Mruffka

Mruffka

Kocham te stworzone z sercem i pasją. Nowe i stare, te na bogato i te skromne, przestrzenne i maleńkie, piękne i "brzydkie", te zachwycające i te przerażaj... [więcej]

228 Odwiedzone

4 Planowane

Globtroter

225 Punkty

225 pkt
300

Wszystkie opinie

Escape room Okup
Okup

Może Cię to dużo kosztować jeśli nie uciekniesz...

20.01.2020 | data wizyty: 18.01.2020

Nigdy nie myślałam, że mnie to naprawdę spotka. 
Tak, wiem... można po prostu siedzieć grzecznie w domu i oglądać seriale zamiast włóczyć się z przyjaciółmi po jakichś szemranych okolicach...
Sama chciałaś, powiedzą... Zawsze szukałaś przygód...

No i mamy przygodę. 
Ktoś wycenia nasze życie. Na pieniądze. Przelicza nas jak jakieś kartofle...
Dobra, kartofle tanie są... mówimy o znacznie większej kasie...
O duuużo większej kasie... 

Chciałabym być bohaterką. Uratować przyjaciół, ocalić ich i siebie. Jednak czuję, że mój mózg nie działa tak jak zwykle, myśli się plączą, może się nawet jąkam...
Nie wiem, co powiedzieć, słowa właściwie pogarszają sytuację...
Czy jest w ogóle nadzieja, że ktoś nas szuka? Chyba nie powinniśmy na to liczyć. Z doświadczenia wiem, że lepiej liczyć na siebie. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie spróbowali.
Jednak próba ucieczki może kosztować życie...

Motyw z porwaniem to doskonały pomysł na scenariusz dla Escape Roomu. W tym przypadku twórcy wykorzystali go do cna stwarzając nam super okazję do przeżycia ekscytującej przygody. Rozgrywka jest bardzo sprawna, zagadki zgrabnie wkomponowane w fabułę, a to co naprawdę rzuca na kolana to modelowy system podpowiedzi. W pokoju nie znajdziecie żołto-czarnych taśm - "nie dotykaj" czy technicznych kłódek. Szacunek budzi fakt, ze ciężko tam w ogóle znaleźć coś, co wybije Was z gry. Pod tym względem pokój jest bardzo rzetelnie przemyślany. Scenografia urzeka prostotą, surowością i żelazną spójnością. Coś, co mnie osobiście ujęło bez reszty, to kompletny brak poczucia presji czasu - dwie godziny gry to niezwykły komfort. 

Rozmowa z właścicielami po grze dała nam bardzo miłe poczucie, że są oni kompletnie wkręceni w to, co robią i mają świadomość tego, co chcą osiągnąć.  Ich komentarze świadczyły o tym, że bardzo dokładnie obserwowali grę, nie umknął im żaden szczegół, nic się przed nimi nie ukryło (ech... a nic by się nie stało, gdyby tak niektórych rzeczy nie zauważyli :D )
"Cukiereczek" na pożegnanie bez reszty podbił moje serce...
Z niecierpliwością będę czekać na ich następne pomysły i realizacje :)

PS.
1. Osobom lubiącym wyścig z czasem polecam zrezygnowanie w tym przypadku z myślenia o pobijaniu rekordu, a raczej skoncentrowanie się na dobrej zabawie. Niech tym razem czas płynie wolno... Liczenie podpowiedzi też może się nie udać :D 
2. Osobom chcącym odwiedzić ten pokój w wersji light stanowczo odradzam... :D
3. Właścicielom doradzam odradzanie wersji light :D
4. Sorry "Marcin" jeśli poczułeś czasem, że nie zwracałam na Ciebie dostatecznej uwagi  - rozumiesz, że okoliczności nie były sprzyjające. Następnym razem poprawię się :D

Ocena ogólna: 10/10

Obsługa: 10/10

Klimat: 10/10

Poziom trudności: Średni

Escape room Sekret dziadka
Sekret dziadka

Tajemnica w spadku

05.12.2019 | data wizyty: 17.11.2019

Dziadek od zawsze na wszystkich robił wrażenie.
Im był starszy, tym więcej wszędzie go było pełno. Trochę to może brzmi absurdalnie, ale to chyba był taki jego wyścig z czasem. Praktycznie niemożliwe było zobaczyć go odpoczywającego na kanapie czy oglądającego telewizję…

