Pinky&theBrain
  • Escape room Pachnidło

    Pachnidło
    Escape Time
    Gdańsk

    Trusted review

    Zapachniało grozą... #50

    26.11.2019 | visit date: 11.11.2019

    Mając na koncie wszystkie pokoje ET z ul. Asesora i wszystkie cudnie wspominając, czekaliśmy na ten pokój z niecierpliwością.
    Nie jesteśmy fanami ani filmu ani książki "Pachnidło", ale to nie ma znaczenia, gdy Escape Time otwiera nowy pokój w uwspółcześnionej wersji ;)
    Zrobiliśmy rezerwację. Poszliśmy podekscytowani. Na początek wprowadzenie do fabuły, przemiły Mistrz Gry i jazda do pokoju.
    Wystrój dopracowany pod każdym względem, zadbano o detale i wykończenie od podłogi do sufitu. Widać, że włożono w to sporo pracy. Duży plus. A że to thriller to i znajdą się „elementy” podnoszące puls ;)
    Zagadki różne i jest ich trochę - jest co robić. Dla naszej dwójki było to więc spore wyzwanie.
    Zwłaszcza gdy człowiek szuka mega zawiłego rozwiązania, a okazuje się ono banalne (niestety najczęstszy błąd osób z jakimś tam doświadczeniem, w tym i nasz).
    No ale… teraz mi się dostanie ;) No jest „ale”. Brakowało nam efektu „wow”…. albo może mieliśmy za duże oczekiwania. Tak jak w innych pokojach Escape Time czuliśmy, że bierzemy udział w tematyce danej historii, tak tutaj nie do końca. Mieliśmy wrażenie, że zmieszało się tu kilka historii, w tym Pachnidło. Po prostu wykonywaliśmy zadanie, jechaliśmy ze schematem.
    Nie chcę spoilerować, więc nie będę się wdawać w szczegóły.
    Z pokoju da radę wyjść w regulaminowych 75 minutach bez podpowiedzi, nawet w dwie osoby. Nam potrzebne były 2 podpowiedzi (właśnie do tych 2 „oczywistych” rzeczy), by wyjść ok. 6 minut przed czasem. Parę chwil zabrało nam też niedopatrzenie MG do jednej zagadki, ale myślę, że to była jednorazowa sytuacja.
    ER ogólnie bardzo dobry, polecamy. Po prostu poczuliśmy niedosyt, więc oceniam uczciwie, za co z góry przepraszam właścicieli ;)

  • Escape room 3miasto 44

    3miasto 44
    No Way Out
    Gdańsk

    Trusted review

    Historia w wybitnej odsłonie! #49

    26.11.2019 | visit date: 09.11.2019

    Masterpiece w każdym calu.
    Żywy dowód na to, że nie trzeba przekombinować, by zrobić genialny pokój.
    Od wejścia Mistrz Gry wprowadza w prawdziwą historię Gdańska z roku 1944, w fabułę samej gry oraz udziela wszystkich niezbędnych informacji.
    Wkroczenie do pokoju przenosi nas zdecydowanie do lat 40. poprzedniego stulecia. Wystrój dopieszczony pod każdym względem, żadnej tandety, żadnych niedopatrzeń. Wszystko ma swoje miejsce i swój klimat. Żywa historia. Zagadki również dostosowane do swojej epoki.
    Poziom naprawdę trudny, ale wszystko w tym Escape Roomie jest tak przemyślane, tak spójne z historią, utrzymane w takim standardzie, że jeśli się mocno wkręci w fabułę, będzie się czujnym i otworzy się na nie do końca sztampowe rozwiązania, to można zwyczajnie wsiąknąć i wykonać powierzone nam zadanie.
    Nietuzinkowy jest również fakt, że po wyjściu z pokoju Mistrz Gry opowiada historię eksponatów, zagadek, dokłada ciekawostki historyczne, co nie pozwala jeszcze całkiem wyrwać się z atmosfery i daje jeszcze czas, by się dalej nią delektować.
    Ten pokój zasługuje zdecydowanie na to, by go odwiedzić. Jest ważnym punktem w Gdańsku ze względu na swoją historię, za to jaki poziom i styl sobą reprezentuje, a przede wszystkim za to, że jest stworzony z pasją i pokazuje jak można zrobić fenomenalny pokój bez żadnych udziwnień.
    Widać, że włożono w ten pokój sporo pracy, pomysłów i serca.
    Myślę, że jest to punkt obowiązkowy nie tylko na mapie Gdańska czy Trójmiasta, ale i Polski.
    Nasza dwójka wyszła bez żadnej podpowiedzi jakieś 2 minuty przed czasem. To żywy dowód na to, że ten ER naprawdę wciąga.
    Polecam z czystym sercem.

