Krzysztof  Z.
  • Escape Room W odległej galaktyce

    W odległej galaktyce
    Break The Brain
    Bydgoszcz

    Glaubwürdige Bewertung

    A long time ago in Bydgoszcz...

    11.06.2018 | Besuchsdatum: 29.04.2018

    Klimat:

    To niesamowite, że po sześćdziesięciu zaliczonych ucieczkach ani razu nie byłem wcześniej w escape roomie z gatunku takiego tradycyjnego, kosmicznego sci-fi. Nie wiedziałem czego się spodziewać i nawet będąc już w poczekalni Break The Brain, mocno powątpiewałem w stylistykę wnętrza, wyobrażając sobie tony tandetnych światełek oraz metry folii aluminiowej. Myliłem się totalnie! Pomieszczenie, w którym nas umieszczają, zostało perfekcyjnie dopracowane i mogłoby służyć jako scenografia niejednego filmu. Jest tutaj odpowiednio mrocznie i surowo, tak jak ma być na pokładzie obcej jednostki. A wygląd pulpitu sterowniczego po prostu tak wbija w ziemię, że ma się wrażenie, jakby cały statek zaczął lecieć z przyspieszeniem 10 g. Aż cud, że kręgosłupy wytrzymały!

    Fabularnie także wszystko ma sens, chociaż historia opowiadana jest bardziej obrazami niż słowami. Wnętrze jest wyposażone w starwarsowe smaczki, więc powinno ucieszyć każdego fana serii. Otoczka klimatyczno-fabularna jest na najwyższym poziomie!

    Zagadki:

    Twórcy wprowadzili ciekawą mechanikę “energetyczną", wokół której toczą się nasze boje z łamigłówkami. Efekt jest świetny, a wyzwania, jakie przed nami są stawiane, do łatwych nie należą. Szczególnie będę pamiętać zagadkę manualną, która była jedną z najtrudniejszych (i najlepiej zrobionych!) tego typu akcji, jaką musieliśmy przeprowadzić. Raczej powiedziałbym, że nie jest to pozycja dla escapowych padawanów i doradzałbym wylot w kosmos dopiero po kilku udanych ucieczkach.

    Wrażenia:

    Zupełnie nie wiem, co mam sądzić o pierwszej zagadce, przedstawionej nam przez Mistrzynię Gry już po wejściu do środka. W zasadzie nie można tu mówić o zagadce, co o szeregu instrukcji, jakie należało wykonać, by osiągnąć sukces. Cała sekwencja czynności jest chyba najbardziej efektownym i pamiętnym doświadczeniem z całego pokoju, a okrzyk “wow” wyrywa się tu z ust całkowicie bezwiednie, ale było to też wykonywane w sposób odtwórczy, co mocno mi psuje satysfakcję. To trochę tak, jakby ktoś nam podarował nowiutkie Ferrari z wielką, rozpaćkaną muchą na przedniej szybie - radość jest niesamowita, ale martwy owad będzie przyciągał nasz wzrok przez całą drogę do domu.


    Ogólnie:

    Po poprzednim akapicie raczej widać, że nie mam na co narzekać, prawda? Dostajemy pierwszorzędny wystrój połączony ze świetnymi, wyjątkowymi zagadkami. Jest to escape room zrobiony dla fanów Star Wars, ale nie alienuje ludzi, którzy jakimś cudem nie widzieli żadnego z filmów. Potężna pozycja w Bydgoszczy, godna polecenia wszystkim!

  • Escape Room Wehikuł Czasu

    Wehikuł Czasu
    Spaced-out
    Toruń

    Glaubwürdige Bewertung

    Zagubieni w czasie

    25.05.2018 | Besuchsdatum: 28.04.2018

    Klimat:

    Astronom musi użyć wehikułu czasu, aby skombinować rozrzucone po epokach komponenty ogromnego lasera, który jest jedynym remedium na gigantyczną asteroidę, mknącą w kierunku Ziemi... Jasny gwint, jakby jeszcze dorzucić tutaj transformersy, gigantycznego smoka oraz Arnolda Schwarzeneggera, to mielibyśmy przepis na najlepszy film akcji wszechczasów! Na razie musimy się zadowolić wspaniale zrobionym escape roomem.

