Gripp
  • Escape room NAUTILUS: Podmorska Przygoda

    NAUTILUS: Podmorska Przygoda
    Wyjście Awaryjne
    Warszawa

    Wiarygodna opinia

    Na samym dnie...

    22.07.2019 | data wizyty: 08.06.2019

    Znacie to uczucie, gdy wszystko mówi wam, że coś złego się wydarzy...?! I się wydarzyło. Nagle jesteście na dnie oceanu i macie 60 minut, żeby się stąd wydostać, bo powietrza to wystarczy tylko na tyle czasu…Zatem bez zbędnej zwłoki - czas start!

    To już kolejny pokój Wyjścia Awaryjnego, który mieliśmy przyjemność odwiedzić. I tym razem wycieczka udała się również znakomicie.

    Pokój bardzo klimatyczny. Pieczołowicie wykonane dekoracje są ozdobą całej zabawy. Jednocześnie pozwalają wczuć się w historię okraszoną przygodami Verne’a. Jakaż to by była przyjemność uciekać z Nautilusa, gdyby coś nie skrzypiało i trzeszczało w łodzi podwodnej na dnie oceanu..?! :) A tutaj trzeszczy, skrzypi…i do tego jest….hmmm…”okrętowo”. Bez zdradzania szczegółów – pokój bardzo ładnie przygotowany, za co należy się duży plus. Fani klimatów marynistycznych powinni być zadowoleni :)

    Miłośnicy przygody będą również zadowoleni, bo czeka na nich tutaj sporo dobrej zabawy i mnóstwo zagadek. Zastosowano sporo elektroniki, ale również klasyczne rozwiązania znalazły tutaj dla siebie miejsce. Osiągnięto kompromis, który zadowoli zarówno wielbicieli nowoczesności w pokojach, jak również konserwatywnych graczy. Wszystko działało dobrze - jedynie przy jednej z zagadek trzeba było być bardziej zdecydowanym. My rozwiązywaliśmy ją będąc nad wyraz delikatnymi, co spowodowało pewne przestoje czasowe ;)

    Nie jest to najtrudniejszy pokój jaki odwiedziliśmy, ale do łatwych też go nie można zaliczyć – bardzo mocny „średniak”. Przez mnogość zagadek, czas szybko ucieka, a nam przychodzi ściągać się z niebezpiecznie zbliżającym się finałem gry. Dlatego wszystkie ręce na pokład i wytężać zmysły, bo inaczej każdy szczur lądowy pochłonięty zostanie przez odmęty oceanu.

    I jeszcze o obsłudze słowo…Po raz kolejny na najwyższym poziomie. Kontakt w trakcie gry jest utrzymywany na linii gracze-obsługa praktycznie non-stop. Podpowiedzi podawane z wyczuciem. Wszystko wyszło jak powinno.

    Uważam, że pokój wart jest odwiedzenia. Bardzo przyzwoity ER w klimacie przygodowym, gdzie nie ma czasu na nudę. Dobra zabawa gwarantowana!

  • Escape room W cieniu piramid

    W cieniu piramid
    Wyjście Awaryjne
    Warszawa

    Indiana Jones byłby zachwycony…

    05.05.2019 | data wizyty: 03.05.2019

    Słońce, piach, żar się leje z nieba. Ach te wakacje…Tak to mogłoby wyglądać. Bo przecież w cieniu piramid można wypocząć…Lecz nie tym razem. Teraz to jest robota do zrobienia a czas nagli. Naziści już tu są! Nikt nie wie czego oni tu właściwie do diabła szukają. My też nie. A jak nie wiemy, to pora się dowiedzieć. Nikt nam nie podziękuje za przywiezienie opalenizny, jeśli razem z nią nie dostarczymy informacji o tym, co tu się właściwie dzieje….A dzieje się! :) Zapraszam do recenzji - szczególnie wszystkich żądnych przygód.

    Wśród ikon popkultury jest kliku jegomości, którzy wsiąkli tak bardzo już w naszą świadomość, że chyba nie sposób wyobrazić sobie rzeczywistości bez nich.
    Sherlock Holmes jest tym dla zagadek, czym James Bond dla szpiegostwa. Luke Skywalker to chyba najbardziej znany w galaktyce jedi, a Indiana Jones lubi wszelkie przygody, gdzie historia i tajemnica się ze sobą splatają.
    Dla kogoś wychowanego na historiach tych bohaterów każde spotkanie z miejscem, które w jakiś sposób się z nimi kojarzy jest doznaniem miłym dla serca i duszy. I tak jest też w przypadku pokoju „w cieniu piramid”. A teraz recenzja - kilka słów połączonych bardziej lub mniej sensownie. Mieszanina uczuć, odczuć, wrażeń i emocji. Ja wizytę w escape roomie „w cieniu piramid” mam już za sobą. Czy na szczęście…czy raczej na nieszczęście - o tym pod koniec. Teraz kilka słów recenzji.

