Zagadkowcy
  • Escape room W cieniu piramid

    W cieniu piramid
    Wyjście Awaryjne
    Warszawa

    Opinia spoza rankingu

    Egipskie zagadki

    21.02.2020 | data wizyty: 20.02.2020

    To trzeci odwiedzony przeze mnie ER, którego akcja toczy się w piramidzie. Pod względem klimatu rozkłada pozostałe na łopatki. Mamy tu świetny wystrój i przemyślany scenariusz. Gdy się przemieszczamy, słychać różne odgłosy, pasujące do właśnie odkrywanego miejsca. Zmienia się też oświetlenie. Wszystko to pozwala jeszcze lepiej wczuć się w przygodę. Do tego przynajmniej część znajdowanych hieroglifów jest autentyczna (sprawdziłam po wyjściu). Podoba mi się realizm tego miejsca, to, że prawie wszystkie techniczne rzeczy (kabelki itp.) są dobrze ukryte, a dekoracje bardzo ładnie wykonane.

    Mistrz gry był całkiem OK – sympatyczny i nie narzucał się z podpowiedziami. Mógłby jednak popracować nad tym, by dawane podpowiedzi były mniej dosłowne... Zamiast podpowiedzi dostałyśmy pod koniec gry całe rozwiązanie zagadki na tacy :< Być może to dlatego, że czas nam się kończył, ale still...

    Zagadki stanowią mieszankę popularnych łamigłówek escape roomowych. Bardzo wiele z nich już gdzieś spotkałam, ale tutaj zyskały nowe ładne opakowanie. Mam wrażenie, że ktoś zebrał dużo często występujących i lubianych escape'owych zagadek, ale przepuścił je przez "filtr zajebistości" czy też "filtr starożytnoegipskości". Z niektórych oklepanych łamigłówek udało się dzięki temu wyciągnąć zaskakująco wiele. "W cieniu piramid" zagadki naprawdę dobrze pasują do klimatu, a wręcz tworzą ten klimat! Kilka było dla mnie zupełnie nowych. Przeważają zdecydowanie zagadki w stylu "połóż coś gdzieś i wtedy coś się stanie". Nie ma ani jednej kłódki.

    Dla mnie największym przeżyciem było zakończenie, ale koleżanka, z którą byłam, chyba nie powie tego samego xD

  • Escape room Dooby Doo

    Dooby Doo
    Fox O'clock
    Wrocław

    Scooby-Dooby-Doo!

    16.02.2020 | data wizyty: 12.01.2020

    Zagadki. Tajemnice. Te rzeczy kochałam od zawsze. To one sprawiły, że "Scooby Doo" stał się jedną z moich ulubionych bajek dzieciństwa. To za ich przyczyną założyłam bloga o zagadkach. I to właśnie one sprawiły, że gdy tylko usłyszałam w 2014 roku o escape roomach, momentalnie stały się jednym z moich głównych hobby :D Poczułam się wtedy tak, jakby ktoś stworzył hobby specjalnie dla mnie! :D

    Od jakiegoś czasu na facebookowej grupce "Fani Escape Room" zawsze, gdy ktoś pytał o escape'owe rekomendacje we Wrocławiu, jako jedna z pierwszych odpowiedzi padało "Dooby Doo". Dla mnie "escape room" + "Scooby Doo" to było takie zagadkowe kombo, że wiedziałam, że wcześniej czy później na pewno tu pójdę. I oto udało się!

    Odwiedziliśmy Scooby'ego we trójkę, chociaż tak naprawdę we dwoje. To znaczy jeden kolega już był wcześniej w tym pokoju i poszedł z nami dla towarzystwa. Nie uczestniczył w rozwiązywaniu zagadek, ale od czasu do czasu mówił nam, ile czasu nam zostało do końca (co było bardzo przydatne, bo w pokoju nie ma niestety żadnego systemu informowania graczy o upływającym czasie), trzymał latarkę, jak otwieraliśmy jakąś kłódkę, a po rozwiązaniu niektórych zagadek komentował czasem, ile czasu zajęło ich drużynie dotarcie do nich czy jak przebiegało ich rozwiązywanie.