  • Escape room Na Dzikim Zachodzie

    Na Dzikim Zachodzie
    Element
    Bydgoszcz

    Trusted review

    Pewnego razu na Dzikim Zachodzie... #48

    04.11.2019 | visit date: 02.11.2019

    Nadarzyła się okazja, by się wzbogacić. Co z tego, że niezbyt uczciwie ;)
    Szeryf wyjechał z miasteczka na jakąś godzinę. Niewiele, ale żal nie spróbować. Zachęceni pławieniem się w luksusie, przystąpiliśmy do próby obrabowania banku. Lekko nie było. Chyba najtrudniejszy napad w dziejach historii. Nie wiadomo w co ręce wsadzić ;)
    W końcu Dziki Zachód ma swój klimat; trzeba się też nim trochę pozachwycać, zwłaszcza w takim westernowym miasteczku jak to. Kowbojskie życie mocno kusi i zachęca, ale przyszliśmy tu w trochę innym celu.
    Czasu mało, a roboty po uszy. Zwłaszcza, że podjęliśmy się tego tylko we dwoje. Śmiało mogę powiedzieć, że wszystkie utrudnienia miały sens, spójność i czasem szły jak po maśle, a innym razem... no cóż... dobrze, że nasz koń trzy razy zarżał coś mądrego, by nam pomóc ;)
    Ktoś się mocno postarał, by pieniądze mieszkańców tak łatwo nie opuściły banku. Na szczęście wszystkie znaki na ziemi i niebie były po naszej stronie i kto wie, czy indiańskie plemię nie puszczało w naszej intencji znaków dymnych.
    Skwar z jasnego nieba, piasek pustyni, dźwięki natury i my, walczący z czasem, rozszyfrowujący kolejne zadania, spiesząc się, by zdążyć przed powrotem szeryfa.
    Już czuć zapach pieniędzy, już są na wyciągnięcie ręki, zostały ostatnie przeszkody do pokonania.
    Gdzieś w oddali słychać, że szeryf już wraca do miasteczka. Emocje sięgają zenitu. Aż w końcu udaje się! Ostatni "zamek" ustępuje przed potęgą naszego sprytu :D Znaleźliśmy pieniądze! Trzeba uciekać z łupem, bo za niecałe 5 minut szeryf dowie się, co się stało. Odjeżdżamy w stronę zachodzącego słońca rozprawiając, na co wydamy nasz ciężko zdobyty skarb :) Długo będziemy wspominać tę niesamowitą przygodę. Oby każdy miał choć raz w życiu szansę na tak spektakularny napad Na Dzikim Zachodzie ;)