Zwykle poświęcał nam sporo czasu. Pokazywał nam, że świat bez pasji nie istnieje…
Grał z nami w szachy, uczył strugać przedmioty z drewna, jeździliśmy razem na wycieczki rowerowe, nikt się nie nudził…

Jednak wieczorami dziadek zupełnie się zmieniał. Sprawiał wrażenie roztargnionego, w jego oczach pojawiały się dziwne iskierki obłędu… Fascynował nas wtedy i przerażał jednocześnie.
Szedł do swojej szopy, zamykał się od środka, a my, zdeterminowani na maksa próbowaliśmy znaleźć najmniejszą choćby szczelinę w drewnianych ścianach, żeby zobaczyć CO on tam robi. Okna były szczelnie zasłonięte, z wewnątrz dochodziły dziwne odgłosy, rozpalały do granic naszą wyobraźnię.
Dziadek zapytany za dnia o swoje nocne zajęcie gburowato odpowiadał tylko:
- Nie wtrącajcie się w nie swoje sprawy! - i patrzył na nas tak, że skóra nam cierpła nawet na piętach…

Po jego śmierci, gdy już wszyscy trochę otrząsnęliśmy się z ogromnego żalu, przypomnieliśmy sobie, że przecież w spadku po dziadku dostaliśmy jeszcze jedno - skrupulatnie skrywaną tajemnicę.
Wyciągnęliśmy z podniszczonego fartucha tak wcześniej niedostępny klucz do szopy i z sercem na ramieniu, kompletnie nie wiedząc czego się spodziewać, niepewnie otworzyliśmy skrzypiące drzwi...
Zapachniało piłowanym drewnem...

Sekret dziadka to jeden z najbardziej oryginalnych pokojów, w których byłam. Sam pomysł na fabułę jest tak niebanalny i wciągający, że odkąd przeczytałam wstęp na Lockme moja wyobraźnia ruszyła próbując podpowiadać mi różne scenariusze od groteskowo zabawnych po grobowo mroczne… Rozumiecie więc, że MUSIAŁAM odwiedzić ten pokój!

Nie będę Wam nawet pisać o zagadkach, bo całość to bardzo inteligentnie i z fantazją przygotowana super zabawa. Zabawa ta zresztą odbywa się w genialnie przygotowanym miejscu.
Doskonała opowieść, niezwykła scenografia i zaskakująca puenta to razem perfekcyjna przygoda :D
Spróbuj tam znaleźć jakiś słaby punkt…

No a co z sekretem?
Hm... musi nim pozostać dopóki nie stanie się także Twoim… ;)

Ocena ogólna: 10/10

Obsługa: 10/10

Klimat: 10/10

Poziom trudności: Trudny

Escape room Po drugiej stronie
Po drugiej stronie

Uważaj, co oglądasz... i z kim...

19.11.2019 | data wizyty: 05.10.2019

No i tak było...
Siedzieliśmy sobie na kanapie przed telewizorem, leciał jakiś horrorek...
Ktoś zapytał:
- Lubicie horrory?
Nie! - zgodnie krzyknęliśmy i roześmialiśmy się ubawieni naszą jednomyślnością...
Na ekranie pojawił się mroczny pokój, trudno było dostrzec szczegóły...
Zaciekawieni, z uwagą zaczęliśmy wpatrywać się w migocący ekran...
Jakieś meble, jakieś drzwi... niewyraźne, męczące światło z telewizora, z którego zniknął obraz, a pojawił się złowieszczy szum...
Hej, nie wygłupiajcie się, możecie zapalić światło?? - ktoś zawołal.
Nie… już nie mogliśmy…

Podczas naszego wypadu do Białegostoku na deser wpisaliśmy sobie pokój „Po drugiej stronie”.
Nikt z naszych znajomych nie był jeszcze w tym pokoju, a na lockme widniały tylko opinie osób, których jedyną napisaną opinią była właśnie opinia o tym pokoju w stylu „Polecam gorąco, jeszcze tu wrócimy” ;)
Wbrew moim obawom pokój okazał się bardzo solidną propozycją - idealną dla fanów klimatów z dreszczykiem. Dla mnie to nie był horror - to raczej klasyczny, dobry thriller. Miał wszystko, co taki pokój powinien mieć - mroczny klimat, ciekawe, logiczne i wciągające zagadki oraz bardzo dobrze przygotowaną scenografię. Twórca pokoju z ogromnym wyczuciem zaprojektował nastrój przy pomocy ciekawych rozwiązań scenograficznych.
Bardzo dobre wprowadzenie Mistrza Gry oraz równie dobre klimatyczne prowadzenie gry spowodowało, że zabawa w tym pokoju była dla mnie naprawdę bardzo ekscytująca.