    Pomieszczenie naszego bohatera jest urządzone wyjątkowo minimalistycznie - wolna przestrzeń aż bije po oczach i nawet świetne, humorystyczne obrazki na ścianach nie mogą sprawić... Ej, moment, czy tam w rogu stoi tytułowe urządzenie? Czy można do niego wejść? Czy można go...URUCHOMIĆ?! Dobra, spoilerować nie zamierzam, ale powiedzmy, że z jakiegoś powodu uważam ten tytuł za jeden z najlepszych w kraju;)

    Zagadki:

    Stopniowanie trudności zostało tu wykonane w sposób mistrzowski. Pierwsze łamigłówki przechodziliśmy błyskawicznie, pusząc się z dumy, jacy to jesteśmy cwani. Potem nieco zwolniliśmy, nadal będąc pewni siebie. Jedną z ostatnich łamigłówek rozwiązywaliśmy całą czwórką przez dobry kwadrans, mając ochotę przyjąć pozycję embrionalną i płakać z bezsilności. Ok, może troszkę tę zagadkę sobie sami utrudniliśmy, a ja dokonuję małej dramatyzacji wydarzeń - w każdym razie z pokoju udało się wyjść bez podpowiedzi, a wszystkie wyzwania były świetne i dostarczały wiele radości. W Toruniu byliśmy po raz pierwszy, więc dodatkowym plusem dla nas było kilka smaczków, ciekawie nawiązujących do miasta i jego kultury. Fajnie się tak dokształcać przy ucieczkach!

    Wrażenia:

    Uwielbiamy pamiątkowe fotografie i zwykle wynosimy do nich, co tylko można, by mieć potem, co wspominać. Jakie też rozczarowanie przeżyliśmy, kiedy się dowiedzieliśmy, że do foty nic nie można zabrać z pokoju… Kolega, który zdążył się tak już opatulić w przeróżne gadżety, że musiał bokiem przechodzić przez drzwi, wyglądał po tej informacji, jakby go dementor pocałował. Żal człowieka, ale cóż... perfekcyjnie rozumiemy chęć Twórców do zachowania sekretów wnętrza:)

    Ogólnie:

    Wehikuł Czasu jest jednym z najlepszych pokojów, w jakim byłem. Genialny koncept, pierwszorzędne zagadki, przemiła obsługa, zdecydowanie wchodzi do mojego top 10. Pozycja obowiązkowa dla ludzi odwiedzających Toruń!

  • Escape Room Czar PRl-u

    Czar PRl-u
    Dom Kłódek
    Toruń

    Glaubwürdige Bewertung

    Wyszło na to, że jestem PRL-owym mugolem;)

    25.05.2018 | Besuchsdatum: 28.04.2018

    Klimat:

    Fabuła jest bardzo prosta - najwyraźniej otworzyliśmy jakieś drzwi i przypadkiem wylądowaliśmy w epoce PRL-u. Po usłyszeniu wstępniaka otwieramy drzwi pokoju i faktycznie lądujemy w pomieszczeniu wypełnionym przedmiotami z PRL-u. Samo życie! W każdym razie musimy się stąd szybko wydostać, bo bez internetu długo nie pożyjemy.

    Urodziłem się dwa lata przed oficjalnym końcem komunizmu w Polsce, więc czasy PRL-u w znacznej mierze mnie ominęły. Żadne z napotkanych urządzeń nie było dla mnie obce, ale to już nie to samo... W rezultacie ciężko mi precyzyjnie określić siłę nostalgii, jaką wykazuje ten pokój - wewnątrz na pewno znajdziemy sporo przedmiotów, które wielu osobom skojarzą się z młodością, ale samo wnętrze nie prezentuje się zbyt wspaniale. Jest to typowy “babcia escape”, gdzie większość sprzętów pochodzi ze stryszków oraz piwnic. Jeżeli czar wspomnień oraz historyczna aura nie wystarczą, by wzbudzić nasze zainteresowanie, to pod względem klimatycznym oraz wizualnym możemy się poczuć rozczarowani. Z drugiej strony - na tym też polega urok tamtych lat, więc może jest idealnie?

