradzą sobie nawet niedoświadczone ekipy. Warto wspomnieć, że obsługa słyszy co robimy w środku. W sumie bardzo dobrze, komunikacja z mistrzem gry przebiega dzięki temu bez problemu, system podpowiedzi jest tu bardzo dobry.
    My wyszliśmy praktycznie równo z końcową syreną. Mimo tego że parę razy miałem wrażenie, że stoimy w miejscu, tempo okazało się właściwe :).
    Generalnie obsługa była na duży plus, klimat bez zarzutu, zagadki także całkiem ok. Niemniej czegoś mi zabrakło w środku, może problemem była płynność przechodzenia do kolejnych zadań, może to że elektronika nie zawsze działała w 100% sprawnie.
    Wystawiam zasłużone 9/10, na pewno wypad do pokoju "Prawdziwa Magia" nie będzie straconym czasem, a niektórzy mogą się tu wczuć w klimat i na serio świetnie bawić. Hokus pokus i polecam :)

  • Escape room Nautilus: Podmorska Przygoda

    Nautilus: Podmorska Przygoda
    Wyjście Awaryjne
    Bydgoszcz

    No nie, znowu to samo ...

    29.12.2017 | data wizyty: 28.12.2017

    Nasza kolejna wizyta w "Wyjściu Awaryjnym" i można powiedzieć "nic nowego".
    Kolejny raz świetna aranżacja pokoju, już od samego dojścia do progu (bo nie mogę powiedzieć, że z momentem przejścia :)). Wnętrze pomieszczenia jest obładowane rekwizytami , każda ściana dopracowana, cała podłoga przerobiona. Wszystko cacy.
    Zagadek w środku mnóstwo ! Wyszliśmy z pokoju minutę przed czasem, a robiliśmy coś niemal non-stop. Właściwie nie czuliśmy się bezradni wobec zadań. W zdecydowanej większości są one bardzo proste żeby nie powiedzieć banalne. Niemniej wykonanie rekwizytów czy "kłódek" pozwalających brnąć dalej sprawia, że nawet zadania dla dzieci wykonuje się tutaj z przyjemnością. Warto dodać , że całkiem sporo jest tu zadań kooperacyjnych, które wg mnie są kluczowym elementem dobrego escape roomu. Zastosowane tutaj rozwiązania były chyba najlepsze z jakimi miałem póki co okazję się zetknąć.
    Co do obsługi, to nie ma się do czego przyczepić. Wprowadzenie i wyprowadzenie z pokoju bardzo ok. Widać że nas uważnie śledzili bo zasugerowali podpowiedź w dobrym momencie. Bardzo fajną sprawą jest, że do każdego pokoju jest przydzielony oddzielny mistrz gry, co sprawia że łatwo im śledzić poczynania ludzi w środku. Szkoda, że firmie tak idzie bo kolejne grupy wchodzą niemal taśmowo :) i mało czasu pogadaliśmy po grze, co ja osobiscie zawsze lubię.
    Czy jest to pokój lepszy/gorszy od "Legendy Miecza" ?
    Trudno ocenić. Ja osobiście lepiej bawiłem się właśnie tam. Wynikało to jednak z większego WOW na wejściu i w trakcie rozwiązywania kolejnych zagadek. Tutaj niejako wiedziałem czego mogę się spodziewać i pod wrażeniem pokoju chyba nie będę aż tydzień jak to miało miejsce w poprzednim przypadku.
    W związku z powyższym jestem w stanie postawić tezę, że dla każdej osoby lepszym pokojem z dwóch oferowanych przez Wyjście Awaryjne, będzie ten który odwiedzicie jako pierwszy.
    Gdzie na waszej liście będzie ten drugi pokój ? Zapewne na drugim miejscu, tak jak u mnie. Escape'y tej firmy to sama klasunia:
    -Pokoje są pięknie wykonane
    -Zagadek jest dużo i są dla każdego
    -Obsługa was śledzi i dobrze wie co robić aby klienci mieli frajdę z przechodzenia pokoju.
    To wszystko składa się na topową rozrywkę. Taką, której chce się ciągle więcej.
    To nasza 3cia wycieczka z Gdańska do Bydgoszczy i nie zanosi się aby ta ani następna była ostatnią ;)
    Ten pokój nie może nie dostać 10/10. Absolutny top ER'ów w Polsce, sami sobie ustawiają poprzeczkę, która wysoko zawieszona, nie chce opaść ani o centymetr.
    Chapeau bas !!