  • Escape room Cela nr 4

    Cela nr 4
    Wyjście Awaryjne
    Bydgoszcz

    Trusted review

    Skazani na wolność #47

    04.11.2019 | visit date: 02.11.2019

    Mówią, że zawsze musi być ten pierwszy raz. Mówią, że pewne rzeczy wcześniej czy później są nieuniknione.
    Mają rację. W końcu nas dorwali i zamknęli. I to nie byle gdzie, ale w Celi nr 4, razem z Sewerynem Kłosowskim. Klimat prawdziwie więzienny, cela jak to cela; szara, betonowa, za kratami. Aż wieje zakładem karnym.
    Na szczęście nadarzyła się okazja do ucieczki. Seweryn nas wystawił, ale to nas nie powstrzymuje. Zawsze jest jakieś Wyjście Awaryjne. Trzeba tylko spiąć to miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, bo czasu jest mało, a roboty trochę.
    Wszystko niby zaplanowane, ale... zawsze musi być jakieś "ale". Przeszkody na drodze do wolności potęgują stres, podnoszą adrenalinę. Jak tu się wydostać? Jak ominąć pułapki, znaleźć rozwiązanie, przechytrzyć system?
    Dobrze, że uciekamy we dwójkę, bo w pojedynkę nie dałoby rady, pewne utrudnienia wymagają od nas współpracy, inne możemy na szczęście analizować pojedynczo. Ważne, by nie tracić się z oczu, by się komunikować, by się spieszyć. Nie wolno się poddać, już czujemy zapach wolności. Kolejne kłody próbują nam przeszkodzić w ucieczce, ale nie zniechęca nas to, wprost przeciwnie, ciśniemy jeszcze dokładniej, jeszcze szybciej. Czas leci, tik-tak, tik-tak...
    Każdy szczegół, każdą pułapkę analizujemy jeszcze precyzyjniej. Ostatnie chwile, ostatni dzwonek... Jest! Udało się! Jesteśmy wolni! Za niecałe 4 minuty byłoby za późno, imieniny dyrektora dobiegły końca i na pewno by nas złapali.
    Nie było łatwo, ale bywaliśmy w gorszych sytuacjach. Zostawiliśmy ślad po sobie dla przyszłych więźniów, by im też ułatwić wydostanie się, gdy tylko trafi się okazja. Na pewno dadzą sobie radę.
    Widzimy się w Metrze.

  • Escape room Plan na włam

    Plan na włam
    Wyjście Awaryjne
    Bydgoszcz

    Trusted review

    Ocean's 2... #46

    04.11.2019 | visit date: 02.11.2019

    Szefie, meldujemy wykonanie zadania.
    Nie było lekko. Samo wejście do pokoju było wyzwaniem, ale udało się. Dobrze, że Karolina zostawiła skrzynkę w umówionym miejscu. Jak już się dostaliśmy do środka, to okazało się, że ktoś zadał sobie sporo trudu, by zgarnięcie łupu nie było takie proste. Zabezpieczone tak, jakby miał być tam zakopany co najmniej złoty pociąg.
    Trzeba było się narobić. Zagadek od podłogi do sufitu, do tego jakbym poszła sama, to bym poległa. Dobrze, że poszliśmy we dwoje, inaczej nie dałoby rady. Ktoś miał takie pomysły na utrudnienie roboty, że dwie pary rąk to minimum.
    Szefie, miało być lekko, a wyszło, że ledwie się wyrobiliśmy, jeszcze jakieś 6 minut i byśmy polegli.
    Klimat to kasyno ma, nie ma co. Nie dziwię się, że jest takie znane i to właśnie tu miał się odbyć turniej. Sama miałam ochotę w coś zagrać. Atmosferę czuć w powietrzu, nie ma co.
    No ale robota nie zrobiła się sama. Trzeba było działać, kombinować, współpracować, szperać, rozkminiać.
    Szczerze mówiąc, nieźle się przy tym nagłówkowaliśmy, ale też było sporo zabawy. Rewelacyjne doświadczenie na przyszłe włamy.
    No i szefie, mamy do pogadania. Łup wciąż jest u nas.
    Spotkajmy się za jakiś czas w bezpiecznym miejscu. Najlepiej w Metrze przy Wyjściu Awaryjnym.