    Zagadki:

    Amatorzy nowinek technicznych wyjdą stąd zasmuceni - chyba że wychowali się wśród Amiszów. Pokój został niemal w całości zrealizowany przy pomocy materiałów, które były dostępne za komuny, więc lepiej zapomnieć o współczesnej elektronice (no, poza jednym elementem). Łamigłówki są solidne i naprawdę starają się, jak mogą, by się nam przypodobać. Kilka razy nawet im się to udało, co nie zmienia faktu, że nagrodami za ich rozwiązanie będą jedynie sposoby na otwarcie kolejnych kłódek. Dodatkowym wyzwaniem jest znalezienie samych zagadek, bo escape jest dość nieliniowy, a przedmiotów w środku od groma!

    Wrażenia:

    Mnogość rekwizytów nie jest rzeczą złą, bo potem możemy się odpowiednio przygotować do pamiątkowej foty. Obsługa jest sympatyczna, nie było problemów z przeniesieniem połowy wyposażenia pokoju na nasze osoby. Ale resetowania nie zazdroszczę, bo chyba każda grupa zostawia tam za sobą niezły bajzel:)

    Ogólnie:

    Escape w wersji klasycznej. Tematyka i sposób wykonania mogą odstraszyć co niektórych (za to przyciągną innych), ale jak jesteście tu dla zagadek, to Czar PRL-u ma szansę się Wam spodobać - łamigłówki sprytnie się wtapiają w klimat dawnych lat i są naprawdę porządne. Dom Kłódek ma też bardzo dobrą lokalizację, więc nawet jakby Was nie urzekł, to dookoła jest mnóstwo możliwości podniesienia nastrojów:)

  • Escape Room Piraci i Źródło Młodości

    Piraci i Źródło Młodości
    Liga Odkrywców
    Szczecin

    Glaubwürdige Bewertung

    Hoist the colours!

    06.05.2018 | Besuchsdatum: 30.03.2018

    Klimat:

    Pokój wypełniony pirackimi akcentami jak skrzynia złotymi dukatami! Sznury, skarby i butelki z rumem pałętają się po pokładzie i aż dziw, że wystarczyło jeszcze przestrzeni dla graczy. W tle rozbrzmiewają znane nam kompozycje Hansa Zimmera, które nadają wszystkiemu dodatkowego czaru. Jest po prostu uroczo.

    Fabuła została potraktowana w iście piracki sposób - pokrojona na kawałki, naładowana do armaty i rozrzucona na cztery strony świata. Poszczególne łamigłówki bardzo dobrze pasują do pirackiej atmosfery (w którą są wplecione także niektóre wątki z filmów) i z pewnością zdobędą serce fanów karaibskiej serii, ale spójnej historii z tego wszystkiego nie złożymy, bo jest bardziej rozlatana niż Jack Sparrow na grzybkach-halucynkach. W dobrej zabawie to oczywiście nie przeszkadza.

    Zagadki:

    Escape do liniowych nie należy i naprawdę trzeba się wykazać potężną siłą woli, by nie skakać tu od miejsca do miejsca jak wygłodzony wróbel na deptaku. Trudność jest umiejętnie dobrana, ale będziecie musieli zdecydować, czy wspólnie pokonywać kolejne wyzwania czy lepiej się może podzielić. Standardowy dylemat uciekinierów… W obu przypadkach każdy członek Waszej drużyny na pewno otrzyma zajęcie, gdyż zagadek jest sporo.

    Wrażenia:

    Źródło Młodości jest świetne, to oczywiste, więc rozpiszę się o innych rzeczach. “Debriefing” po wyjściu był przemiły. Z Mistrzem Gry rozmawialiśmy z dobry kwadrans, na początku o escapach, potem już w zasadzie o wszystkim. Bardzo mnie też cieszy, kiedy Twórcy pozwalają do pamiątkowej foty zabierać z pokoju wszystko, co nie jest przymocowane na stałe do podłogi. Mnogość rekwizytów sprawia, że dla każdego znajdzie się coś fajnego do potrzymania, a na dodatek pamiątkowe zdjęcie zostało profesjonalnie obrobione. Jakość obsługi na najwyższym poziomie!

    Ogólnie:

    Po dwóch pokojach Room Jacków byłem pewien, że ich kolejna pozycja będzie cieszyć. I niespodzianki nie było - zostaliśmy wsadzeni do naprawdę solidnego escapa, z ciekawymi zagadkami i fantastycznym klimatem. Można się pokusić o stwierdzenie, że jest to małe…ARRRRRcydzieło! Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać.