    Długo się zastanawiałam, czy wystawić Dooby'emu ocenę 9, czy 10. Doszłam do wniosku, że sam pokój zdecydowanie zasługuje na 10, a jedyny powód, dla którego rozważałam danie 9 to pewien drobny zgrzyt na linii my–obsługa, o czym później.

    "Dooby Doo" jest doskonale przemyślany, od początku do końca. Ma świetną fabułę – naprawdę jest historia, którą się poznaje w trakcie i gracze są częścią tej historii. Jest immersja, tworzona za pomocą sprytnych zabiegów fabularnych, super! Jest BARDZO DUŻO zagadek, czujemy się po prostu jak w zagadkowym raju! :D Kilka zagadek mi się wyjątkowo spodobało. Do jednej mam drobniutkie zastrzeżenie logiczne ;)

    Czekające graczy zadania są bardzo różnorodne i obracające się wokół wielu charakterystycznych motywów znanych z kreskówki. Wiele razy można się uśmiechnąć, gdy pojawia się jakiś smaczek z bajki :) Czuje się, że ten pokój jest robiony z sercem, pełny, że wszystko w nim jest, co być powinno – wszystko to, na co się człowiek nastawia, idąc do pokoju o tematyce Scooby'ego... a nawet trochę więcej!

    Jest też to, co chyba wszyscy w escape roomach kochamy – odkrywanie kolejnych lokacji, różniących się od poprzednich. Jest ogromna przestrzeń do eksploracji. Kilka razy się wydaje, że to już teraz, już-już pokój się skończy, a tu odkrywamy kolejne miejsce i kolejne zagadki! :D

    Są momenty stworzone tylko po to, by czerpać maksymalną przyjemność z rozwiązywania zagadek i z tego, co się w pokoju dzieje. Są też momenty humorystyczne, co mi się bardzo podoba i ku swojemu zadowoleniu coraz częściej widzę takie elementy w escape roomach. Jest daleko posunięta interakcja z pokojem. Czasem jako gracze musimy zrobić jakieś śmieszne czy wciągające jeszcze głębiej w klimat rzeczy.

    Jest też bardzo sensowne wprowadzenie do pokoju (wprowadzenie fabularne jest połączone z przedstawieniem zasad). A wielki finał tej całej historii jest wprost cudowny! :D

    Natomiast całe doświadczenie troszkę mi popsuła interakcja z panią z obsługi, która przed grą zarzuciła nam, że się spóźniliśmy, mimo że dotarliśmy na miejsce jakieś 5–7 minut przed grą. Okazało się, że była jakaś informacja w mailu, że trzeba być 15 minut przed zarezerwowanym terminem, ale ja tego maila nie miałam szansy nawet widzieć (był na koncie kolegi, który rezerwował pokój). Na LockMe ani stronie internetowej nie ma o tym żadnej informacji. Zostaliśmy poinformowani, że w związku z tym nasz czas na grę zostanie ucięty – i to jest dla mnie jak najbardziej OK i fair, chociaż uważam, że znacznie lepiej byłoby, żeby godzina rezerwacji oznaczała po prostu czas rozpoczęcia wprowadzenia do gry – inne escape roomy tak robią i moim zdaniem się to dobrze sprawdza. Natomiast to, co mi się nie podobało, to to, że bezpośrednio po grze – którą ukończyliśmy przed czasem, bez brania żadnych podpowiedzi – pani z obsługi postanowiła znowu wrócić do tematu, że się spóźniliśmy i nam to wyrzucać :/

    Liczyłam raczej na wciągającą rozmowę o ciekawych escape roomach, o naszych przeżyciach, tworzeniu pokoju itp., tym bardziej że tego samego dnia w drugiej placówce Fox'O'Clock mieliśmy super rozmowę z właścicielami.

    No ale ostatecznie nie będę przez to obniżać oceny świetnemu pokojowi! :)

  • Escape room Pogrzeb Arystokraty

    Pogrzeb Arystokraty
    Brain Code - Secret Room
    Wrocław

    Czyj to pogrzeb?

    16.02.2020 | data wizyty: 11.01.2020

    Chciałabym zacząć od deklaracji, że w tej firmie znajduje się jedna z najbardziej klimatycznych poczekalni, jakie widziałam... i słyszałam! :D Chociażby dla niej warto już odwiedzić to miejsce.