PS. Polecam ten pokój również osobom, które są bardziej strachliwe, a chciałyby spróbować zabawy w mroczniejszym klimacie.
Na pewno dacie radę - przeżyjecie ;)

„Nie wgłębiaj się w umysł psychopaty, bo możesz już z niego nie wyjść”
Remigiusz Mróz - Immunitet

Ocena ogólna: 9/10

Obsługa: 10/10

Klimat: 10/10

Poziom trudności: Średni

Escape room Pachnidło
Pachnidło

"Zapach jest jak włamywacz w mózgu"

21.10.2019 | data wizyty: 12.10.2019

Po kilku godzinach podróży dotarliśmy do Gdańska.
Do umówionego obiadu z przyjaciółmi mieliśmy jeszcze trochę czasu, czuliśmy dreszczyk emocji na myśl o wieczornem spektaklu "Wiedźmin" w gdyńskim Teatrze Muzycznym…

Pogoda była nastrojowa. Z nieba siąpiła jednostajna mżaweczka. Morze znikało w deszczowej mgiełce, a niewyraźne stateczki lewitowały między niebem a ziemią...
To był taki dzień, w którym musiało się coś zdarzyć...

Dla zabicia nadwyżki czasu wpadliśmy do przypadkowego lokalu na rozgrzewająca herbatę.
Potem wszystko potoczyło się jak w filmie…

Ocknęliśmy się w dziwnym pomieszczeniu. Drzwi były zamknięte na klucz…
Szybko też zorientowaliśmy się, że w pomieszczeniu było także coś, co spowodowało, że chcieliśmy stamtąd wyjść jak najszybciej.

Oczywiście nie był to przypadek, że się tam znaleźliśmy. Nie było jednak czasu na analizowanie jak to się stało... Zdążyłam tylko pomyśleć, że to świetnie się złożyło, że mamy sporo doświadczenia w zabawach typu Escape Room, więc jeżeli istniała szansa, że jest jakakolwiek droga ucieczki, to my ją znajdziemy ;)

Rozpoczęła się gra z czasem.
Systematycznie i z zimna krwią pokonywaliśmy kolejne przeszkody, starając się utrzymać wysoki poziom skupienia.
Odkrywaliśmy kolejne mroczne tajemnice naszej pułapki, które tylko zdwajały nasze siły do wymyślenia sposobu, jak się stamtąd wydostać...
Przecież nie chcieliśmy, aby nasi przyjaciele podczas obiadu patrzyli na nasze puste krzesła... no i żeby, co gorsze, zmarnowały się tak dawno zamówione bilety na wyczekiwane wieczorne przedstawienie... ;)

„Pachnidło" to jedna z moich ulubionych książek, ale i film zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie moglam się więc powstrzymać, żeby nie odwiedzić pokoju o tak obiecującej nazwie.
Przyznaję, że pokój zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Jestem ogromnie czuła na scenografię, a ta absolutnie spełniła moje oczekiwania. Była przygotowana z wyobraźnią i dopracowana z sercem. Sama rozgrywka dynamiczna, sprawna, i co najważniejsze, zagadki przejrzyste i logiczne. Do tego szczypta "tego czegoś" ;) i mamy super okazję do przeżycia ekscytującej przygody :)
Na tle tych pokojów z Trójmiasta, w których byłam, to propozycja zdecydowanie o klasę wyżej. A myślę, że i w polskim rankingu pokój może zawędrować całkiem wysoko.
Do spektakularnego sukcesu może teraz brakuje mu tylko więcej... zapachu…

„Zapach jest jak włamywacz w mózgu.
Ma klucz, za pomocą którego, można otworzyć blokadę i
uwolnić swoje wspomnienia.”