    Pokój o tematyce przygodowej. Nie ma co się oszukiwać - tutaj czuć aż ducha Indiana Jones’a. Fabuła osadzona została w Egipcie. A jak Egipt - to piramidy. Jak piramidy…to dużo do czynienia ze starożytnością. I w tym wypadku starożytność jest tematem przewodnim fabuły. Natomiast zastosowane w pokoju rozwiązania to ze starożytnością mają mało wspólnego. Użyte mechanizmy to najwyższa klasa - chapeau bas za to. Pokój jest „zerokłódkowy”, zatem wszystko zostało oparte na mechanizmach elektronicznych. I wykonano to celująco. Zastosowane rozwiązania są bardzo dobrze wkomponowane w tematykę pokoju. Nie ma tutaj odczucia, że coś nie pasuje, odstaje od reszty. Uzyskano pełną harmonię pomiędzy klimatem fabuły a całą otoczką wszelakich zastosowanych mechanizmów - niewidocznych dla oka a stanowiących o poziomie zabawy. Dodatkowo jest klika smaczków, które przypadną fanom Indiany Jones’a do gustu - ale to trzeba zobaczyć samemu. Bez spojlerów;) Warto również wspomnieć, że wszystkie mechanizmy działają bez najmniejszego zarzutu. Nic nam się nie zblokowało, nie przycięło, nie było problemów, że coś się nie uruchomiło. Jak w świeżo naoliwionej maszynie.

    Jak było o warstwie technicznej, to będzie teraz słów kilka o warstwie wizualnej. Scenografia to….zaraz, zaraz, gdzie jest moja szczęka?! A tutaj leży - tak mocno opadła ;) Pokój jest piękny! Słowami opisać wszystko będzie ciężko - najlepiej zobaczyć. Widać, że wykonano tutaj dużo pracy zarówno przy wymyśleniu, jak pokój ma wyglądać, a potem równie dużo albo i więcej wysiłku włożono już w część dotyczącą realizacji.
    Nie ma tutaj przypadku. Każdy element został bardzo dobrze wykonany. Nie ma tutaj bylejakości i tandety. Niechaj świadectwem jakości będą kamienne elementy, których w pokoju trochę się pojawiło - są one wspaniałe zarówno dla oka, jak i przyjemne w dotyku dla dłoni. Piramida musi być w końcu szorstka.

    Warstwa wizualna to nie tylko scenografia i rekwizyty. To również gra świateł. A w pokoju oświetlenie jest prima sort. Znów widać staranność i pieczołowitość w ustawianiu wszystkich źródeł światła. A jest ich w pokoju bardzo wiele. Tylko niech nikt nie myśli, że przez to pokój traci na jakości. Nic z tych rzeczy. Odpowiednio skierowane oświetlenie potrafi uwypuklić pewne elementy, a inne ukryć. Gra światła z cieniem powiększa tylko nastrój mroku panującego w piramidzie. I tak to powinno wyglądać.

    Dodatkowo w pokoju zadbano o właściwe efekty dźwiękowe, tak by również i w tym aspekcie nie pozostała jakaś pustka i by w pełni wpłynąć
    na wszelkie zmysły gracza. Z przeróżnych zakamarków pokoju dobywają się dźwięki potęgujące odbiór przygody.
    A jeśli mowa już o ścieżce dźwiękowej to warto wspomnieć, że w pokoju narracja dla fabuły została poprowadzona również przy wykorzystaniu dedykowanych nagrań. Całość jest bardzo ładnie połączona i dzięki temu gracze otrzymują ciekawą historię przekazaną w multimedialny sposób. Bardzo duży plus za takie innowacyjne podejście do tematu :)

    Zostało jeszcze do napisania kilka słów o ogólnym odbiorze pokoju w tej części, która chyba najbardziej interesuje wytrwanych poszukiwaczy przygód, czyli o zagadkach. A tych tutaj jest mnóstwo!!! Wszystkie bardzo klimatyczne i powiązane ze sobą logicznie. Zastosowano przeróżne rodzaje zagadek. Trochę na spostrzegawczość, trochę na zręczność. Jest tutaj naprawdę dużo fajnej zabawy! :) Część zagadek może być rozwiązywana równolegle, co pozwala na sprawne rozdzielenie się grupy uczestników i nie deptanie sobie po piętach. Każdy znajdzie coś dla siebie. I na koniec pokoju czekają nas jeszcze moralne dylematy - chyba do tej pory nie widziałem takiego zakończenia :)

    Pokój robi fenomenalne wrażenie. Dużo achów i ochów można z siebie wydusić odwiedzając to miejsce. Zabawa trwa 60 minut a każda minuta jest bardzo miłym doświadczeniem.
    Może nie jest to największy pokój pod względem zajmowanej powierzchni w jakim byłem, ale na pewno jest to pokój, w którym współczynnik jakości do zajmowanej powierzchni jest bardzo, bardzo wysoki. Muszę napisać, że jest to obowiązkowy punkt do sprawdzenia na warszawskiej mapie ER’ów. Dla mnie 11/10! I niestety na moje nieszczęście - ja już grę w tym pokoju mam za sobą. A czy Wy odważycie się sprawdzić jakie tajemnice kryją się w cieniu piramid?! ;)