    Skoro już poczekalnia jest tak dopracowana, to oczywiście pokoje też. "Pogrzeb Arystokraty" ma nieco inną atmosferę, niż sobie wyobrażałam wcześniej, ale konsekwentnie oddaną przez większość gry. Mimo że pokój jest przepakowany elektroniką, to nigdzie nie znajdziemy wystającego kabelka :) W środku znajdziemy za to bardzo ładnie wykonane rekwizyty, drewniane dekoracje, szczególnie – jak można się domyślać – trumny.

    Zagadki są różnej trudności i typu – od bardzo łatwych do naprawdę trudnych. Większość z nich fajnie współgra z tworzonym klimatem. Niestety jedna zagadka kooperacyjna zaburzyła nasze flow. Uważam, że jest nieintuicyjna. Wiele grup rozwiąże ją pewnie dobrze od razu i nawet nie zwróci uwagi na ten jeden kluczowy niuans wymagany do jej rozwiązania, a inne grupy spędzą nad nią wiele minut, nie wiedząc, co robią źle (jak my :P ). Dodatkowo ta sama zagadka nie pasuje mi zupełnie do klimatu, zbyt po niej widać jej "elektroniczność", "współczesność" i "bycie zagadką".

    Obsługa jest bardzo sympatyczna, ale troszeczkę mi zaspoilowała jeden element pokoju – jednak rozumiem, że to wymóg bezpieczeństwa i trudno by to pewnie było zrobić inaczej.

    W dni pozaweekendowe – po wcześniejszym umówieniu się z obsługą – istnieje opcja fabularnego połączenia ze sobą wszystkich trzech pokojów z trylogii. Myślę, że to super sprawa! :) Chociaż nie graliśmy w ten sposób, to mistrzyni gry po wyjściu z "Krypty" (w której graliśmy tego samego dnia, co w "Pogrzebie") opowiedziała, jak to wygląda i myślę, że BARDZO warto spróbować tej opcji :)

  • Escape room Noc żywych trupów

    Noc żywych trupów
    Trap Jungle
    Wrocław

    Aaa... kotki dwa... i zombie

    11.02.2020 | data wizyty: 11.01.2020

    Bardzo mi się podoba w tym pokoju to, że aby go przejść, trzeba myśleć fabułą :)

    Zagadki pasują do historii. Kilka mi się niesamowicie spodobało! Nie ma zrzynek od innych escape roomów, bardzo dużo zagadek jest oryginalnych, a wszystkie są w pełni logiczne i można je rozwiązać o własnych siłach. Jest parę momentów wymagających większego wytężenia umysłu... i to jest super! :D

    Jeśli chodzi o klimat, to jest on wyraźnie odczuwalny, w czym niemałą rolę ma dobrze dobrana muzyka, a także dopasowanie zagadek do tematyki pokoju. Jeśli chodzi o wystrój, to jest on czasem robiony po kosztach i niektóre elementy mogłyby zostać zastąpione czymś wyglądającym lepiej. Momentami dekoracje są bardzo mało realistyczne.

    W fajny sposób można śledzić swój postęp w grze – orientujemy się, ile nam mniej więcej zostało zagadek do rozwiązania, bo naszym celem jest zebranie określonej liczby przedmiotów niezbędnych do przetrwania w świecie zawładniętym przez zombie.

    Zagadkowo pokój jest najwyższych lotów, natomiast wystrój można by jeszcze dopieścić.

    Po zabawie do escape roomu wtargnęły dwa urocze kociaki i przyjemnie było je obserwować, bawiące się wśród zombie w postapokaliptycznym świecie, podczas gdy z mistrzynią gry rozmawialiśmy o pokoju. Jeśli też uwielbiacie koty, to podpowiem, że jeden z nich ma bzika na punkcie zajączków z zegarka ^_^

  • Escape room Poznaj Wolfganga

    Poznaj Wolfganga
    Projekt Ucieczka
    Wrocław

    Gdzie my jesteśmy? O_O

    10.02.2020 | data wizyty: 10.01.2020

    Początek gry jest znakomity... Na pół godziny przed grą orientujesz się, że nic nie wiesz. Na kwadrans przed grą wiesz jeszcze mniej :D A potem się zaczyna... I po chwili znowu nic nie wiesz!