Roja Dove

Ocena ogólna: 10/10

Obsługa: 10/10

Klimat: 10/10

Poziom trudności: Średni

Escape room Odeon
Odeon

Gdzie jest ten scenariusz??

15.05.2019 | data wizyty: 04.04.2019

Lubię odwiedzać "stare" pokoje.
Mają w sobie jakąś urokliwą szczerość. Nie bajerują elektroniką, często mają niekonwencjonalne, niekomercyjne rozwiązania.

Od początku niezwykle spodobał mi się pomysł na pokój Odeon - stare, opuszczone, zdezelowane kino i szalony, obłąkany reżyser - mieszanka, która już od momentu, w którym o tym przeczytałam, zaczęła działać na moją wyobraźnię...
Nawet zdarzyło mi się odpalić internet i poszukać informacji o prawdziwym radomskim Odeonie. Poczytałam o jego historii i obejrzałam klimatyczne zdjęcia tego, co z niego pozostało...
Ale przejdźmy do naszej przygody.

Gdy zamknęły się za nami drzwi świat, z którego przybyliśmy zniknął, jakby nigdy nie istniał. W mroku nasze oczy próbowały wyłowić jakieś szczegóły... W migającym świetle ekranu majaczyły stare, osamotnione fotele, na których, jak sobie wyobrażałam, dawno temu widzowie przeżywali przygody ekranowych bohaterów. Gdzieś tu, w tym pomieszczeniu poukrywane były scenariusze obłąkanego reżysera...
Ile ich było? Jak wyglądały? Gdzie ich szukać? Nie mieliśmy pojęcia!
Wiedzieliśmy jednak, że czasu jest wyjątkowo mało...

Energicznie szperaliśmy w zakamarkach, wytężaliśmy wzrok, zamieraliśmy tylko wtedy, gdy na ekranie pojawiała się nowa psychodeliczna etiudka. W rozedrganym obrazie próbowaliśmy uczepić się najdrobniejszych szczegółów, które mogłyby być kluczowe dla dalszych poszukiwań...

Czas minął szybko i chociaż nasz wynik - 12 scenariuszy - nie powalał na kolana, to jednak bawiliśmy się doskonale.
Taka formuła wyjątkowo mi podpasowała. Aż dziwię się, że jak dotąd, nie spotkałam się z podobnym pomysłem. Słyszałam też, że są śmiałkowie, którzy próbują drugiego, a nawet kolejnego, podejścia, chcąc znaleźć jak najwięcej scenariuszy.
Nie ukrywam, że jeśli tylko zdarzy się okazja, to pojawimy się tam ponownie i spróbujemy pobić nasz rekord :)

Ach, i jeszcze mi chodzi przekornie jedna myśl po głowie...
Może jeśli naprawdę odwiedzimy Odeon po raz drugi, to ukryjemy tam jeszcze jeden malutki, tyciutki scenariusz...
Ha, ha, ha :D

Ocena ogólna: 10/10

Obsługa: 10/10

Klimat: 10/10

Poziom trudności: Trudny

Escape room Bon Appetit
Bon Appetit

Apetyt na dreszczyk

13.05.2019 | data wizyty: 02.05.2019

Na co dzień jesteśmy ekipą dość zarobioną. Ciągle gdzieś wzywają nas, aby rozwiązać jakąś tajemnicę, zapobiec jakiejś katastrofie, rozwikłać sprawę niewyjaśnionego morderstwa.

Tym razem dostaliśmy cynk o pewnej tajemniczej restauracji. Temat na tyle nas zaintrygował, że pewnego dnia ruszyliśmy do Łodzi, aby na własne oczy przekonać się, co dokładnie dzieje się w tym tajemniczym lokalu "od kuchni".

Po dotarciu na miejsce zastanawialiśmy się jak dostaniemy się do środka, ale na szczęście drzwi od podwórka były otwarte.
Zajrzeliśmy ostrożnie... w półmroku nie zauważyliśmy nikogo...
Wiedzieliśmy, że nie mamy zbyt dużo czasu, żeby sprawdzić wszystkie zakamarki, zanim ktoś nas nakryje, więc błyskawicznie rozpoczęliśmy przeszukiwanie pomieszczenia centymetr po centymetrze...