  • Escape room Kolonizacja Marsa

    Kolonizacja Marsa
    Świat Zagadek
    Warszawa

    Wiarygodna opinia

    Z wizytą na Marsie

    15.04.2019 | data wizyty: 24.03.2019

    Kiedyś marzeniem ludzkości było dolecieć na Księżyc. Dobre pół wieku temu udało się tego dokonać. Jednak człowiek to taka istota, której wiecznie mało. Zawsze chce więcej i więcej. By zaspokoić ciekawość wysyła sondy poza Układ Słoneczny. Robi zdjęcia czarnych dziur oddalonych bagatela 50 mln lat świetlnych od Ziemi. A loty osobowe na Marsa to kwestia prawdopodobnie kilku najbliższych lat. Jednak, nie trzeba lecieć na Marsa, aby żeby poczuć się jak kolonizator „czerwonej planety”.

    Wystarczy zebrać się w sobie, przemóc niechęć do podróży i wybrać się do centrum handlowego w Markach. To wcale nie jest tak daleko ;) A na pewno bliżej niż ten kręcący się nam nad głowami prawdziwy Mars.

    Wizyta w pokoju Kolonizacja Marsa to bardzo ciekawe doświadczenie. Doświadczenie jest tutaj słowem kluczem, bo oto wchodzimy w rolę naukowców, którzy zostali wysłani hen, hen daleko. I jak już dotarli tam, gdzie dotrzeć mieli, to przyszło im zmierzyć się z siłami przyrody, aby niesprzyjające środowisko uczynić bardziej sprzyjającym :)

    Pokój jest „inny”. Tematyka oryginalna. Na pewno wyróżnia się scenografią i wątkiem przewodnim. Niewiele jest pokojów, gdzie mamy tyle „nauki”. A tutaj wszystko zostało ładnie zebrane w całość i mogę potwierdzić, że potencjał jest dobrze zagospodarowany. Niech o „futurystycznym” charakterze pokoju świadczy chociaż fakt, że nie ma tutaj ani jednej kłódki (dla tych, którzy nie lubią przekręcać bębenków to bardzo duży plus). Wystrój bardzo ładny, czuć tutaj klimat laboratoryjny.

    Zagadki są zróżnicowane zarówno pod kątem poziomu trudności jak i rodzaju. Dzięki mnogości zastosowanych rozwiązań nie ma tutaj rutyny. Trzeba ruszyć głową, rzucić okiem tu i ówdzie i jeszcze wykazać się właściwymi czasami reakcji na proste bodźce motoryczne (tutaj było dużo uciechy i mnóstwo potu ;) ) Zabawy sporo i przeznaczony na grę czas zabawy można w pełni zagospodarować. Nie ma nudy. Aż do samego końca – wyjście też może być wyzwaniem, dla osób zmęczonych już zagadkami :)

    A jeśli już była mowa o poziomie trudności to pokój w mojej ocenie jest idealny dla grup średniozaawansowanych. Chociaż myślę, że jak ktoś czuje klimaty zabaw typu escape room, to mając już ze 3-4 pokoje na koncie, może przyjść i zmierzyć się z Kolonizacją Marsa – niektórym po prostu sprzyja tzw. szczęście nowicjusza. Poza tym w razie gdyby coś nie szło, to czujne oko nadzoru z Ziemi naprowadzi na właściwe tory.

    Opieka w pokoju na najwyższym poziomie. Cały czas gra jest obserwowana i nie ma sytuacji, że brak jest kontaktu z bazą i trzeba czekać na „odbiór”…A po grze można przyjemnie porozmawiać o tym i owym. Obsługa na najwyższym poziomie! :)

    Osobiście polecam wizytę w tym pokoju. Jest kosmiczna zabawa, a to najważniejsze. Na pewno warto się wybrać, bo pokój na pewno jest inny niż pozostałe.

  • Escape room Cyrk dziwadeł

    Cyrk dziwadeł
    Escapers
    Warszawa

    Zapraszamy, zapraszamy!!! Przedstawienie dziś wam damy!

    17.02.2019 | data wizyty: 26.01.2019

    Do miasta przyjechała jakaś trupa cyrkowa. Nigdy nie byłem fanem klownów a dobrowolne przebywanie w ich towarzystwie uznawałem za znak skrajnego masochizmu. Niby wesoły ludzik, uśmiechnięty od ucha do ucha…ale coś z nimi zazwyczaj jest nie tak. Nie ma tak wesołych ludzi…Z czego oni się tak cieszą?!
    Wiadomość o przyjeździe cyrku dziwadeł zelektryzowała mnie na miejscu. Gazety zaczęły reklamować to wydarzenie prześcigając się na krzykliwe nagłówki. A ja czułem jakiś taki dziwny strach przemieszany z niepokojem. Znacie to uczucie gdy ściska was w żołądku i wyskakuje wam gęsia skórka..?! Właśnie tak się czułem tamtego dnia. Coś zaczęło mi mówić, że to nie będzie dobry czas…Czułem, że coś się wydarzy….