    "Poznaj Wolfganga" to świetnie przemyślany fabularnie escape room, w którym nie zabraknie zaskoczeń. Ograniczenie liczby graczy do trzech jest nieprzypadkowe – zostało podyktowane pomysłem na scenariusz historii, którą przeżyją (jeśli im się poszczęści ;) ) gracze.

    Pokój ma na LockMe etykietkę "thriller" i muszę przyznać, że z każdym kolejnym thrillerem coraz bardziej kocham tę odmianę escape roomu! Super jest to, jak bardzo w thrillerach czujemy, że to się dzieje naprawdę, jak duży nacisk jest położony na historię i budowanie w graczach przeróżnych emocji – w przypadku "Wolfganga" przede wszystkim napięcia, niepewności i ogromnej ciekawości, co będzie dalej.

    Trochę niechcący wyłączyliśmy jednego kolegę z połowy gry; kto był, pewnie się domyśli, w jaki sposób :P Ale mówi, że dobrze się bawił!

    Dodatkowe zalety gry to samo miejsce rozgrywki (bardzo nietypowe jak na escape room!) oraz humorystyczne niespodzianki w środku.

    Zagadek jest całkiem sporo, biorąc pod uwagę niewielką przestrzeń. Gdy po ucieczce przechodziliśmy pokój od początku, żeby wszyscy zobaczyli wszystkie zagadki, to aż nie mogłam sobie przypomnieć, skąd braliśmy niektóre przedmioty. Jedna zagadka była dla mnie szczególnie ciekawa, ale sporo z nich było całkiem fajnych.

    Właściciele są super ludźmi; po grze można z nimi spędzić całe godziny na gadaniu o escape roomach <3 Polecam ich spytać, skąd wziął się pomysł na nazwę tego pokoju, bo też kryje się za tym historia. Opowiadali nam dużo o tworzeniu pokoju i widać, że włożyli w niego duuuużo serca.

    Jeśli będą otwierać kolejny ER, wcześniej czy później go na pewno odwiedzę.

    To był mój drugi escape w 2020 (po "Polskim Skarbcu") i wygląda na to, że zapowiada się wyjątkowo udany escape'owy rok! :D

  • Escape room Kopalnia Złota

    Kopalnia Złota
    Strych
    Chorzów

    Niesamowicie spójny klimatycznie

    10.02.2020 | data wizyty: 11.11.2019

    Świetny pokój pod tyloma względami! :D

    Zagadki:
    - bardzo wpasowane w kopalniano-magiczny klimat
    - zróżnicowane
    - dostarczające i satysfakcji, i zabawy
    - proste (dla osób szukających wyzwań mogą być za łatwe)
    - oryginalne (wielu nigdzie nie spotkaliśmy)

    Wystrój:
    - idealnie dopasowany do pomieszczenia, w którym toczy się rozgrywka (strychu); wykorzystane są wszystkie atuty tego rodzaju pomieszczenia
    - dopracowany do najmniejszego szczegółu
    - nawiązania do Indiany Jonesa <3

    Efekty specjalne:
    - jeden element zagadki gracze dostają w bardzo ciekawy sposób
    - przejścia pomiędzy kolejnymi etapami rozgrywki pasują fabularnie do klimatu

    Oświetlenie:
    - dokładnie takie, jakiego można się spodziewać w magicznej kopalni

    Muzyka:
    - "przygodowa", pasująca do klimatu

    Historia przewodnia:
    - jest!
    - całkiem ciekawa i magiczna
    - z plot twistem

    Mistrz gry:
    - przemiły właściciel, twórca i mistrz gry w jednej osobie
    - sam prowadzi na razie wszystkie gry (przez co niestety jest mało dostępnych terminów)
    - fan Indiany Jonesa
    - można się z nim skontaktować przez fb i był nas w stanie przyjąć poza standardowymi godzinami (mieliśmy mocno napięty grafik, bo urządziliśmy sobie wycieczkę na Śląsk specjalnie na escape roomy)
    - otwarty na uwagi
    - dał nam jedną podpowiedź bez pytania, czy chcemy (lepiej by było zapytać)

    Ogólnie to pokój zachwycił mnie tym, jak tu wszystko ładnie współgra ze sobą – zagadki, wystrój, scenariusz, pomieszczenie, w którym toczy się gra :D Wszystko do siebie pasuje i zostało dobrze przemyślane. Poza tym mieliśmy dużo funu, szczególnie ja (miałam szczęście być TĄ osobą :D ).