  • Escape room W cieniu piramid

    W cieniu piramid
    Wyjście Awaryjne
    Bydgoszcz

    Trusted review

    Horus, Ozyrys, Anubis, Asterix, Panoramix... :) #45

    04.11.2019 | visit date: 02.11.2019

    Cóż tu dużo pisać. Pokój nie bez powodu jest tak wysoko w rankingu.
    Po pierwsze wykonanie. Naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Wszystko na wysokim poziomie, żadnego kiczu, dopieszczony każdy detal. Wczuć się w klimat można już po przestąpieniu progu, do tego lekki dreszczyk emocji i super przygoda gwarantowana. No nie da rady inaczej ;)

    Pokój jest wymagający, trzeba badać, odkrywać, działać, kombinować, współdziałać :) Jest moc.
    Charakterystyczne dla tego oddziału Wyjścia Awaryjnego jest to, że tworzą prawdziwą historię, w którą trzeba się całkowicie wtopić i nie potrzeba do tego nazbyt wybujałej wyobraźni, bo naprawdę atmosfera, wystrój i same zagadki są tak stworzone, że nie da rady się nudzić czy rozczarować. Jest to wręcz 60 minut prawdziwej magii.

    Nasza dwójka wydostała się chwilę po czasie, korzystając z 2 podpowiedzi, a przeciągnęłabym chętnie jeszcze dłużej, bo naprawdę było to cudowne i niezapomniane przeżycie.

    Obsługa na mega pozytywnym poziomie, zresztą jak zawsze ;)
    Tego pokoju nie da rady opisać. Go trzeba... przeżyć :)

    Z wszystkich pokoi bydgoskiego Wyjścia Awaryjnego, ten jest moim numerem... 2.
    Nautilus jest po prostu moją życiową miłością i tego raczej już nic nie zmieni :)

  • Escape room Komnata Króla Artura

    Komnata Króla Artura
    Escape Room Tczew
    Tczew

    Eskapada tropem badaczy #44

    28.10.2019 | visit date: 04.10.2019

    Nasz czwarty pokój w tym miejscu.

    Obsługa na najwyższym poziomie, sympatyczna i pomocna.
    Lokal w 100% bezpieczny, umiejscowiony w mini galerii.

    Pokój ma swój klimat. Zadbano o szczegóły, atmosferę i dobrą zabawę.
    Zagadki różnorodne, zdecydowanie jest co robić. Każdy znajdzie coś dla siebie :)
    Bardzo ciekawie zrobiony pokój.

    Pokój polecamy zarówno dorosłym jak i młodszym, ale chyba kończy on już powoli swój żywot :)

    Wrócimy po jeszcze ;)

  • Escape room Noc w Las Vegas

    Noc w Las Vegas
    Escape Room Tczew
    Tczew

    Zostawić Las Vegas #43

    28.10.2019 | visit date: 04.10.2019

    Nasza trzecia wizyta w tczewskim The Great Escape.
    Właścicielkę mogę wychwalać za każdym razem :) Niesamowicie miła i sympatyczna osoba.
    Lokal usytuowany w mini galerii, więc spełnia wszystkie wymogi bezpieczeństwa.

    Po przybyciu, zostaliśmy wprowadzeni w szczegóły historii, a następnie zaczęła się zabawa.
    Pokój świetnie wykonany, w odpowiednim klimacie, czuć atmosferę Vegas ;)
    Widać dbałość o szczegóły, detale, by wystrój jak najbardziej odpowiadał tematyce gry.

    Zagadki zaskakujące, różnorodne, od tradycyjnych do niekonwencjonalnych. Nasza dwójka ledwo dawała radę, bo poziom jest naprawdę wymagający. Nie ma co się rozkminiać, w tym pokoju po prostu się dzieje od początku do końca. Jak dla mnie trzeba mieć wszystkie zmysły aktywne i otwarty umysł, by sprostać zadaniom :)

    Pokój rewelacyjny, naprawdę wciągający, wymagający i jeden z ciekawszych w jakich byliśmy. Zdecydowanie nasz faworyt w Tczewie.
    Polecamy wszystkim, pod warunkiem, że już mają jakiś dorobek za sobą i nastawiają się na wysoki poziom. Do tego polecamy iść większą ekipą, bo pracy jest masa i każda para rąk, nóg, oczy czy uszu naprawdę się przyda :)

    Wrócimy na pewno! :)

  • Escape room Sala Przesłuchań

    Sala Przesłuchań
    Escape Time
    Gdańsk

    Za zamkniętymi drzwiami... #42

    28.10.2019 | visit date: 26.09.2019

    Nasz czwarty pokój w Escape Time na ulicy Asesora.
    Ze względu na poziom, uznaliśmy go za wisienkę na torcie, więc zostawiliśmy go sobie na koniec ;)

    Po pierwsze, lokal w pełni bezpieczny. Po drugie, profesjonalna i mega pozytywna obsługa. Po ustaleniu współpracy z MG, nie było żadnego narzucania się ze strony Mistrza, wszystko działało tak jak ustaliliśmy.