    I tego sobotniego dnia wydarzyło się. Ciążące we mnie poczucie nadchodzącego zła w końcu objawiło się. Zaginęła nasza przyjaciółka. Wszystkie ślady wiodły wprost do cyrku dziwadeł…TEGO cyrku dziwadeł. Nie dało rady uniknąć wycieczki wprost w trzewia miejsca, które uznawane jest w powszechnym obiegu za zabawne…

    Dla fana American Horror Story, Cyrk dziwadeł jest obowiązkowym punktem na mapie ER’ów. Dla mnie był to drugi pokój nawiązujący do tej antologii horroru. I przyznam, że szedłem tam z lekkim poczuciem niepewności, czy pokój spełni moje oczekiwania względem odwzorowania i wykorzystania potencjału drzemiącego w AHS. Udało się. Może trochę przedwcześnie opisuję werdykt, ale wyszedłem z Cyrku dziwadeł w pełni ukontentowany. Było bardzo dobrze…A trochę więcej na temat samego pokoju i zabawy w tekście poniżej :)

    Cyrk dziwadeł określony jest jako horror. Takim powinien być i może ze względu na pewne mocne akcenty można próbować wpisać ten ER w gatunek horrorów. Jednak według mnie jest to bardziej mroczny thriller. W końcu straszenie nie jest przypisane tylko i wyłącznie do horrorów :)

    Zabawa trwa 75 minut i jest to czas, w którym da się rozwiązać wszystkie przygotowane zagadki - a jest ich tutaj dosyć sporo. Nasza drużyna potrzebowała do tego 75 minut i 8 sekund (plus dwie małe podpowiedzi ;) ). Pokój nie należy do łatwych. Trzeba znać się już trochę na zabawach typu ER. Doświadczenie nie jest tutaj wrogiem, a być może będzie sprzymierzeńcem.

    Zabawa toczy się w cyrku. Miejsca jest dosyć sporo, jednak drużyny powyżej 4 osób mogą czuć się już lekko stłoczone. Jest to cyrk, ale nie za duży ;) Wykończenie pomieszczenia i użyte rekwizyty bardzo klimatyczne i w pełni wpisujące się w atmosferę historii. Do tego jest jeszcze nastrojowe oświetlenie, nadające całości mroczniejszego efektu. Pokój wypełnia muzyka - lekka i wesoła, jak to w cyrku;)

    Zagadki - jak już wspomniałem, jest ich tutaj sporo. Ilość i jakość według mnie na doskonałym poziomie. Nie ma tutaj powielania schematów. Każda zagadka to praktycznie inny mechanizm. Nie ma tutaj ciągłego biegania z kluczami od jednej do drugiej kłódki. Jest zdecydowanie coś innego - dla każdego coś miłego :) Nasza ekipa nie narzekała na nudę. Wspólnymi siłami rozwiązywaliśmy poszczególne etapy prowadzące do finałowego rozwiązania.

    Całość zabawy mocno zakorzeniona jest w świecie wykreowanym w amerykańskim serialu. Jako fan - szczególnie pierwszych 4 części - uważam, że praca włożona w przygotowanie tego pokoju jest na najwyższym poziomie i widać to w każdym najdrobniejszym elemencie. Bardzo polecam. Ja tą przygodę mam już za sobą (niestety), ale napiszę tylko - WARTO!!!

  • Escape room Tajemnice Leonarda

    Tajemnice Leonarda
    Escapers
    Warszawa

    Stary człowiek i…jego tajemnica

    16.02.2019 | data wizyty: 26.01.2019

    Leonarda da Vinci nie trzeba przedstawiać chyba nikomu. Człowiek-instytucja. Samo wymienienie profesji, którymi parał się ten wybitny człowiek zajęłoby mnóstwo miejsca i czasu. Był on tak doskonały w tym co robił i tak bardzo wszechstronny, że można podejrzewać, iż jest to lekko naciągane. Jeden człowiek, a tyle zdolności i tyle wiedzy. Wizjoner swoich czasów, którego ślad odcisnął się dosyć dobitnie na historii ludzkości.

    Tylko w czasie podróżować nie potrafił. Chyba…bo kto go tam wie. Ileż tajemnic po sobie jeszcze pozostawił?! Jedno jest pewne - jedną tajemnicę można odkryć odwiedzając właśnie ten Escape Room.

    Wkraczając do świata Leonarda da Vinci trzeba liczyć się, że będziemy musieli zderzyć się ze światem w swojej analogowej formie. Nie ma mowy o cyfrowych rozwiązaniach znanych z czasów nam współczesnych. I tak właśnie jest w warsztacie mistrza. Analogowo! Bardzo analogowo i dzięki temu bardzo adekwatnie do tematu zabawy. Zatem, jeśli ktoś ma chociaż odrobinę nadziei, że będzie tutaj elektronika…to raczej nie tym razem. (raczej…bo jest jej odrobina, która wpisuje się w całość historii, jednak nie odgrywa ona tutaj zbyt dużej roli).