    Zdecydowanie warto odwiedzić!

  • Escape room Psychopata

    Psychopata
    Set Me Free
    Rybnik

    Gęsty, ciężki klimat

    10.02.2020 | data wizyty: 10.11.2019

    Pod względem klimatu "Psychopata" jest jedyny w swoim rodzaju. Od samego wejścia zostajemy wciągnięci w mroczną rozgrywkę, w której stawką będzie nasze życie. Jest ciemno, przytłaczająco, a ogólne mroczne wrażenie jeszcze pogłębia kolor ścian i dekoracje gore. Całą grę ma się wrażenie, że zaraz coś się wydarzy i trzeba mieć oczy dookoła głowy. Dodatkowo przestrzeń gry została bardzo nietypowo urządzona.

    Jak na pokój 75-minutowy, zagadek nie ma tak dużo, ale z powodu nieustannego poczucia, że zaraz coś się stanie, ciągłego napięcia i rozglądania się na wszystkie strony, oswajania z pomieszczeniem, przezwyciężania się, żeby zajrzeć w kolejny ciemny kąt czy pójść gdzieś samotnie, może minąć sporo czasu ;)

    Dużą zasługę w zbudowaniu odpowiedniego nastroju ma mistrz gry, który jest pasjonatem horrorów i strasznych escape roomów.

    Wiem, że pokój dawniej funkcjonował również w wersji dla osób żądnych mocniejszych wrażeń, ale to było dla niektórych za wiele i zrezygnowano z tego. Myślę, że warto by było przywrócić starą wersję, przy zaznaczeniu jednak, że ta obecna jest standardową. Poprzednio było tak, że wersja obecna była wersją "light"; przypuszczam, że ludzie wstydzili się o nią prosić, nie chcąc wyjść na tchórzy/mięczaków.

    Dodam jeszcze, że BARDZO WARTO zaklepać grę w Psychopacie i Psychiatryku 2.0 zaraz po sobie, w tej właśnie kolejności. Sami się przekonajcie, dlaczego! :)

  • Escape room Chatka Czarownicy

    Chatka Czarownicy
    Maze in Mind
    Rybnik

    Słońce świeci, deszczyk pada...

    10.02.2020 | data wizyty: 10.11.2019

    Solidny pokój, jak wszystkie w Rybniku.

    Opis mówi prawdę – "Chatka" jest faktycznie pokojem przygodowym z nutką horroru. Ma swoje "momenty", które wspomina się z uśmiechem. Warto pomacać niektóre rekwizyty, bo okazuje się, że są dopracowane nie tylko z wyglądu, ale i z dotyku. Podoba mi się ogólny klimat i element zaskoczenia na początku.

    Obsługa nie narzucała się z podpowiedziami, co jest plusem. Tylko spytali, czy chcemy podpowiedź (zgodnie z tym, jak się wcześniej umówiliśmy przed grą). Odmówiliśmy i mieliśmy dzięki temu możliwość rozwiązania sami jednej zagadki, na której się zacięliśmy, a osobiście cenię w escape roomach m.in. właśnie możliwość sprawdzenia się intelektualnie ^_^

    Poziom trudności jest wg mnie wysoki, są momenty, że można zabłądzić w myśleniu, są też takie, gdzie po prostu jest dużo zagadek naraz i każdy ma pełne ręce roboty.

    Ze względu na tematykę fantasy (którą bardzo lubię), przypuszczałam, że "Chatka czarownicy" spodoba mi się najbardziej z rybnickich escape roomów, okazało się jednak, że przy budzącej mieszaninę emocji i ciekawej zagadkowo "Zemście", niezwykle oryginalnym w pomyśle i wystroju "Psychiatryku 2.0" i utrzymującym klimat grozy "Psychopacie", w sumie "Chatka" zrobiła na mnie najmniejsze wrażenie. Trudno mi określić dokładnie, dlaczego.