  • Escape Room Krwawa Rzeźnia

    Krwawa Rzeźnia
    Questrooms
    Gdańsk

    Starym szynkom mówimy NIE!

    06.05.2018 | Besuchsdatum: 31.12.2017

    Klimat:

    Typowy pracownik sanepidu w Polsce widział mniej więcej tyle mrożących krew w żyłach scen, co, dajmy na to, weteran z Wietnamu. Brud, pleśń, pasożyty, zgnilizna, szwindle, zaniedbania i niemycie rąk po skorzystaniu z toalety - oto, z czym musi się mierzyć na co dzień. Teraz na straży zdrowych wędlin stanęliśmy my i pora pokazać światu, co to znaczy świeże mięso!

    Historia jest dość standardowa i chyba każdy się już domyśla, co takiego nasza ekipa sanitarna znajdzie w środku tytułowej rzeźni. Jednak przede wszystkim liczy się sposób przedstawienia fabuły, a to już stoi na naprawdę przyzwoitym poziomie. Wnętrza prezentują się świetnie, rekwizytów jest sporo, a nad całością unosi się urocza atmosfera lekkiego niepokoju, która gęstnieje wraz z przechodzeniem w głębie placówki.

    Zagadki:

    Wszystkie wyzwania, jakie napotkamy na drodze na wyjścia, są średnio trudne, ale na tyle ciekawe i różnorodne, by móc dobrze się bawić całą godzinę. Jest tutaj nieco elektroniki, ale jakoś poza jedną łamigłówką, technologia nie wyglądała na bardziej zaawansowaną od tej z typowego escapa. Nie sądzę, by ktokolwiek miał na to narzekać, bo najważniejsza jest w końcu satysfakcja z móżdżenia (tu nie można się niczego przyczepić!), ale po wizycie w sopockich pokojach Questroomsów już podświadomie oczekiwałem jakiejś technicznej magii. Konwertując ten paragraf na emotki: było ":)", ale nie ":O".

    Wrażenia:

    Moment ucieczki był świetny, wspomniana zagadka fajna i pomysłowa, ale i tak najlepiej zapamiętałem dobry kwadrans, który spędziliśmy na szukaniu rozwiązania jednego z problemów. Tradycyjnie muszę trochę ponarzekać, że sami musieliśmy się postarać pamiątkowe zdjęcia - liczyłem, że po roku naszej nieobecności coś się w tej sprawie zmieniło i każda grupa będzie mieć okazję do zyskania sławy na fejsiku;) Może kiedyś...


    Ogólnie:

    Czym jest więc Krwawa Rzeźnia? Po pierwsze, bardzo oklepanym pleonazmem. Po drugie, bardzo dobrym escape roomem. Wydaje mi się, że może to być najlepsza pozycja, jaką ma obecnie do zaoferowania gdański Questrooms, chociaż “5 morderstw” i “Ucieczka z więzienia” także są udane. Potencjalni uciekinierzy mają tu się nad czym zastanawiać:)

  • Escape Room Rytuał - Historia prawdziwa

    Rytuał - Historia prawdziwa
    Questrooms
    Sopot

    Glaubwürdige Bewertung

    Histeria prawdziwa!

    26.04.2018 | Besuchsdatum: 30.12.2017

    Klimat:

    Tyle escapów za nami, tyle razy walczyliśmy o życie… A jednak po raz kolejny daliśmy się wciągnąć w śmiertelną pułapkę założoną przez okrutnego psychopatę. Nic się nie uczymy na błędach! Osobnik, który nas schwytał, pragnie przedłużyć swoją egzystencję, składając nas w ofierze swojemu demonicznemu panu. Raz jeszcze trzeba pokazać zwyrodnialcowi, że składać, to on może sobie długopisy, a nie nas!

    Pokój jest mroczny, dosłownie i w przenośni. Znajdziemy w nich wiele, całkiem udanych, akcentów okultystycznych oraz widoków, które zostaną z nami długo po ucieczce. Użyta ścieżka dźwiękowa jest genialna, a pomieszczenie oferuje też kilka niespodzianek, umiejących nam oderwać stopy od ziemi i postawić włosy na głowie. Atmosfera na piątkę!