    Pokój urządzono w klimacie przygodowym. Nie biegamy tutaj z batem niczym Indiana Jones, nie zwiedzamy lochów zamczyska, nie robimy włamu do banku…ale robimy włam do warsztatu Leonarda. I jak na warsztat z XVI w. to wizualnie pokój się broni. Dużo drewna. Dużo dziwnych wihajstrów. Jest bardzo klimatycznie (ach ten kredens i jego drzwiczki;) ). Widać tutaj sporo włożonej pracy, aby uzyskać ciekawy efekt dla oka. I to cieszy.

    Jak jest włam to musi być jakiś fant, po który przyszliśmy. I fant gdzieś faktycznie się znajduje. Przez 60 minut mam okazję na przeszukanie pracowni, aby znaleźć to, po co przyszliśmy. Czasu mogłoby się wydawać, że mało, ale bez nerwów…Chłodna głowa, podział obowiązków i zadań i jest bardzo duża szansa na odnalezienie zguby w ciągu tego czasu. Nam zajęło to ok 45 - 50 minut bez jakiegokolwiek pośpiechu z malutką podpowiedzią na samym końcu…

    Zagadek jest dosyć sporo. Są momenty dla tych bystrzaków, którzy lubią przeszukiwać. Jest coś dla tych manualnych. Cierpliwi nudzić się też nie będą. Jak kogoś główka nie boli, to znajdzie dla siebie także coś, co może przyprawić o ból głowy :) Dla każdego coś miłego. I ku przestrodze - jest to pokój drużynowy. Jeśli ktoś przyjdzie licząc na rozwiązanie całości solo, to się srogo zawiedzie. Czasem trzeba najzwyczajniej w świecie skorzystać z pomocy, aby ruszyć dalej ;)

    O ile samego mistrza Leonarda raczej tutaj nie napotkacie, to istnieje spora szansa spotkania z obsługą pokoju. Bardzo duży plus za obsługę. Strzegli, by wszystko poszło zgodnie z planem. Po zabawie bardzo miło można było pogadać na temat pokoju i nie tylko. Spędziliśmy dodatkowo kilkanaście minut na gawędzeniu o ER’ach. Dla mnie liczy się gra, ale wszystko co jest wokół gry również jest istotne. A taka rozmowa z mistrzami gier to również ważny smaczek.

    Pokój dla grup średniozaawansowanych. Jeśli ktoś ma już z trzy-cztery pokoje na koncie i czuje o co chodzi w tego typu zabawach, to myślę, że może próbować swoich sił i tutaj. Zagadki są różne. Jednak ich poziom trudności nie jest wyśrubowany w kosmos. Bardzo miłe miejsce dla spędzenia czasu przy wspólnej zabawie ze znajomymi. Polecam i dodam na koniec, że warto zachować porządek w warsztacie mistrza :)

  • Escape room Dom pogrzebowy

    Dom pogrzebowy
    Fun4Brain
    Poznań

    Z serii nietypowe miejsca : z wizytą w...domu pogrzebowym :)

    26.12.2018 | data wizyty: 03.11.2018

    Jaki może być najbardziej nietypowy pomysł na temat przewodni dla Escape Room’u?! Przeglądając dostępne w Polsce ER’y można odnieść wrażenie, że tematów jest bez liku i co osoba to ma swoje, coraz to nowsze i dziwniejsze pomysły. Krypty, jaskinie, wyspy, lochy….tak, to standard. Nawiedzone domy, katakumby, pokoje rodem z filmów/książek…To wszystko jest, bo musi być. Dla mnie mocno odjechany byłby klimat horroru w sklepie z cukierkami…Jednak dom pogrzebowy to także dosyć nietypowy temat dla ER’a, który w opisywanym przypadku broni się dzielnie.

    Ze względu na tematykę pokój sam w sobie jest dosyć specyficzny. Mocno stonowane wyposażenie, przyprawione odpowiednią ścieżką dźwiękową i zapachową wywołuje nastrój powagi. W końcu to dom pogrzebowy, a nie plac zabaw. I musi być poważnie, jak na przystanek przed wiecznością przystało…

    Pokój jest bardzo ciekawy i wymagający. Generalnie, jak to w ER’ach, chodzi o to by się wydostać. Bez zbędnej fabuły. Trzeba uciec i tylko tyle. Albo aż tyle. Gra do łatwych nie należy. Poziom doświadczony jak byk. Trzeba być bardzo uważnym. Nam tej uwagi zabrakło na pewnym etapie, co się zemściło i skończyło jedną małą podpowiedzią (a byłby wynik dający miejsce w pierwszej „3”…ech). 75 minut to czas wystarczający na zabawę, jednak trzeba mocno pracować nad wyjściem od pierwszej minuty. Tu nie ma miejsca na bimbanie…

    Zagadek jest dużo i bardzo różnych. Zastosowane mechanizmy i rozwiązania dają frajdę z interakcji z nimi. Różnorodność łamigłówek nie pozwala na nudę. Słowa uznania dla twórców, za stworzenie pokoju, w którym na stosunkowo niewielkiej powierzchni umieszczono tak wiele zagadek w tak różnym stylu. Brawo!