Na pierwszy rzut wszystko wydawało się normalne, pomieszczenie wyglądało jak zwykła kuchnia w restauracji, i choć nie wiedzieliśmy dokładnie, co możemy znaleźć, to jednak bardziej szczegółowe przeszukiwania pozwoliły nam odkryć coś, co sprawiło, że poczuliśmy zimny dreszcz na plecach...
W naszych głowach zrodziło się podejrzenie, że w tej restauracji może dziać się coś, o czym nawet nie chcieliśmy powiedzieć głośno. Zaintrygowani znaleziskiem podwoiliśmy nasze wysiłki, aby znaleźć kolejne elementy tej upiornej układanki...

Nie wszystkie zakamarki były łatwo dostępne, do niektórych musieliśmy się dostać podstępem. Ktoś włożył dużo energii, aby mroczne tajemnice dobrze ukryć przed intruzami, którymi byliśmy. Rozwiązując kolejne zagadki i odkrywając kolejne niespodzianki wszystko powoli zaczęło nam się układać w logiczna całość...
Wyglądało na to, że ta "całość" była naprawdę przerażająca i niedorzeczna...

Czas uciekał, a my potrzebowaliśmy jeszcze jednoznacznego dowodu. Byliśmy absolutnie zdeterminowani, żeby poznać prawdę, jakakolwiek by ona nie była.
Mówi się, że kto szuka ten znajdzie... tak też było w naszym przypadku...
Nie cofnęliśmy się przed niczym, aby do końca poznać prawdę o restauracji...
Możemy z czystym sumieniem tę sprawę włożyć do katalogu "załatwione".

Przyrządzając wieczorem smaczną kolację moje myśli wróciły na chwilę do naszej mrocznej przygody w restauracji o wdzięcznej nazwie Bon Appetit... mimowolnie spojrzałam, na odbicie w ostrzu noża...
Nie ma to jednak jak własnoręcznie sobie przygotować posiłek - pomyślałam z ulgą... ;)

Ocena ogólna: 9/10

Obsługa: 10/10

Klimat: 10/10

Poziom trudności: Średni

Escape room Maniak. Zabawmy się
Maniak. Zabawmy się

Ucieknij albo zostań na zawsze...

28.04.2019 | data wizyty: 09.04.2019

Zdarzyło Ci się, że urwał Ci się film?
Największą niespodzianką wtedy może być to, gdzie się obudzisz...

Otwierasz oczy, nie wiesz gdzie jesteś, trudno Ci się ruszyć...
Próbujesz sobie przypomnieć co się stało, jakie było Twoje ostatnie wspomnienie, jak znalazłeś się TUTAJ...
Rozglądasz się wokół, starasz się dostrzec jakieś szczegóły.
To nie jest przyjazne miejsce... jakaś rudera... w mroku zaczynasz dostrzegać niejasne kształty.
Ktoś, kto Cię tu wpakował na pewno nie miał dobrych zamiarów.

Nagle słyszysz głosy i rozpoznajesz swoich przyjaciół. Z jednej strony oddychasz z ulgą, z drugiej czujesz żal, że wpakowali się w kłopoty razem z Tobą.
Postanawiasz się skupić i jednocześnie mobilizujesz energię i umysł. RAZEM na pewno uda Wam się stąd wydostać...
Ale od czego zacząć??

Przyznaję, że Maniak z opisu wydał mi się bardzo intrygującą propozycją i nie rozczarował mnie. Po Kubie Rozpruwaczu obawiałam się, że scenografia może być zbyt sterylna, jednak efekt mrocznego pomieszczenia został oddany doskonale. Zagadki logiczne, wymagające spostrzegawczości, ciekawe i różnorodne. Jest też element zaskoczenia.
Pokój ma kategorię "horror", choć moim zdaniem to raczej thriller i to taki, na który mogą się spokojnie wybrać osoby, które nie są gotowe na naprawdę mocniejsze przeżycia, albo nie lubią się bać, a chciałyby przeżyć przygodę z dreszczykiem. Pokój może być też bardzo dobrą wprawką przed czymś mocniejszym.