    Zagadki:

    Dostajemy tutaj kolejną, solidną porcję ciekawych i niebanalnych łamigłówek, po której na pewno głodni dalszych wyzwań nie będziemy. Fani nietypowych rozwiązań technicznych nie powinni żałować pobytu tutaj, bo nawet po kilkudziesięciu pokojach nie napotkaliśmy jeszcze takiego rodzaju zagwozdki, jaką zaserwował nam Rytuał. Trudność także została dobrze wyważona.

    Wrażenia:

    Jeden raz zobaczyliśmy w pokoju naszą Mistrzynię Gry, gdyż jedna zagadka odmówiła nieco posłuszeństwa. Poza tym małym incydentem wszystko przebiegło gładko, a obsługa nam zaserwowała małą niespodziankę po wyjściu - zniżkę na następny pokój, w ramach nagrody za szybkie wyjście. Cóż, tajemnica to nie jest, bo na stronie Questroomsów jest to dość wyraźnie zaznaczone, ale jak się pokoje rezerwuje na szybko, to potem ma się surprise:)

    Ogólnie:

    Nauczona gdańskimi doświadczenia sopocka placówka znów pokazuje klasę krajową, jeżeli chodzi o staranność w przygotowaniu kolejnych escapowych scenariuszy. Rytuał jest bardzo dobrą pozycją, do której warto się wybrać - zwłaszcza jak nam odpowiadają takie klimaty!

  • Escape Room Czarnobyl – ostatnia godzina

    Czarnobyl – ostatnia godzina
    Questrooms
    Sopot

    Glaubwürdige Bewertung

    Promienne uśmiechy

    24.04.2018 | Besuchsdatum: 30.12.2017

    Klimat:

    Nie wczytywałem się w opis tego pokoju, w zasadzie to nawet nie zastanawiałem się nad tytułem - seria S.T.A.L.K.E.R sprawiła, że gdy słyszę słowo “Czarnobyl”, to synestetycznie nachodzą mi na oczy ruiny Prypeci, zardzewiałe pojazdy, zarośnięte budynki i inne postapokaliptyczne elementy. Trochę się więc rozczarowałem, że akcja dzieje się nieco wcześniej, a dokładniej na godzinę przed pierwszym wybuchem. Naszym zadaniem jest zrobienie wszystkiego, by jakoś tej katastrofie jednak zapobiec i odwrócić bieg historii.

    Pierwsze minuty po wejściu do pomieszczenia mogą wywołać mały szok - nie napiszę oczywiście dlaczego. Wystarczy Wam wiedzieć, że miejsca jest sporo, a części reaktora zostały podkręcone wizualnie w sposób wręcz bajkowy i naprawdę potrafią cieszyć oko. Nie odczułem tutaj jakiegoś niebywałego splendoru godnego szejka z Emiratów, ale pod względem wystroju wszystko jest powyżej średniej i spełnia w zupełności oczekiwania klimatyczne.

    Zagadki:

    Pozytywnie zakręcone i wbudowane w naukową atmosferę. Wszystkie stanowią odpowiednio wypoziomowane wyzwanie dla umysłu. Wiele z nich korzysta z ciekawych rozwiązań technicznych. Zwłaszcza jedna łamigłówka utkwiła mi mocno w pamięci, bo chociaż korzystała już z dość powszechnej technologii, to jakoś jeszcze w żadnym innym escapie czegoś takiego nie widziałem.

    Wrażenia:

    Każdy, kto miał do czynienia z naprawą sprzętów elektronicznych, zna ten scenariusz: nieostrożny ruch, malutka śrubka spada na podłogę i puf! Niknie w czasoprzestrzeni, by znaleźć się w tym samym miejscu dwa lata później, zapewne wtedy, gdy się będzie akurat chodzić po mieszkaniu boso. Jest znacznie gorzej, gdy zamiast śrubki wypada nam z rąk drobny element łamigłówki, a światło w pomieszczeniu jest niezwykle skromne. Pięć minut spędziłem macając podłoże i czując na sobie ciężkie, wyprane z litości spojrzenia członków mojej drużyny...Na szczęście wymacałem zgubę.

    Ogólnie:

    Nasz pierwszy escape z sopockiej wersji Questrooms. Co tu dużo pisać: każda kolejna pozycja tej firmy jest coraz lepsza! Ambasada w Sopocie w chwili naszej wizyty miała tylko dwa pokoje w ofercie, ale poziom obu jest całkiem wysoki. Polecam się wybrać!