    Obsługa Fun4Brain na najwyższym poziomie. W razie problemów poddają podpowiedzi błyskawicznie. Można też liczyć na przyjemną pogadankę po zabawie i pamiątkowe zdjęcie :)

    Każdemu życzę by trafił do domu pogrzebowego…hmmm…naturalnie mam na myśli ER od Fun4Brain. Satysfakcja dobrej zabawy gwarantowana! :)
    A ja czekam na kolejny Escape tour do Poznania i być może już nowy pokój od tej ekipy - na pewno odwiedzę! :)

  • Escape room Sekret dziadka

    Sekret dziadka
    Fun4Brain
    Poznań

    U dziadka nie ma nudy!

    26.12.2018 | data wizyty: 03.11.2018

    Nie ma to jak na wsi. Spokój, sielanka, wolno płynący czas, pełen relaks…Mucząca krowa w oddali, piejący kogut o poranku, zapach świeżo zżętego zboża, smak wypieczonego w piecu chleba…i warsztat dziadka skryty za domem. Właśnie…à propos dziadka. Dosyć tajemniczy z niego jegomość. Zawsze mnie zastanawiało co on tam w warsztacie wyczynia…aż postanowiłem to sprawdzić.

    I jak postanowiłem to tak się stało. To co zobaczyłem przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Niby dziadek, taki spokojny człowiek, a takie rzeczy w tej komórce wyczyniał, że nie jednego by zawstydził. Pełen profesjonalizm….No kto by przypuszczał, że DZIADEK takie rzeczy…Gdyby tylko pleban się dowiedział…;)

    A teraz konkretnie. Pokój przygotowany profesjonalnie. Wyposażenie na najwyższym poziomie w pełni wpisujące się w tematykę pokoju. Pięknie wszystko przygotowane w drewnie, jak to w komórce dziadka. Sporo elementów. Jest tak, jak być powinno. Czyli wchodzimy i mamy typową szopę. Fajerwerków tylko brakuje, ale jakby się pojawiły to pewnie komórka z dymem by poszła. Ale bez fajerwerków też jest super! Widać, że pomysł i realizacja spotkały się wspólnie. Wszystko jest bardzo ładnie zgrane i cieszy oko :) Nic nie jest pozostawione przypadkowi…

    Zagadek bardzo dużo. Nie dość, że jest ich dużo to też są bardzo zróżnicowane. Sięgają daleko poza horyzonty schematu „znajdź kluczyk-otwórz skrytkę”. Tutaj nie ma miejsca na rutynę. Jest za to miejsce na oryginalność. Bardzo duży plus za zagadkę, w której trzeba zdobyć potrzebny element w nietypowy sposób. Z czymś takim jeszcze nigdy się nie spotkałem. Wszystkie elementy działały bez zarzutu. Nie było żadnych problemów z zagadkami od strony technicznej.

    Nasza 4-osobowa drużyna poradziła sobie sprawnie z zagadkami i zostało nam jeszcze dosyć sporo czasu do końca. Obyło się bez podpowiedzi, ze stratą dla naszej zabawy ;) Dopiero po zakończeniu zostało nam pokazane, w jaki sprytny sposób dostarczane są podpowiedzi do pokoju :) Warto się z tym sposobem zapoznać, bo jest on nietypowy.

    Poziom trudności w moim odczuciu to taki mocny średniozaawansowany, lekko podchodzący pod doświadczony.

    Obsługa jest bardzo sympatyczna. Za dużo problemów z nami nie mieli, a i my ich za bardzo nie męczyliśmy podczas gry. Ale miło można było porozmawiać zarówno przed jak i po grze.

    Kończąc muszę zarekomendować wizytę w tym pokoju. Nie pozostaje mi nic innego. Z pokoju wyszedłem z poczuciem świetnie spędzonego czasu. Zabawa była przednia i żal tylko, że już mam tego ER’a za sobą…
    Polecam pokój. W pełni zasługuje on na swoje miejsce w rankingu. Dzielnie trzyma się w czołówce, ale nie jest to kwestia przypadku. Ten pokój jest bardzo dobry!

  • Escape room Jak uratować smoka

    Jak uratować smoka
    DreamScape
    Poznań

    Na ratunek ginącym gatunkom...

    26.12.2018 | data wizyty: 02.11.2018

    Jak uratować smoka ? To dosyć nietypowe zadanie. Może ze względu na to, iż smoki to stworzenia płochliwe o dosyć zawiłej osobowości a ich zatrważająca liczebność na świecie nie ułatwia ich poznania i zrozumienia. Jednak w tym Escape Roomie stajemy przed szansą uratowania jednego z tych sympatycznych stworzonek.