Nam udało się uciec. No cóż, w naszej ucieczkowej karierze mieliśmy już do czynienia z różnymi szaleńcami, mordercami i psychopatami, więc już trochę wprawy mamy. Poszło nam nawet względnie gładko, gdzieś tam trochę tylko zawiodła nas spostrzegawczość. Maniak troszkę nam pomógł, liczył pewnie, że dalej polegniemy...
I chociaż wizyta u Maniaka to naprawdę bardzo ciekawa propozycja na udany wyskok z przyjaciółmi, to jednak musisz pamiętać, że Maniak nie był zadowolony, że udało nam się uciec. W stosunku do Ciebie i Twojej ekipy może być bardziej bezwzględny... Oby następne ofiary nie natknęły się na Wasze wyschnięte szkieleciki ;)

I co... odważysz się stawić czoło Maniakowi??

Ocena ogólna: 9/10

Obsługa: 10/10

Klimat: 10/10

Poziom trudności: Średni

Escape room W 80 dni dookoła świata
W 80 dni dookoła świata

Ahoj przygodo!

16.04.2019 | data wizyty: 14.04.2019

Wiarygodna opinia

Kto z nas nie marzy o podróży dookoła świata??
Ech, taka podróż to pomysł naprawdę szalony...

Jeśli jednak masz kogoś, z kim chciałbyś w taką podróż wyruszyć, to nie wahaj się i przybywaj do zagadkowego "biura podróży" Enigma.
Oni zorganizują Wam wycieczkę marzeń :D
Co prawda, jak na biuro podróży, to Wasza przygoda zacznie się nietypowo, w pewnym gabinecie zwariowanego podróżnika…
Rozejrzyjcie się tam uważnie, to bardzo miłe ale i intrygujące pomieszczenie. Jeśli tylko macie jasny umysł, lubicie logiczne myślenie, to powinniście sprawnie poradzić sobie z zadaniami, które będziecie mieli do wykonania, zanim przygoda porwie Was w dalszą drogę.

W tej dalszej drodze, oprócz logiki, może Wam się przydać trochę współpracy i intuicji. Nie do wszystkiego jest zawsze dołączona instrukcja obsługi ;) Nie zawsze też tę instrukcję można znaleźć w necie (choć może z głównie tego powodu, że w tę podróż zabierzesz tylko przyjaciół, a komórka zostanie grzecznie w domu…)

Wierząc w Wasze zamiłowanie do rozwiązywania zagadek wiem, że ostatecznie bez większych przeszkód dotrzecie w pewne tajemnicze miejsce, gdzie znajdziecie cel Waszej podróży... Choć nawet tam u celu rozglądajcie się uważnie, nie przegapcie żadnego szczegółu, bo przecież nie chcielibyście z takiej wyprawy wrócić z pustymi rękami :)

Siedzę teraz w pracy, a w mojej głowie przewijają się kolorowe malowidła, które zapamiętałam z tej niezwykłej przygody, daję słowo, że jeszcze słyszę cichą egzotyczną muzykę...
Nie mogę przestać myśleć o tym, że chciałabym znowu skorzystać z tego tajemniczego biura podróży, popłynąć w nieznane, a przy okazji rozwiązać jakąś nową tajemnicę lub dostać jakieś intrygujące zadanie do wykonania...

Wiem, że moi przyjaciele są już gotowi do nowej podróży :)

Ocena ogólna: 9/10

Obsługa: 10/10

Klimat: 10/10

Poziom trudności: Średni

Odpowiedź firmy Enigma Room

Cierpliwie czekaliśmy i doczekaliśmy się pierwszej recenzji "80-tki", więc podwójnie za nią dziękujemy! Tym bardziej, że jest ona taka rozbudowana i barwna :) PS. A pozostałych czytających tą opinię zachęcamy do dania szansy 80-tce i zostawienia kolejnych opinii ;)

Escape room Kuba Rozpruwacz
Kuba Rozpruwacz

Mgła sprzyja zbrodni...

02.04.2019 | data wizyty: 02.03.2019

Ulice Londynu świecą pustkami...
Mgła pozwala nam ukryć niepewność na naszych twarzach...
Policja nie radzi sobie z powstrzymaniem mordercy, ostatnia nadzieja w naszej ekipie.
Czy uda nam się sprawić, że żadna kobieta nie zginie już z rąk okrutnego Kuby Rozpruwacza???