  • Escape room The Moonshiner

    The Moonshiner
    Zorkout Escape Rooms
    Gdańsk

    Opinia archiwalna

    Dobry ten bimber

    24.12.2017 | data wizyty: 21.12.2017

    Na naszą pierwszą wizytę w Zorkout zdecydowaliśmy się nieco poczekać i przyjść do pokoju, który już będzie miał za sobą dość testów. Najlepiej ocenianym pokojem firmy jest na dzień pisania tekstu właśnie "Moonshiner" i faktycznie, mają się czym tu chwalić.
    Zacznijmy od wystroju pokoju. To że jest zróżnicowany byłoby chyba dobrym określeniem. Wg mnie 2/3 gry jest mocno osadzone w klimacie, a ta pozostała część (nawet z rekwizytami które były w środku) mogłaby być nieco lepiej wykonana :). Mimo to ogólne wrażenie mocno na plus, w trójmieście na palcach jednej ręki można policzyć lepiej wykonane pokoje. Sama historia jest tu sprowadzona do minimum, a szkoda bo temat jest dobry i aż prosiłoby się o więcej wstawek fabularnych.
    Zagadek w środku natrafimy na swojej drodze mnóstwo. Nam podchodząc do pokoju w 2 osoby zdecydowanie brakowało dodatkowej pary rąk (czyt. polecam pójść przynajmniej we trójkę). Pomieszczenie mimo że dość ciasne jest dosłownie naszpikowane zadaniami i nie dziwię się, że czas został tu ustalony na 75 minut (my wyszliśmy sporo po syrenie ;)). Zagadki są dosyć zróżnicowane pod względem trudności, natomiast przez ich ilość przez większość czasu będziemy mieli do czynienia z klasycznymi kłódkami szyfrowymi i sporą liczbą pochowanych kluczyków :). O ile większość zadań jest dobrze zbalansowana, to uważam że pojedyncze przypadki są nieco przegięte. Jak dowiedzieliśmy się od obsługi nikt nie wyszedł jeszcze z pokoju bez podpowiedzi. Wg mnie nie jest to sposób na kreowanie ER-u, ale może inni tak sobie to wyobrażają.
    Do samej obsługi nie można się przyczepić. Sporo pogadaliśmy przed i po rozgrywce, dostaliśmy masę dodatkowego czasu (pewnie nikogo po nas nie było, na szczęście). Podpowiedzi które otrzymywaliśmy były dobre i naprowadzały na konkretne rozwiązanie dopiero jak totalnie nam nie szło, za co duży plus.
    Ogólnie pokój mimo swoich mankamentów polecam. Znajdziemy w środku masę zagadek i solidny wystrój, na pewno spodoba się miłośnikom szperania i escape'ów w starym stylu. Do tego jest świetnie zlokalizowany i stanowi idealną przerwę jeśli np. akurat zaczęło padać w trakcie zwiedzania starówki ;).

  • Escape room Czarnobyl – ostatnia godzina

    Czarnobyl – ostatnia godzina
    Questrooms
    Sopot

    Wiarygodna opinia

    Awaria awaria !!