    Przenieśmy się do magicznej krainy. Niech nie dziwią nas wszystkie magiczne sztuczki. Przecież magia w takim miejscu to nic nadzwyczajnego. Normalka, prawda?!
    I z tą magią musimy być dobrze zapoznani, bo inaczej nie będziemy w stanie poradzić sobie z jakże odpowiedzialnym zadaniem. Tak, bez magii nie wskóramy tutaj zbyt wiele. Jeśli nie zaczarujemy tego i owego to niestety, przyjdzie nam zmierzyć posmakować porażki. Ale, ale… mamy uratować smoka!!!

    Pokój poddany został próbie 4 osobowej grupy. Udało nam się i to w dosyć dobrym czasie uporaliśmy się z zagadkami. Całość głównej części zabawy zajęła nam ok. 30 minut. Jednak w pokoju ukryty jest mały bonus:) Kto się z nim upora, czeka dla niego dodatkowa nagroda;) Warto pobawić się chwilę dłużej, bo zagadka strzegąca dodatkowej nagrody to dodatkowe kilka minut kombinowania - a o to chodzi przecież w ER.

    Pokój przygotowany starannie, w klimacie baśniowym. Zagadki, z którymi przyszło się nam zmierzyć, są bardzo różne. Sprawne oko, silne płuca, zwinne dłonie - wszystko to przyda się śmiałkom odwiedzającym ten ER.

    Czas w pokoju upłynął nam bardzo szybko i przyjemnie. Wyszliśmy zadowoleni. Wszystko odbyło się bez najmniejszych problemów. Jest to idealny pokój „przerywnik”, gdzie można spokojnie sobie odsapnąć od ER’ów „fabularnych”. I dobrze, że taki pokój jest w ofercie, bo taka odskocznia jest jak najbardziej wskazana…

    Obsługa na najwyższym poziomie. Podobnie jak w Koneserze, tak i tutaj na wstępie mamy bardzo ciekawe wprowadzenie do gry. Brawa dla Mistrza Gry za zbudowanie odpowiedniej atmosfery :)

    Serdecznie polecam zarówno ten pokój jak i Konesera…A sam czekam na kolejny pokój…

  • Escape room Koneser

    Koneser
    DreamScape
    Poznań

    Oszukać oszusta...

    26.12.2018 | data wizyty: 02.11.2018

    To miała być rutynowa akcja. Wchodzimy, zabieramy co trzeba i już nas nie ma. Zwykły doliniarz dałby radę. Nic trudnego. To poszliśmy i przyjęliśmy zlecenie. I wnet się okazało, że łatwo nie będzie. Ukraść komuś zegarek z ręki to nic takiego, ale zabrać taki cenny obraz Koneserowi…to już inna bajka.

    Uwaga! Akcja…Wchodzimy. Czas leci, w tle dobiegające odgłosy aukcji, a my jesteśmy na misji zdani tylko i wyłącznie na siebie. Operacyjny czujnie wspiera nasze działania. Ale to my musimy znaleźć ten obraz. To my jesteśmy tu i teraz…

    Każdemu komu bliskie są klimaty Różowej Pantery, Gangu Olsena, Ocean’s 11..13, Mission Impossible pokój się spodoba. Tutaj nie ma przypadku. Wszystko jest na swoim miejscu. W Koneserze można poczuć się jak na prawdziwej akcji. Klimat został tak wspaniale odwzorowany, że nie ma tutaj miejsca na nudę, czy też niezadowolenia.

    Dostajemy zabawę na 102. Nie dość, że logiczna fabuła wciąga gracza w zabawę, to jeszcze wykonanie na najwyższym poziomie pokoju pozwalają się cieszyć każdą minutą tej zabawy.

    Połączenie dosyć klasycznego scenariusza z wymyślnym sposobem realizacji to jest niewątpliwie atut tego pokoju. Dostajemy tutaj wyszukane łamigłówki okraszone ciekawymi mechanizmami. Można się zdziwić, ale jest to zdziwienie z natury „ale jak to tak?!”. Ten pokój to niewątpliwie kawał dobrze zszytej na miarę rozrywki, która wciąga gracza w interakcję i nie pozwala mu nawet na chwilę nudy. Nie, nudy tutaj nie ma. Jest Zabawa.

    Pokój odwiedzony przez grupę 4 osobową. Miejsca aż, aż… Każdy miał swoją przestrzeń do działania i nie wchodziliśmy sobie w paradę.

    Zagadki przeróżne, ale spójne i logiczne. Zastosowane rozwiązania dziwią, ale chyba każdy tak ma, że jak jest zdziwienie to jest dodatkowy plus dla pokoju. Gdyby był standard, to byłoby nudno ;) A tych zdziwień było tutaj dosyć sporo. Oprawa wizualna i audio na najwyższym poziomie. W miarę postępów w grze, akustyczne i wizualne tło zmieniają się…ale nie zdradzę co i jak, żeby nie psuć zabawy.