Zagadki, które mają nas doprowadzić do mordercy nie są łatwe. Przygotuj się, że musisz wszystko dokładnie obejrzeć. Koncentracja jest niezbędna, chwila nieuwagi i coś ważnego może umknąć...
Nikt nie mówił, że będzie łatwo... chociaż w tym przypadku, gdy poczujesz już skrajną desperację, możesz skorzystać z informacji już zebranych przez londyńską policję. Zawsze to jakieś wsparcie.

Co do wsparcia to owszem, przydało się, a i w samej końcówce dostaliśmy jeszcze wsparcie od właścicieli pokoju ;)
także wpadnijcie i zobaczcie, czy pójdzie Wam trochę lepiej, niż nam :D

Wystrój pokoju jest ciekawy, choć może, jak dla mnie, troszkę zbyt sterylny. Fajne efekty dźwiękowe nadające londyński klimat - pewnie mogłyby być troszkę bardziej na pierwszym planie. Zagadki logiczne, urozmaicone, choć jedna sprawiła nam kłopot poprzez to, że cieżko było powiązać ją z fabułą...
I chociaż może nie było efektów "wow", to jednak spędziliśmy sympatycznie godzinkę na grze.
Na pewno wpadniemy odwiedzić pozostałe pokoje.
Serdecznie pozdrawiam też przesympatycznych i wkręconych właścicieli - mam nadzieję, że niedługo zobaczymy się znowu :)

Uff - pomyślał Kuba...
- Tym razem udało mi się wymknąć, ale przyjdą następni...
Kto z Was spróbuje??

Ocena ogólna: 8/10

Obsługa: 10/10

Klimat: 9/10

Poziom trudności: Trudny

Escape room Freakshow
Freakshow

Można zwariować... ;)

30.03.2019 | data wizyty: 24.03.2019

W pewną niedzielę, licząc, że wizyta we Freakshow uleczy nas z obłędu, (w który wpadliśmy po wizycie w pokoju o tym samym tytule i w tej samej firmie) ogromnie podekscytowani przekraczamy drzwi z wizerunkiem złośliwego klauna. Znajdujemy się w tajemniczym korytarzu, gdzie wszystko wygląda tak tajemniczo, jak to tylko możliwe.
W powietrzu unosi się niesamowity, intrygujący, absolutnie zmysłowy zapach przygody...

Kocham tę magię, która powoduje, że zapominasz o świecie na zewnątrz. Liczy się tylko tu i teraz.
Historia wsysa Cię bez reszty, a Twój umysł ochoczo współgra z tą nową rzeczywistością...

Biegamy po niesamowitym opuszczonym cyrku, znajdujemy urokliwe zagadki perfekcyjnie zsynchronizowane z fabułą, gdy nagle natykamy się na coś, z czym w takiej formie nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy...
I w tym miejscu jest to clue ekstremalnego powodzenia tego pokoju.
Gra zaczyna Cię bardziej angażować, niż tylko rozwiązywaniem zagadek.
Możesz bać się, możesz śmiać się - wbrew pozorom wybór należy do Ciebie.
Strach ma wielkie oczy, więc nie patrz oczami ;)
Obserwuj! Im szybciej "to" do Ciebie dotrze tym lepiej ;)

Przyznaję więc, że było naprawdę bardzo zabawnie :D
Zaskakująco zabawnie... :D

Później, na spokojnie przeczytałam WSZYSTKIE opinie o tym pokoju.
I wiesz co... czytałam, że niektórzy wychodzili sobie przed czasem!
Zapłacili za godzinę a wychodzili wcześniej...
A przecież mogli sobie jeszcze pochodzić, pooglądać, przyjrzeć się jak wygląda sufit, posiedzieć na krzesełku widza, pooglądać plakaty, jeszcze raz zapytać Zoltana o przyszłość, zakręcić koło fortuny, przejść się jeszcze raz korytarzykiem dla cyrkowej orkiestry...
Że rozwiązali zagadki??
Rany, to mogli udawać, że nie umieją, że czegoś tam jeszcze szukają, że coś nie dosłyszeli podpowiedzi... ;)

W tym pokoju rozczuliło mnie wszystko.
Pomysł, klimat, zagadki, scenografia, poczucie humoru i coś jeszcze...

NIe... obłędu się nie pozbyłam, raczej teraz to już całkiem zwariowałam :D

Ocena ogólna: 10/10

Obsługa: 10/10

Klimat: 10/10

Poziom trudności: Średni

Pokaż następne