    23.10.2017 | data wizyty: 22.10.2017

    Do odwiedzin w "Czarnobylu" podchodziliśmy z pewną dozą ostrożności. Po wizycie w sąsiednim pokoju Questrooms byliśmy załamani funkcjonalnością niektórych rozwiązań i obawialiśmy się powtórki. Na szczęście tym razem obyło się bez tego.
    1. Zadania i ich logika - Pokój ten w rozmachu zagadek i ich trudności bardzo zbliżony jest do mojego ulubionego (do tej pory) pokoju Questów czyli "Wyjścia z więzienia". Tzn.- zagadek jest masa i są one na średnim poziomie trudności. Pozwala to na nieprzerwaną zabawę, a nie rozmyślanie nad tym co autor miał na myśli. Zdaję sobie sprawę że niektóre z łamigłówek mogą sprawiać trudność mniej doświadczonym grupom. Jednak wg mnie dobre rozglądanie się po pomieszczeniu i kojarzenie kolorów i symboli , które się napotyka na drodze, pozwala na bardzo szybkie przechodzenie od jednej do drugiej zagadki. Ważnym jest też fakt, że pokój jest świetnie rozwiązany w kwestii jego liniowości. Tak na dobrą sprawę mamy w niektórych momentach dostęp do nawet około 7 zadań naraz. Myślę że to idealny pokój dla grup 4+ osobowych, we dwójkę może być już problem ogarnąć to wszystko w zaproponowanym czasie.
    2. Rozwiązania techniczne - Mamy tutaj do czynienia z masą zadań opartych na elektronice, ale też po drodze użyliśmy paru kluczyków oraz klasycznych kłódek. Fajnie że pojawia się jeden nowy rodzaj kluczyka, zawsze to coś innego. Sama elektronika podobnie jak w "Rytuale" działa z opóźnionym zapłonem, niemniej tym razem faktycznie było to około 5-10 sekund, a nie prawie minuta. Jak zastanawialiśmy się czy coś się otworzyło to raczej dlatego, że czegoś nie zauważyliśmy.
    Elektrycznych rozwiązań mamy tutaj masę, zadań w środku jest chyba ze 20, myślę że do około połowy użyto tutaj kabli :). Na szczęście są one bardzo zróżnicowane i rozwiązuje się je z uśmiechem na ustach.
    3. Klimat - dym + lampy, te 2 czynniki świetnie tutaj grają i budują w jakiś sposób otoczkę. Fajne są także metalowe szafki i półki oraz elementy "napromieniowane". Niemniej czegoś mi w środku zabrakło, bardzo liczyłem w wyobrażeniach o tym pokoju na manualne zadanie z układaniem prętów uranu, a niestety w środku go nie ma :D. No i byłem zawiedziony, że nie wpuszczali nas od początku w skafandrach, podobno było to wcześniej ale ludzie narzekali, super że jest opcja przebrać się w środku ! Może to wszystko czepianie się na siłę, ale po prostu ostatnio byłem w wielu bardziej dopieszczonych klimatycznie pokojach ;).
    4. Obsługa - pani, która nas wprowadzała do środka, była bardzo uśmiechnięta i rzeczowa. Nie musieliśmy specjalnie na nic czekać, sporo sobie pogadaliśmy po wyjściu ze środka (a w sumie siedzieliśmy dalej w pokoju i obczajaliśmy niektóre rozwiązania). Był czas na to żeby każdy zobaczył co zrobili inni. Przez swoją nieliniowość fajnie jest obczaić jaka część zadań Cię ominęła podczas gdy robiłeś swoją ;), na szczęście mieliśmy na to czas.

    Podsumowując - jest to według mnie najlepszy obecnie pokój Questrooms. W środku położono nacisk na liczbę i różnorodność zadań. Sprawia to, że bawimy się bez przerwy przez całą godzinę. Dodatkowo parę razy dostajemy w twarz efektem wow. Na serio sporo się tu świeci i otwiera, a mechanizmów jest tyle że ciężko się połapać co nam jeszcze zostało do zrobienia :). Pokój jest nieliniowy przez co najlepiej wybrać się grupą co najmniej 3osobową.
    Zdecydowanie polecam wszystkim, a sam pokój spokojnie wskakuje do mojego Trójmiejskiego top5 :)

Zobacz więcej opinii: 1 2 3 4 5 6