    Poziom trudności w mojej ocenie klasyfikuje ten pokój dla grup średniozaawansowanych. Jest trochę podpuch, ale jakoś Koneser musi bronić się przed natrętami czyhającymi na jego skarby.
    Jeśli ktoś ma kilka pokoi na koncie i wie o co chodzi w tej zabawie, to tutaj bez wątpienia się odnajdzie.

    Na słowa uznania zasługuje również obsługa. Wiadomo, że klimatyczny wystrój ER’a, poziom zagadek, czy też niezawodność mechanizmów jest ważna. Tutaj to wszystko jest, ale do tego wszystkiego jest też miła i profesjonalna obsługa. Świetnie się rozmawiało zarówno przed, jak i po grze. Bardzo klimatyczne wprowadzenie dodatkowo podbiło atmosferę zabawy.

    Z pokojami w tzw. „topce” jest zawsze ten problem, że oczekiwania względem nich są bardzo duże. Nasze także były. I się nie przeliczyliśmy. Serdecznie polecam ten pokój! :)

  • Escape room Program Goździk

    Program Goździk
    The Bunkier Escape Rooms
    Poznań

    Gdzie się podziały te wszystkie dzieci?!

    26.12.2018 | data wizyty: 02.11.2018

    Tajny ośrodek badawczy. Położony gdzieś, w bliżej nieokreślonym nigdzie. Zajmujący się z grubsza nie wiadomo czym. Sprawa od samego początku wyglądała na podejrzaną. Zaginione dziewczynki. Legenda o czarnej wołdze i takie tam…Czy to wszystko ma sens?! I jeszcze świadkowie…a raczej ich brak. Sprawa rodem ze strefy 51…Tylko nikt nie wspominał o kosmitach…

    Tajne laboratorium i dziwne badania mogą być bardzo wdzięcznym tematem na fascynujący pokój ER w klimacie dreszczowca. Jednak sam dobry temat nie tworzy pokoju. Ileż to razy dało się spotkać „dzieła”, które w zamierzeniu miały być dobre, a wyszła zwykła chała…?!
    Tym razem rozczarowania nie będzie. Autorzy pokoju lekcje odrobili i wykorzystali drzemiący w tematyce tajnych laboratoriów potencjał. Stworzono tutaj przestrzeń, w której połączono ze sobą intrygującą historię z ciekawymi rozwiązaniami. I tak, do zabawy oddano uczestnikom miejsce, w którym można pobawić się na wielu różnych płaszczyznach.

    Początkowo wydawać się może, że pokój jest oszczędny w swoim wystroju. Nic bardziej mylnego. Laboratorium musi być hermetyczne i chłodne. I takim zostało stworzone. Mamy tablicę, komputer, odczynniki chemiczne, aparaturę pomiarowo-diagnostyczną…Przecież to jest miejsce do badań naukowych, a nie ochronka dla dzieci…ale czy na pewno?! Nic więcej nie zdradzę o wystroju i co się czai za ścianami tego mrocznego, złą sławą owianego miejsca.

    ER utrzymany jest w klimacie thrillera. Nie jest to horror. Chociaż można by spodziewać się, że takie miejsce prosi się o jakieś klimatyczne wstawki, rodem z horroru. Jednak nie tym razem. Raczej jest to trzymająca w napięciu historia na pograniczu thrillera i dreszczowca.

    Zagadek jest dosyć sporo. Można znaleźć tutaj zagadki w stylu kłódka, puzzle jak i parę innych…Jednak nie zdradzę szczegółów, aby nie psuć zabawy. Zdradzę jedynie, że można się poczuć jak w szkole ;) Przychylę się do stwierdzenia, że pod względem poziomu trudności jest to pokój dla ekip doświadczonych. Odrobina skupienia, dobra spostrzegawczość i właściwa komunikacja są kluczem do rozwiązania tajemnicy. Nam zajęło to ok. godzinę i udało się bez podpowiedzi.

    W każdym pokoju staram się znaleźć coś, co dany pokój wyróżnia i pozwala mi przyznać ocenę 10 bez wyrzutów sumienia. W tym pokoju były co najmniej 3 takie rzeczy. Poza super mechanizmami, ukrytymi przejściami, zawiłymi zagadkami, cenię również klimat i historię, która jest opowiadana w ER’ach. W Programie Goździk oprócz tego, że stajemy się bohaterem w historii, to poddani zostajemy testowi moralnemu…

    Program Goździk to nasz drugi pokój w The Bunkier. Ten Escape Room wpisuje się w historię tetraptyku, na który składają się wszystkie 4 pokoje (ostatni w przygotowaniu…). Całość wygląda bardzo dobrze i w pełni uważam, że jest to mocny kandydat do odwiedzenia w Poznaniu - wbrew rankingowi ;)

    Zapraszam również do przeczytania mojej recenzji Zaginionego oficera.

Zobacz więcej opinii: 1 2 3 4