  • Escape Room Biały Wilk

    Biały Wilk
    Maze Escape Room
    Szczecin

    Nosił Wilk razy kilka...

    02.04.2018 | Besuchsdatum: 14.10.2017

    Klimat:

    Taka jest smutna, życiowa prawda, że nie każdy może być kimś wyjątkowym. Jeden człowiek staje się legendą, o której krążą niezliczone opowieści, a inni mogą jedynie krążyć po jelicie cienkim kikimory. Nic więc dziwnego, że do wiedźmińskiej misji potrzeba nas było aż tylu - żadne z nas wilki, tylko zwykłe szczeniaki, co nawet Próbę Traw zaliczyły na trzy z minusem. Oczywiście już na starcie połowa świeżaków z Kaer Morhen znalazła się w opresji…

    Pokój zapewnia unikatową rozgrywkę, poprzez podział drużyny na dwie części oraz wrzucenie każdej z nich do innego środowiska. Oba miejsca są całkiem dobrze urządzone i mocno obklejone fantastyczną atmosferą. Fabularnie nie jest jakoś wybitnie, ale przyszliśmy tutaj ciachać monstra, a nie brać udział w politycznych intrygach.

    Zagadki:

    Jest to escape z gatunku tych, które potrafią niszczyć przyjaźnie (czyt. wymagają współpracy w drużynie). Trzeba naprawdę umieć się zdecydować czy chcemy słyszeć kolegę z drugiego pokoju, potrzebującego naszej pomocy, czy też kazać mu się przymknąć, gdyż akurat jesteśmy zajęci ważniejszymi rzeczami. A jest się czym zajmować, bo wyzwania są porządnie zrobione i korzystają z ciekawych sztuczek technicznych. Zbyt ciężko nie powinno być- o ile się ze sobą będziecie umieć się dogadać!

    Wrażenia:

    Porównując doświadczenia po wyjściu, stwierdziliśmy, że lokalizacje nie były zbyt sprawiedliwie wyważone pod względem atrakcyjności - jedna z nich była jakby o wiele ciekawsza od drugiej. W Mazie byliśmy jednak dawno, a Twórcy wspominali o wprowadzeniu kilku dodatkowych smaczków do uboższej siedziby. Jak jest teraz? Nie mam pojęcia, ale po rozmowie z Mistrzem Gry jestem pewien, że lepiej:)

    Ogólnie:

    Pokój, który ucieszy fanów Geralta, jednocześnie nie alienując osób, które o Wiedźminie nigdy nie słyszały (są takie?). Najbardziej pojemna pozycja w Szczecinie, mogąca pomieścić aż 8 ludzi. Ciekawe urozmaicenie rozgrywki, fajne łamigłówki, stosowny poziom trudności, sympatyczna obsługa. Czyli po prostu escape, do którego warto się udać!

  • Escape Room Łódź Podwodna

    Łódź Podwodna
    Room Escape
    Warszawa

    Archivbewertung

    Siedemdziesiąt minut podmorskiej żeglugi

    01.04.2018 | Besuchsdatum: 14.10.2017

    Klimat:

    Premiera Nautiliusa była kilka razy przesuwana, więc do środka zaglądałem z niekrytą ciekawością - w końcu Twórcy przez ten czas musieli skonstruować coś niesamowitego, prawda? Prawda. Warto było czekać, choćby dla bodźców wzrokowych. Pomieszczenie, do jakiego wchodzimy, jest od góry do dołu uzbrojone w steampunkowe akcenty, a cała bateria rozmaitych przyrządów, wskaźników, rur oraz światełek robi naprawdę oszałamiające wrażenie. Trochę szkoda, że trafiliśmy na moment upgradów technicznych i w trakcie naszej rozgrywki za bulajami czaił się mrok abysalu - zupełny drobiazg, ale ciekaw jestem jaki widok zobaczą inne drużyny, gdy okręt będzie płynąć bliżej lustra wody.

    Na wyróżnienie zasługuje genialny system podpowiedzi, który jest chyba najlepiej wplecionym w klimat rozwiązaniem, jakie kiedykolwiek widziałem w escapach! W zasadzie trzeba tu mówić o całym centrum narracyjno-pomocniczym, które, we właściwy Escapadzie sposób, umożliwia ciekawą interakcję z graczami i daje gwarancję spersonalizowanej zabawy. Powszechne krótkofalówki i monitory wypadają przy tym jak rozklekotany fiacik przy zasuwającej w kosmosie tesli.