    Niemniej, warto pójść! :)

  • Escape room Zemsta

    Zemsta
    Maze in Mind
    Rybnik

    Wyróżnia się klimatem i historią przewodnią

    10.02.2020 | data wizyty: 10.11.2019

    Pokój potrafi wzbudzić silne emocje za sprawą gwałtownych zmian panującego nastroju – zderzenie poczucia creepy i przytulności jest niesamowite. Bardzo podobało mi się też to, że zagadki zostały świetnie dopasowane do miejsca i wtapiały się w wystrój :D

    Historia przewodnia jest dobrze zrealizowana, ciągnie się konsekwentnie przez cały scenariusz i stopniowo odkrywamy jej kolejne sekrety, mogąc powoli podejrzewać ostateczny finał. Trochę jakbyśmy oglądali thriller lub film detektywistyczny.

    Pokój ma też wyjątkowo dobre udźwiękowienie, na co zwróciłam uwagę z tego powodu, że często nagrania w escape roomach są kiepskiej jakości i trudno wyłowić słowa. To bardzo na plus.

    Z tego, co wiem, scenariusz "Zemsty" i innych pokojów Maze in Mind został odsprzedany innej firmie, więc jeśli ktoś nie zdążył tam dotrzeć (29 lutego 2020 – ostatnia szansa), to jeszcze prawdopodobnie będzie okazja zagrać w Poznaniu. Zachęcam jednak do pójścia już teraz, bo nie wiem, czy dopracują do tego stopnia klimat wnętrz i czy przestrzeń zostanie równie fajnie zaadaptowana do gry :)

  • Escape room Moriarty sp. z o.o.

    Moriarty sp. z o.o.
    Quest Cage
    Katowice

    Wiarygodna opinia

    Błękitny karbunkuł wśród escape roomów

    08.02.2020 | data wizyty: 09.11.2019

    Jeden z moich najukochańszych escape roomów! ❤

    Doskonale przemyślany. Zagadkowo, scenariuszowo, klimatycznie.

    Każdą kolejną rzeczą, każdym etapem rozgrywki można się cieszyć, zachwycać, bawić!

    Wszystko ma tu sens, od ogólnego zamysłu (przyjście na rozmowę kwalifikacyjną do Moriarty'ego :D) aż po najmniejsze szczegóły ([spojler] jest spójna z książkami o Sherlocku i z serialem BBC! niektóre rekwizyty są hiperrealistyczne, włącznie z dźwiękiem, zapachem!).

    Rozwiązywanie zagadek sprawia MNÓSTWO radości i satysfakcji. A jakie są zróżnicowane! I ciekawe mechanizmy do rozpracowania, i zręcznościowe, i kooperacyjne, i na logikę, i takie nastawione na fun!

    Są emocje. Jest dynamika. Jest realizm. Jest tyle momentów "WOW", tyle chwil, kiedy po prostu masz zaciesz na twarzy! O kurczę, kolejne nawiązanie do Sherlocka! O matko, tego typu zagadki jeszcze nigdzie nie widziałam! Ooooooo, a tutaj jest taka rzecz, że w życiu bym się nie spodziewała, że to będzie w escape roomie! Upływają kolejne minuty, a Ty się z tego cieszysz, bo dają o sobie znać w przecudowny klimatyczny sposób! Ba, nawet system podpowiedzi jest doskonały! A obsługa znakomicie wciela się w swoją rolę! A i wprowadzenie robi ciekawe, bez żadnego przynudzania!

    Są też efekty specjalne, technicznie nieskomplikowane, ale za to jak kapitalnie przemyślane, dopasowane do momentu, budujące napięcie! I scenariusz okraszony takim świetnym poczuciem humoru! :D

    Otoczenie cały czas zachęca graczy do wczucia się w fabułę, a jak wychodzą, to są doskonale przygotowani do pamiątkowego zdjęcia!

    Psssst, ten pokój podobał mi się nawet bardziej od "Lokalizacji"! ;D

Zobacz więcej opinii: 1 2 3 ... 9 10 11