    Pokój, na pierwszy rzut oka, nie robi większego wrażenia, ale zapewne taki był zamysł, bo nie bez powodu jest to poziom ekspercki. Wystrój surowy, bez zbędnych gadżetów, bibelotów. Same konkrety, które wymagają koncentracji, spostrzegawczości i logicznego myślenia.
    Pokój ma swój klimat, żadnego kiczu, same suche fakty :) Co pozwala jeszcze bardziej wczuć się w historię, w której się znaleźliśmy.

    Zagadki na wysokim poziomie, wymagające, różnorodne. Niektóre wręcz zaskakujące, choć znając Escape Time, nie powinno mnie to dziwić ;)
    Tu naprawdę trzeba się przyłożyć do roboty. Mieć oczy i uszy szeroko otwarte, bo nic nie wydaje się banalne i niczego nie można zbagatelizować.

    Pokój dla osób, które znają się na ERach i mają doświadczenie. Dwie osoby dadzą radę, ale polecam iść w 3-4 osoby jednak. Nie obeszło się u nas bez dwóch podpowiedzi, co pomogło nam wyjść przez czasem. Jest moc. Jest zabawa.
    Choć i tak serce zostawiłam w Ale Cyrk! rok temu, to ten pokój również szczerze polecamy. Zdecydowanie obowiązkowy na mapie Gdańska :)

  • Escape room Dwa Oblicza Klauna

    Dwa Oblicza Klauna
    Fabryka Czasu
    Bydgoszcz

    Archival rating

    Cyrkowe oblicza #41

    28.10.2019 | visit date: 04.05.2019

    Nasza pierwsza wizyta w bydgoskiej Fabryce Czasu.
    Po znalezieniu budynku przy ulicy Warszawskiej, musieliśmy zadzwonić pod numer podany na stronie, bo nigdzie nie było informacji, który to lokal i gdzie się znajduje. Powiedziano nam, że mamy czekać, bo ktoś po nas przyjdzie na klatkę schodową.
    Po kilku minutach przyszedł po nas kolorowy człek :)
    Zostaliśmy wprowadzeni do gry przez Mistrza, zapoznano nas z historią i… przekazano nam, że jedna zagadka została zniszczona przez wcześniejszą grupę, więc jak do niej dojdziemy to nas o tym poinformuje. Ok. Spoko, takie rzeczy też mają miejsce.

    Następnie rozpoczęła się zabawa :)
    Wystrój dobrze zrobiony, natomiast nie do końca nas porwał. Mieliśmy wrażenie, że pokój nie do końca jest spójny z tematyką. Niby z pomysłem, ale czegoś nam zabrakło.

    Zagadki różnorodne, logiczne, niektóre bardziej wymagające, inne mniej. Co się okazało, nie jedna zagadka była „zepsuta”, ale dwie, a o tej drugiej nie zostaliśmy poinformowani, co trochę zepsuło zabawę, bo straciliśmy na niej trochę czasu. Ostatecznie okazało się, że chyba sam MG nie wiedział o usterce.

    Są momenty zaskoczenia, ewidentnie wydziela się atmosfera dwóch obliczy klauna, w tym pełne zaangażowanie MG, by niczego nie przegapić.

    ER wymagający, zarówno współpracy jak i nakładu pracy. Jednakże czuliśmy niedosyt po wyjściu. Zabrakło efekty zaskoczenia, tak zwanego wow.

View more reviews: 1 2 3 4 5