    Zagadki:

    A jakże, są, zanurzone w klimacie jak nasza łódź. Nie są przesadnie trudne, chociaż ciekawa wariacja jednej z popularniejszych escapowych zagadek skutecznie zajęła połowę mojej ekipy na dobre 10 minut. Zdecydowana większość łamigłówek korzysta z ciekawych technologii, więc efekty “wow” mamy zapewnione. Móżdżenie w takich warunkach to czysta przyjemność.

    Wrażenia:

    Podczas rozgrywki nie zadziałał pewien element, przez który powstało małe ryzyko, że nie wyjdziemy - na szczęście obyło się bez większych problemów. Odkryliśmy też, że Kapitan Nemo używa na statku Windowsa;) Drobne wpadki techniczne zupełnie nie zepsuły nam humorów, co nieźle świadczy o poziomie pokoju. Należy wspomnieć, że odwiedzaliśmy pokój niedługo po premierze, więc od tego czasu na pewno balasty zostały zrzucone i poziom poszedł do góry.

    Ogólnie:

    Pozycje Escapady były jednymi z moich pierwszych w karierze i byłem bardzo ciekawy, jakie będą moje odczucia, gdy powrócę tu jako zaawansowany uciekinier. Okazało się, że jest równie fajnie, co wcześniej - atmosferę mamy świetną, łamigłówki przepiękne, wrażenia niezapomniane. Nautilius zasłużenie przebił się przez niższe warstwy rankingu, by znaleźć miejsce na jego powierzchni. Szczęśliwych wojaży!

  • Escape Room Godzina do zmroku

    Godzina do zmroku
    Ewakuacja
    Bydgoszcz

    Wieczór z wampirem

    06.02.2018 | Besuchsdatum: 16.09.2017

    Klimat:

    Pokój odwiedziliśmy, adekwatnie do nazwy, porą wczesnowieczorną, jednak w środku byłoby mrocznie nawet w samo południe, gdyż dostęp do światła dziennego został skutecznie zablokowany. A żeby ciemność nie była tylko metaforyczna, to wiele powierzchni obficie pochlapano krwią. Od razu widać, że żyje tu wampir! W dodatku taki, który nie wstydzi się swojego pochodzenia, bo napotkamy tu sporo akcentów nietoperzowo-karkogryzowych.

    W tym wszystkim brak jakiejś większej historii, ale jesteśmy tu w końcu, by uciekać przed krwiożerczą bestią, a nie robić z nią wywiad. Fabularnie jest prawidłowo, mamy wstęp, rozwinięcie (z paroma fajnymi akcentami) i zakończenie. Pani od polskiego byłaby dumna.

    Zagadki:

    Pokój wydaje mi się dość trudny, ale nasza drużyna nie miała też wtedy pełnej mocy intelektualnej, więc może to być moje wrażenie. Za to jestem pewien, że wewnątrz kryje się mnóstwo ciekawych wyzwań, które załadują Wasze głowy niepowtarzalnymi wspomnieniami. Wszędzie wymagana jest logika, czasem wspomagana spostrzegawczością oraz umiejętnościami manualnymi. Innymi słowy: bez zarzutu.

    Wrażenia:

    Jeden dzień na dojazd, zaliczenie czterech bydgoskich escapów oraz powrót, okazał się ponad nasze siły i rozgrywka przebiegała pośród mgieł zmęczenia. Dawno nie mieliśmy takich problemów na początku, a nawet później mózgi nam pracowały tak, jakby miały zakwasy po maratonie. Szkoda, bo “Godzina” jest świetną pozycją, której chyba nie potrafiliśmy się należycie zachwycić. Nadal jednak nie zapomnę momentu autentycznej paniki wywołanej reakcją koleżanki na pewien element. Potem kawy już nie potrzebowałem...

    Ogólnie:

    Porządna pozycja z ciekawymi, wymagającymi zagadkami i kilkoma oryginalnymi rozwiązaniami. Trochę ciemno, ciupkę strasznie, nieco ciężko, ale satysfakcja z wyjścia jest. Polecam:)

Mehr Bewertungen anzeigen: 1 2 3 4 ... 7 8 9